piątek, 9 listopada 2012

Rozdział 18: „ And when you look at me, I see the pain that you had to feel…”








Westchnąłem, patrząc na siedzącą przede mną, na kocu, Leah i przycisnąłem właściwe struny, szykując  się na zaśpiewanie jej piosenki, którą wybrałem przed wyjazdem. Od kilku lat byłem fanem zespołu Westlife; byliśmy do siebie podobni pod jednym względem – Westlife, tak samo, jak my, One Direction, był boysbandem. Nie lubiłem tego określenia, ale właśnie tym One Direction było… piątką wybranych chłopaków, by ładnie wyglądać na scenie i nagrywać piosenki o miłości. Aleja i chłopaki robiliśmy coś więcej – udzielaliśmy się charytatywnie i pomagaliśmy spełniać marzenia dzieci (nie tylko naszych fanów), które były, na przykład, ciężko chore.


Zagrałem kilka taktów, denerwując się jak dwunastolatek przez pierwszą w życiu randką. Przełknąłem ślinę, podnosząc samego siebie na duchu. Robiłem to dla Niej. By pokazać, jak bardzo mi zależy. Czułem, że nie mam odwagi, że opuszcza mnie w niewyjaśniony sposób, chociaż tego nie chciałem. W końcu, zacząłem śpiewać trochę niepewnym i drżącym głosem:

The way you say the things you do,

The softness of the words you choose,

The times that you can read my mind,

And take my worries outta sight.

Byłem coraz bardziej pewny, tego, czego śpiewam:                  
                                

The fingers touching on my lips,

That say a kiss is still a kiss,

And when you look at me I see…

Spojrzałem jej w oczy, by poczuła, że tekst piosenki jest całkowicie o niej i do niej:

I see the pain that you had to feel.

Nabrałem powietrza, by refren wyszedł mi idealnie. By Leah poczuła, że staram się zrozumieć to, przez co przeszła. Że będę z nią zawsze i na zawsze, tak jak być powinno:

You must have had a broken heart,

To love me the way you do,
 
Must have been so torn apart,
 
I can see it when I look at you,
 
Oh the meaning that is in your eyes,
 
The love you give will never die
 
and I knew right from the start.
 
You must have had a broken heart.

Leah uśmiechnęła się w ten specyficzny sposób, patrząc na mnie ni to z niedowierzaniem, ni to z wahaniem:
You seem to have that certain smile,

I can´t forget after a while,

The day you walked into the room

At once I knew the hurt that you´ve been through.

Zsunąłem palce z gryfu, nie mając odwagi na nią spojrzeć. Gdy w końcu to uczyniłem, zobaczyłem, jak oczy Leah szklą się od łez, a do tego zaczyna pociągać nosem. Piosenka musiała wywołać w niej tak silne emocje… może dlatego, że czuła, że śpiewam ją z głębi serca?

Odłożyłem gitarę i klęknąłem przed Leah, chcąc ją objąć, ale zamiast tego, Leah rzuciła się w moje ramiona, płacząc. Trzymałem ją w swoich objęciach, pozwalając się jej wypłakać do woli. Czułem, jak drżała, jak jej łzy moczą moje polo, ale nie przeszkadzało mi to.

- Niall… - odezwała się w końcu, a jej głos był pełen smutku – przepraszam cię.

- Za co? – zapytałem, całując ją w czoło.

- Za to, że tyle razy cię raniłam, że co chwilę cię odpychałam, nie mając pojęcia, co tak naprawdę przechodzisz – rzekła Leah, kładąc swoją rękę na moim karku – Możliwe też, że nie chciałam dopuścić do siebie tej myśli, jak bardzo cierpisz. Przepraszam…

- Cii, maleńka, cii – starałem się za wszelką cenę ją uspokoić, ale ona tylko zaniosła się większym szlochem, jakbym powiedział coś niewłaściwego. Może właśnie tak było? Przestraszyłem się i już chciałem pędzić z przeprosinami, gdy Leah uniosła trochę głowę, chcąc na mnie spojrzeć.

- Wtedy, w waszym apartamencie po imprezie urodzinowej Gi… tak samo mnie uspokajałeś – zaśmiała się cicho, ocierając łzy z policzków.

- Rzeczywiście – zawtórowałem jej, głaszcząc jej długie, lśniące w świetle księżyca, włosy.

Była taka nierzeczywista… jak jakaś przepiękna elfka lub nimfa, która w każdej chwili mogła od tak zniknąć z mojego życia. Na zawsze. Przytuliłem Leah mocniej do siebie, nie chcąc, by tak się stało. Pragnąłem, by była ze mną i dla mnie. Tak samo jak ja jestem dla niej. Miałem nadzieję, że czuje, że chcę dla niej jak najlepiej. Że chcę ją chronić, nawet za cenę swojego życia. Nigdy, żadnej dziewczyny tak bardzo nie chciałem chronić, jak właśnie Leę. Nie miałem pojęcia, dlaczego – po prostu tak było, jakby właśnie to było moje właściwe zachowanie w stosunku do niej.

Leah odsunęła się trochę ode mnie, na wyciągnięcie ramion, wpatrując się w moją twarz ze skupieniem. Cień, które rzucały pozapalane świeczki na jej policzki, tylko uwydatnił mały dołeczek w jej prawym policzku ( znaczy dla mnie to było po prawej stronie, chociaż patrząc z jej perspektywy, to była lewa strona…), który był nawet słodszy od dołeczków Harry’ego. Gdyby Lou to usłyszał, to by mnie chyba zabił, ale czego Lou nie usłyszy, to go nie zaboli… to samo tyczyło się Hazzy.

Drgnąłem, gdy poczułem jej ciepłą rękę na swoim policzku. Zupełnie się tego nie spodziewałem. Spojrzałem na Leah, której łzy wyschły na skórze, zostawiając prawie całkowicie niewidzialne ślady, jednak ja nadal mogłem dostrzec kontury ścieżki, którą płynęły. Uśmiechnąłem się do niej, nie bardzo wiedząc, co powinienem powiedzieć. Powinienem?

Leah zawahała się przez chwilę, po czym powoli złączyła nasze wargi w niespiesznym pocałunku. Słodkim i tak cudownie prawdziwym, że nawet mi zachciało się płakać. Leah westchnęła cicho, gdy pogłębiłem pocałunek i oddała mi go ze zwykłą u niej niepewnością.

Znalazłem swój raj na ziemi.


***

Nie chciałam się od niego odsuwać, ani przestać czuć jego smaku, zapachu i dotyku. Nie miałam pojęcia, dlaczego, ale czułam, że chyba wszystko powoli zaczyna się stabilizować w moim życiu. Ten wyjazd… zmienił wszystko. Odwrócił moje życie do góry nogami. Chyba już nigdy nie będę tą samą Leą, która została za mną, na lotnisku w Londynie. Ona już nie wróci.

Usiadłam Niallowi na kolanach, nie zważając na jego zaskoczony wzrok. Wygięłam usta w lekkim uśmiechu, który można było nazwać teoretycznie „kocim” uśmiechem. Oplotłam ramiona wokół szyi Nialla i na chwilę zapatrzyłam się w jego oczy. Jakby tak naprawdę nic innego nie liczyło się na tym świecie, tylko one. One mnie na nim trzymały.

Nareszcie dopuściłam to do swojej świadomości – potrzebowałam Nialla… potrzebowaliśmy siebie nawzajem, by oddychać. By… żyć.

Pogładziłam jego policzki, na których już odrastały włoski, z przyjemnością, patrząc jak Niall mruży oczy. Z przyjemności? To było nieważne… najważniejsze było to, że jesteśmy tam. Razem. Pochyliłam się, by znów go pocałować, gdy nagle Niall zaskoczył mnie i runęłam plecami, częściowo na koc, częściowo na, o dziwo, zimny piasek. Zachichotałam, a potem zamarłam, wpatrując się w Nialla jak zahipnotyzowana. Blade światło księżyca sprawiało, że odbijały się w jego oczach białe plamki, przez co ich błękit wydawał się jeszcze bardziej intensywny, a źrenica stawała się czarna jak toń oceanu nocą. Widziałam każdą pojedynczą rzęsę okalającą jego oczy; były długie i na końcach prawie przezroczyste, a do tego rzucały na jego policzki przemile wyglądające cienie.

Niall przycisnął mnie do siebie jeszcze mocniej, jakby wzrokiem pytając o pozwolenie. Mrugnęłam w odpowiedzi, czekając na jego ruch. Nie miałam pojęcia, co mu chodzi po głowie, ale ufałam mu.

Zamykając oczy, czułam jego oddech na swojej szyi. Zadrżałam, gdy dotknął jej tymi swoimi wilgotnymi i miękkimi ustami, ale nie było to niemiłe uczucie – wręcz przeciwnie, podchodziło pod pewien dziwny rodzaj… przyjemności. Zanurzyłam rękę we włosach Niall’a, podczas, gdy on niepewnie sunął wargami po nowym, jeszcze przez niego nieodkrytym terenie. Nie śpieszył się jednak, co działało na korzyść nas obu. Ja mogłam się przyzwyczaić do całkiem nowego odczucia; on mógł mieć pewność, że nie robi mi w ten sposób mentalnej i fizycznej krzywdy. Zdziwiłam się, gdy z moich ust wydobył się cichy jęk. Nie był on jednak żadnym odgłosem wskazującym, na ból. Niall przestał na chwilę, również nie wiedząc, jak ma się zachować, albo co powiedzieć. Zamiast tego, ja po prostu wyszeptałam:

- Nie przestawaj.

Więc nie przestawał, aż do czasu, gdy zrobiło się późno i musieliśmy już się zbierać. Zjedliśmy to, co mieliśmy do zjedzenia, trochę pożartowaliśmy, udało mi się nawet wepchnąć go do wody po kolana. Mogłam już zapisać ten wieczór, jako jeden z najpiękniejszych w moim życiu. Czułam, że zapamiętam go na zawsze.

Wracaliśmy do naszych pokoi, trzymając się za ręce. Niall w drugiej dłoni trzymał gitarę, a ja machałam moją we wszystkich możliwych kierunkach, od tak, dla zabawy. Miałam powody do radości.

Podczas naszej pogawędki powiedziałam Niallowi, dlaczego tak nie lubię mężczyzn. Była to mniej więcej taka sama historia, którą zaserwowałam Georgii i Savannah. Niall długo po tym, jak skończyłam, milczał, siedząc po turecku, dziwnie zamyślony. W końcu tylko przytaknął i nie poruszał więcej tego tematu. Byłam mu za to niezmiernie wdzięczna, bo pewnie rozpłakałabym się, gdybyśmy tylko dłużej o tym mówili. To w nim uwielbiałam – że nie zadawał zbędnych, czasem raniących pytań.

Zrobiłam głęboki wdech, świeżego i trochę parnego, greckiego powietrza, a Niall odwrócił głowę w moją stronę; na jego twarzy zagościł szeroki uśmiech, gdy widział, jak delektuję się tym wieczorem. Naszym wieczorem. Z myśli wyrwał mnie jego dotyk – delikatnie przejechał kciukiem po wnętrzu mojej dłoni, jakby pytając…

- Myślę o nas – powiedziałam, patrząc na niego, spod pół-przymkniętych powiek – Myślę o tym, ile mogą zmienić te wakacje. Nasze wakacje.

- Nasze – zaakcentował to słowo Niall, jeszcze szerzej się uśmiechając – Postaram się, żeby były wyjątkowe.

- Już są – rzekłam, kopiąc mały kamyczek – Bo jestem tu. Z tobą.

I tak naprawdę więcej nie potrzebowaliśmy mówić…

Niall odprowadził mnie aż pod same drzwi mojego apartamentu, który dzieliłam z Gi i Savie, które teraz prawdopodobnie stały cicho, przy drzwiach, próbując podsłuchać naszą rozmowę. Nie doczekały się jednak niczego, bo zamiast tego przytuliłam się mocno do Nialla i staliśmy tak, objęci dobre kilka minut. Czułam, jak głaszcze mnie po głowie, jak małe dziecko, ale lubiłam to. Lubiłam jego dotyk, jego pocałunki… Wszystko.
 
Świerszcze grały swoją melodię w pobliskich krzakach jakiejś dziwnej, kwitnącej na różowo rośliny, a ja w końcu odsunęłam się o Nialla i pocałowałam go delikatnie. Teraz to ja muszę uważać, bo go nie skrzywdzić. To stało się moim priorytetem. A potem weszłam do ciemnego przedsionka.


------------------------------------------------- 

Tak więc.... nowy rozdział, kochani. Przepraszam, że musieliście czekać. Jak widzicie, historia powoli się rozwija, zanim się obejrzymy dobiegnie końca. To smutne... ale nie traćmy nadziei, bo będą jeszcze nowe opowiadania, nowe pomysły.

Nie wiem, czy jesteście zainteresowani character ask, jeśli tak, pytania zadawajcie TUTAJ nie zapominając sprecyzować opowiadania (OOD - blog o Harrym; PTSOG - ten blog; LB - Larry)

Zapraszam również na mojego Larry'ego i bloga z One Shotami. 


To tyle, żegna was Niall, do napisania:


36 komentarzy:

  1. Rozdział cudowny, jak pozostałe. Znowu czytając go miałam ciarki na całym ciele i czułam się jakbym była na miejscu Lei :)
    Czekam na nn :*

    http://yourefriendlookgood-but-youlookbetter.blogspot.com/ Zapraszam również do mnie. Dopiero zaczynamy, ale mam nadzieję, że się spodoba :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękny rozdział, cieszę się, że Leah już sie otworzyła :)
    Czekam na kolejny! :3

    OdpowiedzUsuń
  3. Jej dziewczyno. Z każdym rozdziałem coraz większe emocje do mnie docierają. Może dlatego, że w każdym rozdziale jest ich coraz więcej i są one tak głębokie jak ocean? Nie wiem, wiem narazie tylko tyle, że naprawdę jesteś niesamowita w tym co robisz. To w jaki sposób piszesz, ta muzyka.. idealnie dobrane fragmenty czy wgl sama treść opowaidania, rozdziału.. Ehh, też chciałabym tak pisać. Może kiedyś mi się uda. Czekam na nn z wielką niecierpliwością...

    illtaketoanotherworld.blogspot.com ---> zapraszam do mnie.

    OdpowiedzUsuń
  4. za każdym razem, kiedy widzę nowy rozdział na mojej twarzy pojawia się ogromny banan
    a na ten rozdział czekałam tak niecierpliwie, że zdarzało się, że kilka razy dziennie sprawdzałam, czy nie ma nowego
    no a kiedy go czytałam to miałam ciary tak jak przy naprawdę dobrej muzyce, a to znaczy, że masz ogromny talent dziewczyno!
    kiedy może napiszesz książkę ( mam ogromną nadzieję, że to kiedyś zrobisz) to poinformujesz mnie o tym ( albo dowiem się z netu albo TV, bo będzie tak dobra, że będą o niej mówić wszędzie) i na pewno zdobędziesz fana
    więc z tego co wyczytasz ( jeśli w ogóle przeczytasz ten komentarz) możesz dowiedzieć się, że rozdział był zaje*bisty!!!

    zapraszam do siebie:
    london-is-my-city.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa :) Czytam WSZYSTKIE komentarze, a i książkę też mam w planach xx

      Usuń
  5. Masz naprawdę wielki talent do pisania i mam nadzieję,że będziesz pisać i pisać i pisać i pisaać..... Rozdział wspaniały jak zwykle i..Właściwie wszystko co chciałabym powiedzieć jest już napisane wyżej więc może skończę :D
    A! No i tak na marginesie jako maniaczka trylogii THG to... FFSBHRJSHSGHRTHSGDHDRSJGSERKJSJGHSKJGHSKLEJGHAELRJGHALJAJRGAJSASDJLSLGJBAELRJBGAEJRAGH za ten utwór ! <33

    OdpowiedzUsuń
  6. Boże, jak ja uwielbiam Twojego Nialla. Jest taki idealny, że aż nierzeczywisty... Ach, gdyby tacy ludzie istnieli naprawdę... ;)
    Na Twojego bloga trafiłam niedawno, przeczytałam wszystkie rozdziały i muszę Ci wyznać, że zakochałam się w tym opowiadaniu. Masz wielki talent, naprawdę! A czytając ten rozdział, czułam się, jakbym to ja była Leah ;) Dawno nie trafiłam na tak wciągające i świetne opowiadanie. Także życzę Ci weny, żebyś dalej pisała tak, jak piszesz teraz :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Wow... Serio masz talent. Już po przeczytaniu pierwszej linijki widać,że lubisz to robić. Mam nadzieję,że będziesz się rozwijać i nigdy nie przestawaj pisać : ) ! Uwielbiam czytać twoje blogi... czytasz i sobie wszystko wyobrażasz.. A co do tego rozdziału........ TO W KOŃCU SĄ RAZEM :DDD Szczególnie podoba mi się opis tej randki... bardzo rzeczywisty i są w nim ukazane prawdziwe uczucia

    OdpowiedzUsuń
  8. boskie <3 świetnie piszesz zgadzam sie z poprzednimi komentarzami <3
    zaparszam do mnie :)
    http://1dopwiadania.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Niesamowity rozdział.
    kocham twojego bloga.
    czekam na następny.
    zapraszam do mnie: http://1d-zakazanamilosc.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. owwwww, jakie to urocze ;]
    Będę Ci w nieskończoność powtarzać, że uwielbiam twoje opowiadania ^^ Wreszcie im się udało! Niall, ty zdeterminowany kartoflu, rządzisz! xD
    Kocham to jak opisujesz emocje, sytuacje, bohaterów, dialogi, krajobrazy, dosłownie WSZYSTKO.
    Nie wiem, co mogę jeszcze napisać, czego byś nie wiedziała... No po prostu dziękuję, że jesteś, że tworzysz, że się poświęcasz i że żyjesz. ♥

    Cheers xoxoxoxo

    royal-life-with-one-direction.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. haha xD nie mogę z tego gifa :D Ładnie piszesz ;) Zapraszam do mnie na opowiadanie z udziałem One direction - http://only-one-love-one-life.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Twój cały blog jest niesamowity i jeszcze ten roździał AWWW.!!<3 Ale jedyne co mnie zmartwiło to to,ze historia dobiega końca..To opowiadanie jest tak świetne,że nie chce,aby się kończyło.Ale i tak dziękuję,że poświęcasz swój czas i piszesz to wszystko.Jesteś niesamowita tak jak ten blog ;**

    OdpowiedzUsuń
  13. No i mam mój nowy ULUBIONY rozdział, po prostu wspaniały :)
    Mam pytanie , czy po tym blogu założysz następny? ( bo wiem ,ze ten o harrym juz skonczylas)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, na bogu o Harrym można głosować w ankiecie z kim mam napisać kolejne opowiadanie i prawdopodobnie będę publikować je na tamtym blogu, by nie zakładać już nowego :)

      Usuń
    2. to wspaniale,
      mam nadzieje, że nie przestaniesz pisać bo każde opowiadanie jest wręcz idealne, nie da się od niego oderwać.
      Powodzenia :)

      Usuń
  14. Naprawdę czekałam na ten rozdział z niecierpliwością.
    Niall w twoim opowiadaniu jest taki troskliwy.... podniecający.
    Uwielbiam tą historię! Jest taka nie banalna.
    A przez to, że nie dodajesz rozdziałów co 2 dni, tylko co 2 tygodnie, sprawia, że każdy rozdział jeszcze bardziej magiczny.
    Gdy widzę nowy rozdział, zamykam się w pokoju, zakładam słuchawki i w pełni skupiam się tylko na tekście. Czytam to jakby było jakąś Biblią!
    Życzę weny.

    OdpowiedzUsuń
  15. Tu jest tyle zaskakujących komentarzy , ze boje sie cokolwiek napisac ... ;)
    Moge Ci po prostu powiedziec ze jestes WSPANIALA w kazdym tego slowa znaczeniu.
    Na serio zycze Ci zebys napisala w przyszlosci( albo nawet chodźby teraz ) książkę. BEDE JEDNĄ Z PIERWSZYCH KTÓRA TO KUPI OBIECUJE ;p
    Szkoda ze juz zaraz koniec tej opowiesci.
    Na pewno bede czytac następnr blogi twojego autorstwa ... A zaraz biorę się za Larrego ;)
    Czekam na następny rozdzial ;*
    Madzia :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Pięknie...
    Najbardziej chcialabym podziękować za Twoją wiarę w to opowiadanie. Za to, że nie ulegasz przemijającej modzie i piszesz wytrwale dalej :*

    OdpowiedzUsuń
  17. Kocham tą piosenkę :) Nie dziwię się, że Leah miała łzy w oczach, bo i mi się zdarzyło... Niall jest po prostu boski. Ta jego cierpliwość, wytrwałość i MIŁOŚĆ, to wszystko razem musiało w końcu skruszyć mur, za którym skrywała się dziewczyna. Ale mi się romantycznie zrobiło... Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział.
    Przepraszam, że tak krótko, ale piszę z telefonu (problemy z netem).
    Pozdrawiam i życzę weny

    @KateStylees
    http://1d-my-little-mystery-girl.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
  18. kiedy następny? :)

    OdpowiedzUsuń
  19. uwielbiaam ! <3
    masz wielki talent ;)
    zapraszam do mnie, może akurat Ci się spodoba ;)
    ii zostałaś nominowana u mnie o nagrodę Lieber award, szczegóły znajdziesz na http://we-gotta-vibe-you-cant-define.blogspot.com
    albo na http://nobodywillloveulikeido.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  20. piszę opowiadanie o Niallu i szukam stałych czytelników. wystarczy, jeśli przeczytasz jeden rozdział i ocenisz to, co robię, reszta rozdziałów już należy do ciebie :)

    shestolehisheart.blogspot

    OdpowiedzUsuń
  21. Hej, nominowałam Cię do Libster Award ;)
    Więcej info u mnie na blogu, w zakładkach u góry ^^
    royal-life-with-one-direction.blogspot.com
    Pozdrawiam xxx

    OdpowiedzUsuń
  22. hej z niecierpliwością czekam na następny rozdział. uwielbiam charakter głównej bohaterki, nie natknęłam się nigdzie indziej na podobne opowiadanie. to jest nnizwykłe ;) chcę żebyś wiedziała, że nominowałam cię do Liebster Award! Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej to wejdź tutaj: http://onedirectionnnnilikeit1.blogspot.com/2012/11/hello.html i zjedź na sam dół posta ;*

    OdpowiedzUsuń
  23. Spodobał mi się twój blog dlatego nominowałam go do konkursu Libster Award, więcej informacji u mnie: http:// http://kochajaca-bezustannie-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  24. nominowałam Cię do Libster Award :) więcej informacji i pytania na: http://hundred-percent-reason.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  25. Zostałaś nominowana przeze mnie do Liebster Award.
    http://hateorlovesurvives.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  26. Nominowałam Cię do Liebster Avards. http://storywith-onedirection.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  27. Z wielką przyjemnością chciałabym cię poinformować, że zostałaś nominowana przeze mnie do Liebster Award!!!
    Mam nadzieję że się cieszysz;]
    Więcej dowiesz się tutaj:
    http://together-forever-in-love-for-you.blogspot.com/2012/11/liebster-award-i-przeprosiny.html#comment-form

    OdpowiedzUsuń
  28. Hej, nominowałam cię na Libster Award :D
    ---> http://just-pretending-that-we-are-cool.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  29. nominowałam cię do Liebster Award!
    pytania znajdziesz na moim blogu w zakładce o nazwie 'Liebster Awards':
    london-is-my-city.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  30. świetny rozdizał!! czekam już na następny, pisz pisz :D

    nominowałam cię do Liebster Award ----> http://vas-hapenin.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  31. nominowałam cię do Liebster Award!
    pytania znajdziesz na moim blogu
    my-story-one-direction.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  32. nominowałam cie do Libster Award :D
    Pytania na blogu
    http://love-onedirectionn.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń