środa, 17 października 2012

Rozdział 17: „This is all so new, seems too good to be true…”




 

Całe podekscytowane, dokładnie w środę pojechałyśmy taksówką na lotnisko. Savie nie mogła usiedzieć na miejscu, cały czas tylko patrzyła na komórkę, kiedy mamy odlot, ja musiałam oczywiście załatwić wszystkie ceregiele z bagażem, ale i tak poleciałyśmy, jak zamierzałyśmy. Siedziałam w jednym rządku z Gi i Savie, które kręciły się tak, jakby kogoś wypatrywały. Nie miałam pojęcia o co im tak naprawdę chodzi. Jedyne, co mnie zaciekawiło, to fakt, że widziałam chłopaka podobnego do Nialla w hali przylotów, ale równie dobrze mogło mi się przewidzieć. Przecież jest tyle blondynów na tym świecie… jednak ten wyjątkowo przypominał mi Nialla, co podwójnie mnie denerwowało, bo przecież chciałam go wymazać z mojego życia. 

A ten wyjazd miał być ku temu pierwszym krokiem. Po tym, jak zrobiłam przed nim z siebie kompletną idiotkę, stwierdziłam, że nie ma bata – trzeba się odkochać i to jak najszybciej, do póki nie znam go na tyle, by było mi żal tej znajomości. W głębi wiedziałam jednak, że będzie mi go brakowało. Przyłapywałam siebie na tym, że czasami, przed zaśnięciem, myślę o nim. Miałam też na Ipponie wszystkie piosenki One Direction. Nawet te z czasów X-Factora. Co się ze mnie robi? Ich fanka?

Nałożyłam słuchawki, z zamiarem posłuchania muzyki, gdy nagle przed nami pojawił się ktoś podobny do… Zayna. Chwila… kogo, jak kogo, ale jego bym rozpoznała wszędzie. To pewnie przez te tatuaże… Skupiłam wzrok na jego przedramieniu i aż przeklęłam, widząc wytatuowaną dłoń ze skrzyżowanymi palcami. Savie, siedząca obok mnie spojrzała na Gi, która zaczęła się krztusić. One wiedziały… musiały wiedzieć!

- Chcecie mi to jakoś wytłumaczyć? – wysyczałam, wskazując palcem na siadającego już Zayna.

Spojrzały po sobie, ze strachem w oczach, jakby przyłapano je na robieniu czegoś strasznego. Gi jak zwykle starała się wyjść z sytuacji, mową dyplomatyczną:

- Leah, to nie to, co myślisz…

- To co to jest? Możesz mi wytłumaczyć z łaski swojej?! – warknęłam na nią, posyłając jej mordercze spojrzenie – Czy w ogóle zamierzałyście mi powiedzieć, że jadą z nami?!

- To był właściwie nasz wspólny pomysł… - wtrąciła Savie, szukając wsparcia u Gi – Nie mogliśmy patrzeć jak ty i Niall się męczycie, więc z chłopakami zorganizowaliśmy ten wyjazd, byście się do siebie zbliżyli… AŁA! – krzyknęła Savie, gdy Georgia uderzyła ją w przedramię, z miną zabójcy, a mi posłała przepraszający uśmiech.

- To wcale nie tak miało wyjść… chociaż pewnie wcześniej czy później byś się zorientowała… - powiedziała Gi, wzdychając – Daj mu szansę Leah. Zasługuje na nią.

Spuściłam głowę, opierając się czołem o tył fotela przede mną; dotknęłam skórą o zimny plastik, nie wiedząc, co powinnam zrobić. Może właśnie nic? Dać losowi wolną wolę…?

- Wiem. – odpowiedziałam Gi, czując jak samolot się wzbija, ale niezbyt mi to przeszkadzało, bo byłam przyzwyczajona do lotów i znosiłam je nadzwyczaj dobrze – Boję się.

- Czego?

Wzruszyłam ramionami, nadal będąc w pozycji skulonego leniwca.

- Sama nie wiem. To chyba pierwszy raz, kiedy tak na kimś mi zależy – rzekłam, zanim ugryzłam się w język; ale skoro zaczęłam, to muszę skończyć – Więc zamiast wszystko upraszczać, tylko bardziej komplikuję, przy okazji go raniąc, chociaż tego nie chce. Ranienie Nialla to ostatnie rzecz, jakiej chcę… jaka jest mu potrzebna. Po prostu, gdy go widzę, żołądek mi staje gdzieś na wysokości przełyku i nie wiem, co powinnam powiedzieć, chociaż w głowie mam tyle myśli. Irytuje mnie to, że tak na mnie działa. Nie potrafię sobie poradzić z tym wszystkim, to jest takie nowe, pierwsze… - zanurzyłam twarz w dłoniach, nawet nie patrząc na przyjaciółki; pewnie były w niezłym szoku.

- Myślę… - Savie położyła mi rękę na ramieniu – Że powinnaś z nim porozmawiać, ale tak szczerze i na spokojnie.

- Tylko, że ja nie potrafię – mój głos powoli przypominał łkanie – za dużo tego wszystkiego na raz. A do tego boję spojrzeć mu w oczy, po tym, jako powiedziałam, że go kocham…

Gi wciągnęła głośno powietrze do płuc z zaskoczenia, a Savie wydała jakiś dziwny dźwięk, przypominający chrząknięcie małego prosięcia.

- A on na to, co? – nigdy nie słyszałam większego podekscytowania w głosie Gi, jak teraz w samolocie.

- Nico - mruknęłam – Nawet się nie ruszył, tylko stał jak głupek, a ja zdążyłam zejść do metra.

- Też bym się ździebko zdziwiła na miejscu Nialla, wiesz? – zaśmiała się Savie, a ja podniosłam głowę i zmierzyłam ją, aż się zmieszała – No, co? Zachowujesz się tak, jakbyś go nienawidziła, a potem mówisz, że go kochasz? Co ty byś poczuła w takiej sytuacji?

- Ja? Zapewne nic, jak zwykle – zmieniłam pozycję i oparłam głowę na zagłówku fotela, który był strasznie niewygodny. – Przecież obydwie dobrze wiecie, że ja nie mam uczuć.

- Masz, Leah… tylko dlatego, że ktoś dawno temu pokazał ci, że one są bezwartościowe, nie znaczy, że rzeczywiście takie są. – powiedziała Savie dobitnie, a ja z Gi spojrzałyśmy na nią ze zdziwieniem; od kiedy Savie miała takie głębokie myśli?

- Może masz rację… na razie potrzebuję czasu, by zmienić stare nawyki – odrzekłam, a Savie uśmiechnęła się dziwnie.

- To trzeba zacząć od teraz! – wstał nagle i wydarła się na cały samolot, chociaż nie można było jeszcze wstawać – NIALL! Jakaś blondynka tutaj cię potrzebuje i to zaraz!

Gi spojrzała wymownie w sufit i tak jak ja, walnęła facepalm’a. Niestety (albo stety) Niall nie mógł opuścić swojego miejsca, dopóki kontrolka nie przestała się świecić. Dzięki temu miałam trochę czasu na przemyślenia, zanim się pojawił obok mnie. Wiedziałam, co chce mu powiedzieć, a także, co chcę zrobić. Byłem pewna na sto procent, co do niego czuję. Nie chciałam tego zawalić.


Gdy jednak ikonka pasów przestała się świecić, poczułam niepewność, a serce zaczęło wyrywać mi się z piersi. Nagle wszystko, o czym chciałam mu powiedzieć, zniknęło mi głowy, a na miejscu słów pojawiła się pustka, zupełnie, jakby wszystko zostało wymazane. Do tego poczułam suchość w ustach, gdy z drugiego końca samolotu, zaczęła się do nas przebijać blond włosa postać chłopaka… mojego chłopaka?

Uśmiechnęłam się lekko, gdy tylko o tym pomyślałam. Gdyby on wiedział… gdyby wiedział, jak na mnie działał każde słowo, jakie wypowiadał, tym swoim anielskim głosem, to dziwne uczucie, gdy mnie przytulał… jakbym nareszcie była bezpieczna. Odganiał moje lęki, trzymał mnie, bym nie rozpadła się na kawałki. Może tego nie wiedział, ale to on kontrolował bicie mojego słabego serca. To wszystko było takie inne, takie nowe, takie cudowne, takie… niewiarygodne. Bo kto by pomyślał, że ja… ja!... mogę się w końcu w kimś zakochać? Tylko, dlaczego padło akurat na niego? Akurat na mnie? Akurat na… nas. My. To brzmiało tak… doskonale. Zbyt doskonale, by być prawdą.

Ale najwidoczniej było, bo Niall stanął obok mnie, patrząc na czubki swoich butów, z lekkim uśmiechem majaczącym mu na ustach. Ten jego uroczy uśmiech, przez który rozpływałam się jak masło wystawione na słońce.

Rozpięłam pas, a potem rzuciłam mu się w ramiona. Moje ramiona. Czułam jego zapach, jego bliskość, jego przyśpieszone bicie serca. Zacisnął ręce na mojej talii, jak zwykle to robił – delikatnie i niepewnie, jakby bał się mnie skrzywdzić. To prawda… łatwo było mnie urazić, a tym bardziej skrzywdzić, ale jednego byłam pewna – Niall nigdy, przenigdy by mnie nie skrzywdził. To był Niall. Nie ktoś inny.

Kabina samolotu to nie najlepsze miejsce na czułe przywitanie i przeprosiny, ale ja nie chciałam czekać, aż dolecimy na Zakynthos. Musiałam zrobić to tu i teraz…

Stanęłam na palcach i położywszy dłonie na jego policzkach, przyciągnęłam jego usta do moich, wzdychając cicho. Tego potrzebowałam; tego mi brakowało przez te kilka dni. Jakby każdy pocałunek, był moim powietrzem. Niall oddał mi pocałunek, nieznacznie go pogłębiając. Może nie zdawał sobie z tego sprawy, ale smakował jak najsłodsza czekolada. Każdy centymetr kwadratowy mojego ciała przeszyła niewidzialna błyskawica pożądania. Zadrżałam w jego ramionach, co on źle zinterpretował i odsunął mnie od siebie nieznacznie, chcąc cos powiedzieć, ale ja mu nie pozwoliłam. Ponownie zatopiłam się w jego ustach, pragnąc więcej.  O wiele więcej… bo nic innego tak naprawdę się w tamtej chwili nie liczyło. Tylko on, tylko ja. Tylko…

My.

When you pull me close, feelings I’ve ever known… they mean everything, leaving me no choice, (…)Do you even know, how you make me weak?

W końcu oparłam swoje czoło o jego, dysząc cicho. Nie byłam w stanie spojrzeć mu w oczy. Najpierw uciekłam, powiedziałam, że go kocham… a potem jak gdyby nigdy nic go całowałam.

Niall zaśmiał się cicho, a ja spojrzałam na niego pytająco. Pokręcił tylko przecząco głową, mówiąc w ten sposób: nevermind, a ja wzruszyłam ramionami. Jakby chciał, to by powiedział, co mu chodzi po głowie.
- Może lepiej usiądziemy – zaproponował, a ja zgodziłam się z nim.

Savie od razu rzuciła się do odpinania pasów i zaproponowała, że przeniesie się do chłopaków, co też uczyniła. A ja i Niall usiedliśmy na swoich miejscach, obok siebie. Uniosłam dzielący nas podłokietnik i ułożyłam się w jego ramionach. Trwaliśmy tak, nie odzywając się do siebie. Bo tak naprawdę nie potrzebowaliśmy słów. W końcu jednak postanowiłam coś powiedzieć, ale okazało się, że Niall też pomyślał o tym samym:

- Słuchaj… - zaczęliśmy razem, a potem zachichotaliśmy.

- Ty pierwszy.

Niall poprawił się w fotelu.

- Chciałem, żebyś ten pierwszy wieczór na Zakynthos spędziła ze mną. – zaproponował, patrząc, jak zareaguje – Zdaję sobie sprawę z tego, że jeszcze wiele o tobie nie wiem; a chciałbym się dowiedzieć.

- Dobrze – odpowiedziałam, bawiąc się zamkiem od jego bluzy – Dowiesz się tego, czego powinieneś dowiedzieć się już dawno.

Gi, siedząca obok posłała mi pytające spojrzenie, a ja przytaknęłam jej lekko. Zdziwiła się, ale widziałam, że w pełni podziela moje zdanie. Westchnęłam, przymykając oczy; ten zapach działał na mnie uspokajająco.

- Chcesz spać? – wyszeptał Niall, głaszcząc mnie po włosach.

- Trochę. Muszę mieć siły na wieczór – zachichotałam, widząc, że Niall lekko się rumieni.

- Chcesz koc? – jak ja lubiłam, jak się tak o mnie troszczy…

- Nie, jesteś lepszy od jakiegokolwiek innego koca i poduszki – wtuliłam się w niego najbardziej jak się dało i zamknęłam oczy.

Czując jak Niall głaszcze mnie po włosach i się nimi bawi, zasnęłam, kołysana przez samolot i cichy śpiew mojego chłopaka. Cudownie to brzmiało…

Mój chłopak.

Chyba powinnam się do tego przyzwyczaić.


***

Hotel okazał się cudownym, malutkim, kameralnym kurortem, z dala od cywilizacji. Praktycznie, po przejściu na drugą stronę ulicy, byliśmy już na plaży. Może plaża była trochę żwirowa, ale nie przeszkadzało mi to ani trochę. Wszystko było cudowne z trzech powodów.

1.       Byli ze mną przyjaciele.

2.       Mogłam odpocząć od nauki

3.       Nareszcie pogodziłam się z tym, co czuję do Nialla.

Zameldowaliśmy się w pokojach, które już dla nas uszykowano; nie odbyło się bez kłótni chłopaków, kto, z kim śpi. Ostatecznie wyszło i tak na to, że musieli kisić się w ogromnym apartamencie, podczas, gdy ja Georgia i Savannah miałyśmy osobny pokój, trochę od nich oddalony, w głównym budynku, ponieważ chłopcy wykupili cały bungalow. Gdy rozpakowałyśmy się i zjadłyśmy kolację – chłopacy zjedli z nami, robiąc przy tym strasznie dużo hałasu; myślałam, że nas wyrzucą z restauracji! – postanowiłam, że trochę odpocznę i zapytam Nialla, o której i gdzie mamy się spotkać. Jednak mój chłopak ubiegł mnie i sam pierwszy wysłał sms’a z datą i miejscem. Tak, więc o dwudziestej, ubrana w niebieską, zwiewną sukienkę, mając pod nią bikini, wyruszyłam na plażę, mając mieszane uczucia. A co jeśli znowu wszystko zawalę?

Give me reason, but don’t give me choice, cause I’m gonna  make the same mistake…

Odetchnęłam głęboko, starając się myśleć pozytywnie, idąc ścieżką w stronę plaży. Minęła ulicę, mając za dużo myśli w głowie, których starałam się pozbyć za wszelką cenę. Za dużo wątpliwości (znowu) się w niej skumulowało… a do tego nie mogłam dopuścić. Z jakiegoś niewyjaśnionego powodu ja i Niall byliśmy sobie przeznaczeni. Nie miałam pojęcia dlaczego, ani tym bardziej po co – przecież byliśmy tak różni od siebie. Dwie skrajności… ja i on. Ale w pewnym sensie tworzyliśmy wspólne my.

Gdy moje bose stopy dotknęły gorącego jeszcze piasku, wiedziałam, co mam zrobić. Po prostu być. Po prostu go kochać. Po prostu go nie opuszczać.

Zaparło mi dech w piersiach, gdy zobaczyłam Nialla z gitarą, siedzącego na kocu, wokół którego ustawione zostały tysiące świeczek. Wyglądało to tak magicznie… tak niesamowicie nierealnie. Uśmiechnęłam się do Nialla, który wstał, a na jego twarzy malowało się lekkie zdenerwowanie.

- Zanim coś powiesz, usiądź. – rzekł do mnie, wskazując koc – Bo przygotowałem coś jeszcze. – położył palce na gryfie swojej gitary, a mi zaświeciły się oczy. – To dla ciebie…

I zaczął śpiewać tym swoim anielskim głosem…





-----------------------------------------

Witam was... z BARDZO przełomowym rozdziałem. Wreszcie... zaczyna się coś pięknego. I chyba to jeden z moich ulubionych rozdziałów. Bo miłość, właściwie podana jest naprawdę piękną rzeczą.

W każdym razie, pod poprzednią notką spodziewałam się więcej komentarzy :<

Anyway zapraszam na mojego nowego LARRY'EGO mam na ten bromance jakąś dziwną fazę lol O.o ENJOY! xx

34 komentarze:

  1. no w końcu ;D już nie mogłam się doczekać tej chwili !

    OdpowiedzUsuń
  2. śuuper rozdział!:D
    zapraszam do mnie!:p
    http://emily-and-juliet-story-1d.blogspot.com/2012/10/rozdzia-1.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Magiczny rozdział *.* Zakochałam się w nim <3
    Pisz dalej:) życzę weny:D
    Olinek:P

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozdziała cudowny ;*
    Jest nareszcie razem :D
    Kocham to opowiadanie ;)
    Kurde oni są tak idealni razem ;))
    Rozwaliło mnie to jak Savie krzyczała na cały samolot ;P to było dobre ;D
    Czekam na następny ;))
    Pozdrawiam,
    M.

    OdpowiedzUsuń
  5. coś pięknego , ♥

    OdpowiedzUsuń
  6. UWIELBIAM GO ! TAK JAK NA RAZIE TO MÓJ ULUBIONY ROZDZIAŁ :)

    OdpowiedzUsuń
  7. To takie świetne! Naprawdę bardzo długo czekałam, aż napiszesz i jestem tak ogromnie szczęśliwa, że oni w końcu są RAZEM. Tak naprawdę. Bardzo dziękuję Ci za tego bloga... Jest niesamowity. I czekam na kolejny rozdział w historii Harry'ego i Chole :D

    OdpowiedzUsuń
  8. świetne xoxo
    takiego banana na twarzy, jakiego chyba jeszcze nigdy nie miałam ;D

    OdpowiedzUsuń
  9. KAŻDY ROZDZIAŁ MNIE ZABIJA (W POZYTYWNYM SENSIE) LECZ TEN ..... TO BYŁO NAJLEPSZE CO W ŻYCIU PRZECZYTAŁAM :D MUSIAŁAM SOBIE PRZYPOMINAĆ JAK SIĘ ODDYCHA BO TO ... TO BYŁO COŚ MAGICZNEGO.

    OdpowiedzUsuń
  10. Normalna bomba! I LOVE TWÓJ BLOG i czekam na kolejny. Już nie mogę się doczekać. przy okazji zapraszam też do mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Oczywiście jak zawsze, bardzo mi się podoba, ale jakoś wolałam Leah w innym wydaniu.. To znaczy, nie zrozum mnie źle, jest pięknie, są razem i w ogóle cud, miód i malinki, ale chyba zrobiło się zbyt kolorowo.. I ta plaża i świeczki, nie wiem czy mam dzisiaj nastrój do romantycznych sytuacji (jakoś mi to brzmi niepoprawnie stylistycznie ale nie ważne xd)i pewnie to właśnie przez to, ale jakoś tego nie kupuję. Może się mylę ale trochę to oklepane ;p Btw. nie wiem czemu, ale gdy jest coś o Savie to automatycznie umysł podsuwa mi 'obraz' Sereny z Plotkary. Jakoś je tak kojarzę ze sobą ;) Ale pisz pisz, bo to jedno z moich ulubionych opowiadań i bardzo lubię tu zaglądać x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze, nie oglądam Plotkary, ale orientuję się w bohaterach (oh, mądra ja XD) i raczej nie wzorowałam Savannah na Serenie :) x

      Usuń
    2. domyślam się, że nie bo w sumie nawet nie chodzi o jakieś cechy charakteru, właściwie to nie mam zielonego pojęcia czemu tak mi się kojarzy xd mam nadzieję, że nie wzięłaś sobie zbyt do serca tego komentarza, bo wiesz, ja czasem piszę bzdury :D i pisz dalej, bo nie wiem co zrobię, uwielbiam to czytać i zabieram się za bloga o larrym, jak na razie zapowiada się świetnie! :* masz talent więc go nie zmarnuj, pisz pisz pisz ;)x

      Usuń
    3. Nie spokojnie, może ona ma coś rzeczywiście z Sereny, ale nie zastanawiałam się and tym :) Dziękuję bardzo xx

      Usuń
  12. Chciałabym umieć tak pisać. Serio, po prostu sposób w jaki opisujesz miłość, czy tu czy na innych blogach, jest po prostu... magiczny. Idealny. Zwłaszcza, że ja nie przepadam za takimi scenami, bo mało osób potrafi dobrze je napisać i wychodzi to dość kiczowato, ale u ciebie nie mam zastrzeżeń (:
    Cieszę, że Leah wreszcie się ogarnęła i zdecydowała, że warto spróbować. Bo chyba warto, prawda? Zwłaszcza, jeśli chodzi o Nialla, który jest baaardzo milutkim stworzonkiem ;D
    No i teraz lecę czytać twojego nowego Larry'ego! Oczywiście jestem w szoku, że podjęłaś się pisania kolejnego bloga, już chyba czwartego (?), z tym że wszystkie nadal są systematycznie pisane. Szacun, ja ledwo wyrabiam z jednym xD

    Cheers xxx

    royal-life-with-one-direction.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ejjj.... serio, ja mama za dużo pomysłów na raz i jak mnie jakiś "męczy" to będzie tak długo to robił, aż nie założę nowego bloga i wgl! Ale Larry'ego już mam napisanego do przodu, jakieś 4 rozdziały jeszcze, więc luzik :) x

      Usuń
  13. Twój blog jest cudowny, zwięzły, napisany ładnym zrozumiałym językiem. Kiedy go czytałam , czułam się jakbym była na miejscu Leah. Z każdym słowem wypowiadanym przez Nialla czułąm motylki w moim brzuchu , tak jakby te słowa wypowiadał do mnie. Jestem pod ogromnym wrażeniem twojej weny , Twojego talentu. Nie każdy potrafi pisać, tak ,że czytelnik może w pełni zagłębić się w historię bohaterów. To opowiadanie jest dla mnie w pewnym sensie motywacją. Dzięki temu uwierzyłam , że miłość przezwycięży wszystko. Serdecznie Ci dziękuję za to , że tu jesteś i , że piszesz tą historię. Z ogromną niecierpliwością czekam na kolejny rozdział. Pozdrawiam. Dominika xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O boże, dziękuję Ci. Naprawdę, cieszę się, że tak myślisz <3 xxxxx

      Usuń
    2. Nie musisz dziękować :) , cieszę się , że są tak zdolne osoby :) , aktualnie jestem w trakcie czytania Twojego skończonego już bloga i jestem pod ogromnym wrażeniem :)
      Mogłabym prosić o informowanie mnie o nowych rozdziałach? Na twietterze czy też gadu-gadu? Jeżeli tak to tt: @myworld_1d gg:5009929. Pozdrawiam serdecznie :*

      Usuń
    3. Nie mam żadnego skończonego bloga. :) Będzie druga część. Będę informować na tt w miarę możliwości.

      Usuń
  14. Taaaaaaaaaaak! Jesteś cudowna, i ten rozdział jest przepiękny. Uwielbiam <3 czekam nn z niecierpliwością.

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie :) illtaketoanotherworld.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. KOCHAM CIĘ NORMALNIE!!!!!!!!!!!!!
    <3
    Twoje wszystkie blogi są takie inne, takie, że jak czytasz czujesz się jak bohater opowiadania. Naprawdę jestem pełna podziwu i nigdy nie spotkałam kogoś piszącego tak wspaniale jak ty. Uwielbiam wszystkie twoje blogi.
    Błagam szybko dodaj kolejny rozdział bo już nie mogę się doczekać noo!

    OdpowiedzUsuń
  16. Kocham Cię.!!Słyszysz.?Piszesz tak wspaniałego bloga..Ach..! Dziękuj Ci za to;)To najlepszy blog jaki czytałam.Po każdym poście nie mogę doczekać się następnego,więc proszę pisz szybko.!!

    OdpowiedzUsuń
  17. Ten rozdział jest jeszcze bardziej niesamowity od poprzednich(choć nie spodziewałam, się, że to w ogóle możliwe!!!) Historia jest przepiękna i czytam ją za każdym razem z wielką przyjemnością. Oby tak dalej!!!
    Wierna-na-zawsze fanka Eliza

    OdpowiedzUsuń
  18. Swietny rozdzia xD ciesze sie ze sa razem...
    Masz wielki talen którego nie jedna osoba moze ci pozazdroscić ;)
    Pozdro i buziaki ;*
    Martusia ;*

    OdpowiedzUsuń
  19. Hej ;* Jestem tu nowa na tym blogu ale na pewno zostane na dluzej ... Na pewno zostane do konca <3
    Bardzo spodobal mi sie ten blog... Jeden z najlepszych jaki czytalam !
    NA SERIO CZEKAM AZ WYDASZ KSIĄŻKE .. BĘDZIE TO BESTSELER <3
    Oczywiscie stalam sie nowym obserwatorem tego bloga .. Tak więc czekam na następny rozdzial i mam nadzieje ze pojawi sie on niebawem...
    Pozdrawiam Magda ;**

    OdpowiedzUsuń
  20. super blog.!!!! kocham go....... zapraszam na http://iamhungryhoran.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  21. sfvodsfnds omg! *_________* pierwszy raz tutaj się udzielam, ale stwierdziłam że po tych zajebistych rozdziałach muszę *w*. wiedziałam że Leah w końcu przekona się do Nialla! omg ja już chcę następny i zobaczyć jak Leah i Niall siedzą na tej plaży <3 bo opiszesz, nie? musisz! i jak Leah mówi mu o swojej przeszłosci.. omgomgomg ja chcę już 18 *-*

    a tak przy okazji wpadniesz na mojego bloga i dodasz jakiegoś komentarza? :) bardzo zależy mi na opiniach, tym bardziej że tak świetnie piszesz, może jak znajdziesz czas to powiesz mi co robię źle i w ogóle..:) + dodałam Twojego bloga do polecanych xx
    http://hundred-percent-reason.blogspot.com/

    czekam na 18! :*

    OdpowiedzUsuń
  22. boski roździał.! wspaniałe opowiadanie. :P wkońcu Niall i Leah są razem. :D bardzo sie z tego ciesze. :))
    czekam na następny. ; **

    Karolina . xDD

    OdpowiedzUsuń
  23. buuum, jestem setnym obserwatorem, za to chcę 18, bo już nie mogę się doczekać! :*

    http://hundred-percent-reason.blogspot.com/ xx

    OdpowiedzUsuń
  24. Boże *o* najcudowniejszy blog z jakim się spotkałam! Brak mi słów, przeczytałam wszystkie rozdziały za jednym razem bo tak mnie wciągnął!Jest..niesamowity!To co mówi i jak się zachowuje Niall jest nie do opisania!Czuje się jakbym to ja była główna bohaterką i wręcz zakochuje się w Horanie!Jestem pod wielkim,wielkim,wieeeelkim wrażeniem!Nie moge doczekac się następnego!Jedyne co uważam za minus to to że teraz będe musiała wyczekiwać rozdziałów T_T Pozdrawiam cię i mam nadzieje że nowy pojawi się jak najszybciej! xxx

    OdpowiedzUsuń
  25. dawno mnie nie było.. i pff.. czemu? jak tu taki cud!! xdd
    JEJKU!!! ten rozdział mnie rozpierdolił na maksa!!!!!!!!! i Niall i te świeczki.. piosenka! UMIERAM *o*
    do nastepnego. ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Jejku , jejku , jejku ! Jesteś niesamowita w tym co robisz :>< BOOOOSKAAA
    :*** Czekam z pełną cierpliwością na kolejny rozdział . Żałuję że nie czytam tego bloga od początku , ale dobrze , że teraz niż później :)))
    CUDOWNY ROZDZIAŁ BEJBE :****
    heavy-in-yourarms.blogspot.com
    ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń