sobota, 6 października 2012

Rozdział 16: „ I don’t wanna face this world alone, without you by my side”






Dzwoniłem do niej kilkanaście razy, ale nie odbierała; zaczynałem się o nią martwić, więc skontaktowałem się z Savie, by upewnić się, czy wszystko z Leah w porządku. Zamiast odpowiedzi typu: „Jest dobrze”, usłyszałem w słuchawce charakterystyczny płacz. Dziwne kleszcze ścisnęły mi serce, gdy zorientowałem się, że to Leah płacze. Savie wyszeptała tylko, że zaraz oddzwoni, a ja westchnąłem i opadłem na siedzenie w aucie, marszcząc brwi i próbując pozbierać myśli. Po tym, jak Leah zniknęła mi z oczu, siedziałem prawie piętnaście minut a aucie, próbując jakoś się ogarnąć – niestety, nieskutecznie.

Jej słowa tak mną wstrząsnęły, że nawet nie mogłem racjonalnie rozumować. Jednak natychmiastowo odebrałem telefon od Savie, gdy tylko komórka zaczęła wibrować mi w ręce.

- Coś ty jej zrobił! – syknęła do słuchawki Savie, aż musiałem oddalić aparat od ucha – Przyszła do mnie cała zapłakana i nie chce mi nic powiedzieć! Czekam na wyjaśnienia!

Starałem się opowiedzieć wszystko, co wydarzyło się w ciągu zaledwie dwóch godzin, ale miałem wrażenie, że mówię nieskładnie, a głos drżał mi w niewyjaśniony sposób. Oparłem czoło o chłodną szybę i włączyłem klimatyzację na włączonym silniku. Zacząłem jechać, przełączając się na głośnik, by policja czasem nie wlepiła mi mandatu, nadal wyjaśniając całe zajście. Stojąc na czerwonym świetle, skończyłem, czekając, aż Savie coś powie, ale milczała dłuższą chwilę, najwyraźniej nie mniej wstrząśnięta jak ja. Przed oczami miałem JĄ, tylko JĄ, nikogo innego. Nawet nie zauważyłem, jak z czerwonego zrobiło się zielone światło, a ja nadal stałem, do czasu, gdy obudzili mnie kierowcy za mną, trąbiąc głośno. Ruszyłem, a Savie odezwała się cicho:

- Nie wiem, co powiedzieć…

- A myślisz, że ja wiem? – prychnąłem, przejeżdżając kciukiem po wargach, jakby to miało odnowić wspomnienia o naszych pocałunkach; poskutkowało – dotyk warg Lei wydał mi się strasznie realistyczny…

- Postaram się z nią pogadać, ale nic nie obiecuję – mruknęła Savie, wzdychając – Ale… jakoś to do mnie nie chce dojść. Najpierw powiedziała, że cię kocha, a potem odbiegła z płaczem?

- Tak – kiwnąłem głową, przypominając sobie, że przecież Savie nie zobaczy tego gestu – byłem zbyt zaskoczony, by za nią pobiec.

- Rozumiem – rzekła Savie poważnym tonem – Leah jest u mnie, jakby co. Pewnie nie chce nawet z tobą rozmawiać. Odrzuca połączenia?

- Mhm – przytaknąłem, wjeżdżając na podjazd przed naszym domem – Ale nie poddam się tak łatwo.

- Wiem, Nialler – po raz pierwszy od początku naszej rozmowy, Savie zaśmiała się – Dam ci znać, jakbym dowiedziała się czegoś nowego, okej?

- Będę czekał – wyciągnąłem klucze z tylnej kieszeni, po zamknięciu samochodu, a potem, trzymając je w zębach, otworzyłem drzwi wejściowe, witając się skinieniem głowy z recepcjonistką apartamentu – Dzięki za pomoc, naprawdę bardzo to doceniam.

- Nie ma za co… - odpowiedziała Savie, a potem w tle rozległ się głos – To ja kończę, Gi przyszła.

I zanim cokolwiek zdążyłem powiedzieć, usłyszałem dźwięk odkładanej słuchawki, a potem rozległy się sygnały. Nacisnąłem czerwoną słuchawkę i schowałem telefon do kieszeni. Otworzyłem drzwi od naszego apartamentu. Zdjąłem buty, gdy nagle ktoś naskoczył mi na plecy.

- Hej, Niallerku, jak tam randka? – no tak, kto to mógł być, jak nie Tommo…

- Nijak – warknąłem, strącając go z siebie.

- Ej, nie bądź dla mnie taki niemiły! – wygiął usta w podkówkę, krzyżując ręce na piersi, a ja rzuciłem mu złowrogie spojrzenie.

Nie witając się z nikim, ruszyłem prosto do swojego pokoju. Byłem strasznie wkurzony, nie postawą Leah, ale moją. Powinienem ją zatrzymać, powinienem powiedzieć… no właśnie. Co powiedzieć?

Kocham cię, głuptasie! Rozległo się echem w mojej głowie.

Rzuciłem się na łóżko, zakrywając twarz rękoma. Byłem idiotą, skończonym idiotą. Tak, ja Niall James Horan byłem nim. Bo nawet nie potrafiłem się zebrać do kupy, gdy dziewczyna, która mnie tak strasznie odrzucała i raniła, powiedziała mi, że mnie kocha… nie wiem, czy na tyle mocno, na ile ja ją kochałem
, ale…

I feel it when I’m with you.        


***

Siedziałem na kanapie, leniwie patrząc się jak Zayn i Harry grają na X-boxie z zaciętymi minami, gdy obok mnie usadowił się Louis z niezbyt tęgą miną. Spojrzałem na niego, zaciekawiony, a ten tylko westchnął.

- Chyba nie poszło mu najlepiej – odpowiedział na moje nieme pytanie Lou, drapiąc się po ramieniu – Nawet nie śmieszyło go moje „przywitanie się”.

Widać było, że Niall swoim zachowaniem trochę uraził Louis’a, bo ten cały czas miał zacięty wyraz twarzy. Nie dziwiłem się ani Lou ani Niallowi. Obydwoje mieli powody, by nie mieć dobrych humorów, ale gdy członkowie One Direction nie są ze sobą w zgodzie, na wszystko idzie tak, jak powinno.

- Ej, Daddy, podaj żelki! – poprosił, wciąż pochłonięty grą, Harry, machając w moją stronę jedną z rąk.

Ze stęknięciem wychyliłem się po nieotwartą paczkę kwaśnych żelek, a potem rzuciłem prze pół pokoju do Harry’ego, który oberwał w głowę. Siedzący obok niego Zayn zachichotał jak opętany, tak samo jak Louis, który już chyba zapomniał o niemiłym incydencie z Niallem i jawnie obśmiewał swojego bromance’owego partnera. Ale oni już tak mieli.

Martwiłem się o Nialla. Zawsze był taki delikatny, łatwy do urażenia, zranienia. Kiedyś, fanki w Ameryce powiedziały, że nie zasługuje, by być w One Direction. Niall spokojnie poszedł za kulisy… a potem popłakał się jak małe dziecko. Musieliśmy uspokajać go przez kilka minut. Też bym pewnie podobnie zareagował na taką obelgę. Ale One Direction bez Nialla, to nie One Direction. Zespołu nie ma, gdy chociaż jednego z nas brakuje. Jesteśmy przecież rodziną.

Wstałem z kanapy, kręcąc głową z dezaprobatą, gdy Harry i Zayn zaczęli się wzajemnie wyzywać. Oj, jak Zarry zaczyna kłótnię, to lepiej się zmywać z pomieszczenia. Stanąłem przed pokojem, który dzieliłem z Niallem i Zaynem i zapukałem lekko. Cisza. Teoretycznie to był też mój pokój, więc miałem prawo do niego wejść… Naparłem na klamkę i uchyliłem drzwi, wchodząc. Niall leżał w swoim łóżku, trzymając twarz w poduszce. Nie był to zbyt dobry widok.

- Hej… - zacząłem, nie wiedząc, jak się do tego zabrać – Chcesz jeść? Będę robił kanapki.

- Nie, dzięki – usłyszałem jego stłumiony przez poduszkę głos – Nie jestem głodny.

Uniosłem jedną brew ku górze. Niall nie jest głodny? Od kiedy? Przecież zazwyczaj jest jak ten odkurzacz z Teletubisiów, którzy wsysał wszystko, co znalazł na swojej drodze…

- Na pewno? – zapytałem, a Niall przytaknął; nie mogłem go tak zostawić, więc usiadłem na brzegu jego łóżka, milcząc.

Nie odzywaliśmy się do siebie ładnych parę minut, gdy Niall postanowił coś powiedzieć; głos jednak miał na tyle wyprany z emocji, że zaczynałem się o niego poważnie martwić:

- Znowu wszystko poszło nie tak. A to wyłącznie moja wina… - głos mu się załamał – Mogłem za nią pobiec, mogłem powiedzieć… - urwał i zacisnął mocnej dłonie na poduszce.

- Co tak właściwie się stało? – spytałem, a Niall opowiedział wszystko, co do joty; po tym monologu nie miałem wątpliwości – najważniejsze sceny miały rozegrać się na Zakyntos.

- I co ja mam teraz zrobić, Liaaaaaam? – jęknął przeciągle Niall, odkrywając twarz.

Wzruszyłem ramionami.

- Chyba najlepiej będzie, jak poczekamy te kilka dni, aż do naszego wyjazdu na Zakynthos.

- Może masz rację… - Niall zerknął na telefon, który trzymał w ręku – Ale mogę spróbować do niej zadzwonić? Chociaż raz, dwa… ewentualnie dziesięć…

- Wiesz, próbować zawsze możesz – poklepałem go po ramieniu i podniosłem się – A tak na serio, chcesz te kanapki? Sam zgłodniałem…
 
                  - Zamówmy pizzę, prooooszę  - prawie zaskomlał Niall, a ja uśmiechnąłem się; nasz głodomór wracał do żywych, to był dobry znak.


---------------------------------------
Tak więc wracam do was z nowym rozdziałem... który jest trochę krótki przepraszam. Po prostu trzeba jakoś rozwinąć akcję. Więc... mam nadzieję, że się podobał :) jakoś nie mam weny do rozpisywania się dziś, więc uraczę was Niallerkiem:



I do następnego! <3 xx

13 komentarzy:

  1. wspaniaały . :D <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawy, czekam na nn już nie mogę się doczekać
    Olinek :)

    OdpowiedzUsuń
  3. krótkiii.... Jejku ja już chcę zeby byli razemm <333

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny rozdzał! Jestem ciekawa jak potoczą sie dalsze losy Leah i Nailla. Pisz szybko kolejny axw międzyczasie wejdź też do mnie

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak zwykle niesamowity!! Nie mogłam się doczekać i prawie kilkanaście razy dziennie wchodziłam, żeby sprawdzić, czy już jest nowy rozdział:) Teraz tortury kolejnego oczekiwania... Zakyntos, przybywaj!:)
    Buziaczki:***
    Na-Zawsze-Wierna Fanka Eliza

    OdpowiedzUsuń
  6. co się chłopie załamujesz, chodź do mnie! mwahha <3
    biedny Nialler.. teraz wszyscy cierpią... w sumie to nie wiem, czemu Niall się tak tym przejmuje i obwinia.. przecież to ona najpierw powiedziała mu to co naprawdę czuje, a potem zwiała. co on miał zrobić, skoro tego się nie spodziewał?
    mam nadzieję, że na tej wyspie o dziwnej nazwie wszystko się wyjaśni <33

    Cheers xxx

    royal-life-with-one-direction.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Wrrr... <3 weź , jak czytam twój blog to sie wzruszam ! Nie ma nawet filmu który by takie emocje u mnie wywoływał xd

    OdpowiedzUsuń
  8. Witaj :) Założyłam nowego bloga z opowiadaniem i byłabym wdzięczna , gdybyś wyraziła opinię na temat niego , zapraszam <3
    http://just-take-my-breath-away.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Kocham Twoje opowiadanie. Za każdym razem kiedy je czytam przechodzą mnie dziwne dreszcze, cieszę się z każdego rozdziału jaki się pojawi.
    Twój blog to wgl magia. Chciałabym byc tak dobra jak ty. Wydaje mi się, że jeszcze duużo mi brakuje.
    No nic. Czekam nn i mam nadzieje, że nie będę musiała długo czekać ! :)
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie: illtaketoanotherworld@blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Ajjj.. Uwielbiam to, że akcje rozgrywają się tak powoli ;D Ten blog jest niesamowity . :D Już nie mogę doczekać się następnej części. :D Czytam wszystkie twoje blogi, ale ten jakoś najbardziej mnie urzekł ;D
    Jesteś najlepsza! ;Dxo

    OdpowiedzUsuń
  11. Wiesz?
    Weszłam tu przez przypadek.
    Właściwie, to ktoś mi polecił to opowiadanie.
    I napisał mi pod notką, że moje i właśnie to opowiadanie to jej dwa ulubione opowiadania.
    Szalona, prawda?
    Więc chciałam zobaczyć, co tu u Ciebie ciekawego :)
    Nie, nie zawiodłam się! :)
    Jest super, do tego dużo Nialla.. chyba zostanę tu dłużej!
    <3

    i sprawdź też moje opowiadanie:

    www.ho-run.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń