piątek, 21 września 2012

Rozdział 15: "No, I won't say I'm in love..."






- Niech wam będzie – jęknęłam Savie do słuchawki, w której nagle rozległy się piski – Ała, moja głowa! Gi! Savie!

- Dobra, dobra, przepraszamy! – odezwała się Gi strasznie piskliwym tonem i mogłam przysiąc, że w tym momencie ściskała Savie jak głupia, dusząc ją doszczętnie, aż tamta nie mogła zrobić nawet wdechu. – Ale naprawdę nie mogę uwierzyć, że się zgodziłaś!

- Łiiiiiiiiiiiiiiii! – Savie pokazała bardziej dosadnie, co sądzi o tym, że zgodziłam się z nimi pojechać na Zakynthos.

To naprawdę niesamowite, że spędzę z moimi najlepszymi przyjaciółkami prawie tydzień na tej greckiej wyspie ( nawiasem mówiąc, uwielbiałam starożytną kulturę i widząc starożytne, szczególnie greckie, zabytki dostawałam pożal się Boże, dziwnego rodzaju padaczki) – nareszcie mogłam się od wszystkiego odciąć, gadać tylko z Georgią i Savannah o wszystkim i o niczym, tak jak miałyśmy to w zwyczaju, zanim zaczęły się egzaminy. Odetchnęłam z ulgi, gdy przypomniało mi się, że zostały zaledwie dwa, które będę zdawać jednego dnia. Na szczęście… a potem wolność. Tego tak naprawdę potrzebowałam. Nie potrafiłam się ostatnio na niczym skupić, a to wszystko przez… NIEGO.

Tak, Nialla, naszego uroczego blondynka, znanego również, jako Dick lub Nialler. Pokręciłam przecząco głową, starając się go jakoś pozbyć z moich myśli, ale siedział tam i za Chiny Ludowe nie chciał wyjść, jakby się mnie uczepił, niczym kapucynka, czekająca na banana. Opadłam na łóżko, kończąc moją pasjonującą rozmowę z przyjaciółkami, przypominając sobie, że widzę się z nim w sobotę. Wtedy też naszła mnie paniczna myśl: „Co ja na siebie założę?!”, ale opuściła ona mój umysł tak szybko, jak się pojawiła. Nie chciałam zaprzątać sobie głowy takimi błahymi sprawami, jak strój na moją ran… tfu. Prawie powiedziałam randkę, chociaż miałam na myśli przyjacielskie spotkanie przy shake’u.

Zaśmiałam się gorzko, gdy dotarło do mnie, że rzeczywiście mojemu torowi myślenia było bliżej do tego pierwszego, niż drugiego. Pacnęłam się ręką po czole, przejechawszy bosą nogą po miejscu, gdzie poprzedniego dnia siedział Niall podczas naszego seansu filmowego. Mimowolnie przygryzłam wargę i wygięłam wargi w lekkim uśmiechu. Gdy złapałam się na tym, od razu na mojej twarzy zagościła maska opanowania, przykrywająca wszystkie buzujące we mnie emocje. Skup się, wraku, skup. Trzeba znów iść po leki, hmm? Tym razem na chorobę zwaną Niall! Prychnęłam, wstając tak nagle, że aż pojawiły mi się mroczki przed oczami. Odgarnęłam sobie włosy z twarzy, gdy mój umysł zaatakowało wspomnienie rąk Nialla, wplatających się pomiędzy długie pasma…

”Głupia!” ofuknęłam samą siebie, chodząc w kółku, depcząc ścieżkę do nikąd na dywanie „ Przecież nic do niego nie czujesz, nic do niego nie czujesz…! Nie powiem, że jestem zakochana…. Bo nie jestem przecież! CHOLERA!”

Gdybym mogła wyrzucić sama siebie przez okno, zapewne to bym właśnie zrobiła. Zamiast tego ponownie prychnęłam, patrząc wymownym wzrokiem na bluzę Nialla, która wisiała wyprana na krześle. Zamierzałam mu ją oddać, jak się spotkamy w Milkshake City na rand…. Nosz kurde!... na spotkaniu przy shake’u.

Starałam się zignorować obraz Nialla, dotykającego delikatnie mojego policzka, ale nie potrafiłam. W mojej wyobraźni posunął się jeszcze dalej i delikatnie musnął opuszkami skórę na mojej szyi, by zejść na nią także i drażnić ją swoimi miękkimi wargami. Otrząsnęłam się, zastanawiając się, czy aby na pewno nie powinnam skoczyć z okna. Mając takie myśli…? Po głowie kołatało mi się tylko jedno.

Co się ze mną do cholery dzieje?!


***


Zadowolona z siebie, po zdaniu ostatnich egzaminów, ruszyłam w sobotnie popołudnie z uśmiechem na twarzy, ubrana w zwiewną, beżową sukienkę, narzuconą na nią skórzaną kurtkę, pod kolor do moich czarnych balerin. Włosy zostawiłam rozpuszczone; makijaż nie rzucał się w oczy – zwyczajne, cienkie kreski zrobione eyelinerem, a do tego lekko podkreślone różem policzki i bezbarwny błyszczyk an ustach. Cały czas starałam się przekonać siebie, że to spotkanie to nie jest w żadnym wypadku randka. Prawda?

Niestety, to dziwne uczucie, zaczynające się w okolicy brzucha (jakby mój żołądek zawiązał się na supeł) i rozlewające się na całe ciało, gdy zobaczyłam jak Niall siedzi przy jednym ze stolików w Milkshake City, zapatrzony w swojego shake’a, przekonało mnie o tym, że nie mogę… nie powinnam… nie chcę się w nim zakochać.

Otworzyłam frontowe drzwi, a Niall nagle podniósł głowę; na jego twarzy pojawił się uśmiech, gdy zauważył, że to ja. Mimowolnie również wygięłam wargi w niby-uśmiechu, jednocześnie ganiąc się w głowie, by nie wyglądać na zbyt podekscytowaną. Podeszłam do niego, a Niall wstał – to bardzo po dżentelmeńsku z jego strony, tak nawiasem mówiąc – i zmierzwił sobie włosy, mając ten uroczy wyraz twarzy.

- Fajnie, że przyszłaś – odezwał się pierwszy, nie do końca wiedząc, jak powinien się ze mną przywitać; w końcu pochylił się i złożył na moim czole delikatny pocałunek, a  ja przymknęłam oczy, czując dziwny dreszcz rozlewający się po moim ciele. – Mam coś dla ciebie…

- Za chwilę pokażesz, idę zamówić sobie shake’a. – otrząsnęłam się z dziwnego, kilkusekundowego letargu i ruszyłam do lady; zamówiłam sobie czekoladowego shake’a i usiadłam obok Nialla, już smakując napój.

- Więc – odchrząknął Niall, gdy rozsiadłam się wygodnie, kładąc torebkę na ziemi, przy swoich nogach – To nic takiego… ale chciałem ci to dać. – zza pleców wyciągnął małą, niebieską różę.

Po raz pierwszy widziałam różę o tak niezwykłym kolorze. Patrzyłam na nią jak zahipnotyzowana, a potem chwyciłam ją do ręki, gdy Niall wyciągnął ją w moją stronę. Jej płatki były lekko postrzępione na brzegach i były bardziej czarne, niż niebieskie. Rozchyliłam je, by dotrzeć do pachnącego wnętrza, które miało barwę ciemnożółtą. Przysunęłam różę bliżej nosa i zrobiłam wdech. Nie pachniała tak, jak zazwyczaj pachną róże; zapach, który wydzielała był bardziej korzenny, ale niezbyt mocny, niknący w powietrzu. Przymknęłam oczy, rozkoszując się innością mojej róży i uśmiechnęłam się lekko.

- Jest cudowna – powiedziałam w końcu, patrząc (o dziwo) z czułością na Nialla. – Dziękuję.

Niall wzruszył ramionami i zachichotał nerwowo, drapiąc się po karku.

- Taka tam… niebieska róża. – odrzekł, a potem zatopiłam się w jego morsko niebieskich oczach, gdy na mnie spojrzał – Wyróżniała się w kwiaciarni… jak ty wyróżniasz się pośród ludzi.

- Och – tylko tyle zdołałam z siebie wyksztusić; czy on właśnie porównał mnie do róży?

Oparłam się na łokciu, zapewne mając wyraz twarzy jak kotka, która upatrzyła swoją zwierzynę, bo Niall speszył się lekko i zrobił łyk swojego waniliowego shake’a. Westchnęłam, nie wiedząc, co myśleć. Niall… no właśnie. Niall.

Niall, Niall, Niall, Niall…

Nie mogłam się w nim zakochać…

Who you think you’re kidding, he’s the earth and heaven to you, try to keep it hidden (…) why deny it, ohho?

Zaśmiałam się pod nosem, a Niall podniósł na mnie swój wzrok, mając pytającą minę. Machnęłam tylko ręką, zabierając się za swojego czekoladowego shake’a. W końcu do głowy przyszedł mi plan. Wbiłam oczy w Nialla, który cały czas się na mnie patrzył. Robiłam to z taką intensywnością, że aż spuścił wzrok.

- Wiesz… zawsze chciałam czegoś spróbować, ale boję się to zrobić sama. Wchodzisz w to? – rzekłam w końcu, nie chcąc, byśmy tylko siedzieli w ciszy.

- Wszystko, co chcesz – uśmiechnął się Niall – dziś jest twój dzień.

- Skoro tak mówisz… - mogłam przysiąc, że wyglądałam  tym momencie jak lis.


***


- Wiesz co, chyba się rozmyśliłam – głos Leah zadrżał, gdy stanęliśmy na drewnianym pomoście, prowadzącym do London Eye. – Może jednak wróćmy na ląd, kto jest za? – uniosła rękę – tak więc kończymy naszą wycieczkę, dziękuję, dobranoc!

Chwyciłem ją za nadgarstek, na którym miała bransoletkę ode mnie. Bardzo się cieszyłem, że ją nosi… może jednak rzeczywiście coś do mnie czuła? Inaczej by nie nosiła czegoś, co jest prezentem ode mnie. Starałem to sobie tak wytłumaczyć; szczerze powiedziawszy, strasznie chciałem, by moje przypuszczenia były prawdą…

- Jakby co, zawsze mogę cię przytulić – zaoferowałem, a Leah tylko wykrzywiła usta w tym swoim dziwnym uśmiechu, jakby jednocześnie była zachwycona i zniesmaczona; powoli przyzwyczajałem się do jej rozwiniętej mimiki twarzy. – Jeśli tylko będziesz chciała. Chodź, teraz nasza kolej – podałem pani przy kasie nasze bilety i mocniej pociągnąłem Leah tak, że weszliśmy do kapsuły.

Leah pisnęła, zakrywając oczy rękoma; zaczęła drżeć. Bała się. Brawo, Horan, głupku, co ty wyprawiasz? Nie widzisz, że ona się boi?

- Niall… - usłyszałem jej szept, a potem nagle ruszyliśmy, a Leah pisnęła i padła w moje ramiona; byłem kompletnie zdezorientowany. – Nie puszczaj mnie.

Objąłem ją, czując jak drży ze strachu. Nawet nie protestowała, tylko zacisnęła obie ręce na mojej koszulce, wydając z siebie dźwięki, jakby łkała. Brzmiało to tak żałośnie, że sam zacząłem siebie nienawidzić za to, że zrobiłem coś wbrew jej woli, mimo, że sama to zaproponowała. Leah oddychała szybko, a jej wdechy i wydechy były urywane i nieregularne. W końcu po chwili przestała drżeć i tylko stała tak, w tej przeszklonej kapsule, wtulona we mnie. W końcu jej oddech także się ustabilizował, więc mogła coś powiedzieć:

- Jak wysoko jesteśmy?

- Cóż… prawie połowa okrążenia za nami – pogłaskałem ją delikatnie po plecach w uspokajającym geście.

- Zrób tak jeszcze raz… proszę – usłyszałem jak szepcze w mój obojczyk, łaskocząc mnie włosami w szyję.

- Ale co? – zdziwiłem się, a potem doszło do mnie… - Tak? – pogłaskałem ją ponownie, a z pomiędzy jej ust wydobyło się ciche westchnienie – Jeszcze?

Przytaknęła niepewnie, przebiegając palcami po materiale mojej bluzki. W tamtym miejscu, gdzie mnie dotknęła, czułem rozpalającą się pożogę, trawiącą wszystko na swojej drodze. Tak na mnie działała… robiłem się łatwopalny, niczym papier. Zaśmiałem się cicho. Dlaczego akurat ona? Dlaczego akurat ja? Dlaczego akurat my? Podobno bóg dla każdego z nas indywidualny plan… od niego zależy, czy dwoje ludzi się spotka. Widocznie nam spotkanie było pisane od kiedy przyszliśmy na ten świat. Nie miałem pojęcia, czy rzeczywiście tak było, a tym bardziej nie potrafiłem tego sprawdzić. Wiedziałem jednak, że moje życie bez Leah byłoby zupełnie inne, potoczyłoby się innym torem. I dlatego tak bardzo cieszyłem się, że ją znalazłem.

I don’t want another pretty face, I don’t want just anyone to hold, I don’t my love to go to waste, I want you and your beautiful soul…

Widok na Londyn był niesamowity z London Eye. Ludzie wydawali się mrówkami, samochody poruszającymi się kamykami. Ulice były jak zapałki, a wieżowce wydawały się takie małe, ale i tak ogromne w porównaniu z innymi domami, tak strasznie do siebie podobnymi. Londyn, mój ukochany Londyn… co prawda nie był jak moja rodzima Irlandia, ale miał coś w sobie… coś w tym porannym zgiełku, w pracy metra, w symfonii dziwnych, czasami nieznanych mi dźwięków.

Byłem tak zapatrzony w panoramę, że nie zauważyłem, jak Leah odchyliła się lekko ode mnie i z przymrużonymi oczami zaczęła oglądać miasto. Gdy zwróciłem na nią uwagę, ona specjalnie odwracała wzrok, byle tylko na mnie nie patrzeć – to był jej taki trik ochronny. Widziałem to u niej wcześniej.

- Lepiej już? – zapytałem, odgarniając jej włosy z twarzy; ona od razu speszyła się i odsunęła, ale nieznacznie, nadal będąc w moich ramionach.

- Tak… chyba tak – odpowiedziała w końcu, otwierając szerzej oczy. – Jest nawet ładnie… Nie wiedziałam, że mieszkam w takim pięknym mieście.

- To teraz wiesz – uśmiechnąłem się do niej, by dodać jej odwagi – Gotowa wyjrzeć dalej?

Leah zawahała się, ale oparła się o barierkę, przygryzając dolną wargę. Boże, przypominała wtedy nimfę, przemieniającą się w boginię seksu. Wiem, że nie powinienem tak myśleć, ale gdy widziałem, jak to robi, miałem ochotę ją pocałować i dać całego siebie. Od tak, po prostu. Miałem wrażenie, że Leah działa na mnie jak narkotyk. Nie panując nad sobą przybliżyłem się do niej, przypierając ją mocniej do barierki. Leah odwróciła wzrok od widoku i spojrzała na mnie przestraszonym wzrokiem.

- Niall… - głos się jej załamał, co przywróciło mnie do pionu.

- Przepraszam, nie powinienem… - wymamrotałem, odsuwając się od niej.

Leah westchnęła, a potem zmierzwiła mi włosy, jak gdyby nigdy nic. Uśmiechnęła się, ale wiedziałem, że jest to jeden z jej bladych uśmiechów, który nie był wcale wesoły. Czułem się jak głupi, napalony idiota, któremu tylko jedno w głowie. Od razu zmieszałem się, patrząc na czubki swoich trampek.

Skończyliśmy naszą podróż na London Eye w dziwnych nastrojach. Leah z zadowolonym wyrazem twarzy wyszła, prawie wybiegła, na ląd. Pewnie, gdyby mogła, zaczęłaby całować ziemię z radości. Patrzyłem na nią, mając ręce wbite w kieszenie jeansów. Leah obróciła się w moją stronę, a wiatr rozwiał jej włosy. Wyglądała tak cudownie z pasmami wokół jej twarzy. Spojrzała na swoją komórkę i zmarszczyła brwi, jakby dostała niespodziewaną wiadomość.

- Muszę iść – oznajmiła mi, a ja poczułem niemiłe, przytłaczające uczucie, które przerodziło się w smutek. – To do zobaczenia… kiedyś.

- Trzymaj się, maleńka – chciałem ją przytulić, ale ona tylko musnęła mój policzek – co spowodowało u mnie dreszcz - , a potem odsunęła się ode mnie z mieszanym wyrazem twarzy.

- Przepraszam, Niall – wyszeptała, prawie wyginając dłonie pod kątem prostym, ze zdenerwowania – Przepraszam, że ciągle cię ranię. Nie potrafię sobie z niczym poradzić…

- Po prostu powiedz… to, co czujesz – wypowiedziałem jednym tchem, nawet nie myśląc, jakie słowa opuszczają moje usta.

Leah zamrugała szybko oczami, które nagle się zaszkliły, a usta wygięły się kącikami ku dołowi. Nie chciałem spowodować u niej żadnego poczucia winy, czy coś…

- Kocham cię – powiedziała to tak cicho, że ledwo usłyszałem jej słowa; jej wyznanie wstrząsnęło mną tak, że nie potrafiłem poruszyć nawet dużym palcem u nogi.

Po policzkach Lei zaczęły płynąć łzy. Nie starłem ich jednak, nadal stałem jak zahipnotyzowany, nie mogąc uwierzyć w to, co powiedziała. Ona. Moja Leah… ona mnie kocha…

- Nie powinnam tego mówić, przepraszam – powiedziała w końcu, zaczynając biec w stronę przystanku metra; byłem jednak na tyle zszokowany, że nawet się nie ruszyłem, chociaż powinienem. Dlaczego za nią nie pobiegłem?

Bo byłem skończonym idiotą.






----------------------------------------------------------------------------------


Proszę przeczytać notkę poniżej!


Tak więc... witam was kochani w ten piękny dzień. Wczoraj był jeszcze piękniejszy - chwała tym, którzy wypuścili teledysk do LWWY, po prostu ubóstwiam was na wieeeeeeeki wieków! Słucham jej bez przerwy. To ona pociągnęła mnie do tego, by w końcu opublikować gdzieś nowy rozdział... mimo tych sześciu komentarzy pod poprzednim rozdziałem.

Zaczynam się martwić o naszą społeczność. Coraz więcej świetnych pisarek-directioners przestaje pisać. A ja tu nadal jestem i obserwuję powolne wymieranie komentatorów, którzy teraz są tylko marzeniem. Gdzie  podziali się ci wszyscy ludzie? Sześć komentarzy? To są żarty? To tak, jakbym stwierdziła, że będę dodawać rozdziały co trzy miesiące! Albo w ogóle przestała pisać. Co jest, ludzie? Staram się być tu dla was, dajecie mi kopa do pisania, ale jak mam dalej to robić, skoro nie dajecie znaku życia, hmm? Zastanówcie się też nad tym... proszę.

Chyba na tym koniec... żegna was shirtless Nialler z teledysku LWWY! <3


34 komentarze:

  1. Nie przestawaj proooooooooszę! Będę dodawać po 100 komentarzy jeśli tylko będziesz pisać dalej.
    Nie możesz zostawiać mnie w takim miejscu. Tym bardziej, że właśnie powiedziała, że go kocha:)
    Uważam, że to opowiadanie jest niesaaamowite i powinnaś kontynuować. Nie zmarnuj tego oryginalnego pomysłu i tak wielkiego talentu!
    Jeszcze nigdzie nie znalazłam opowieści mogącej równać się z twoją.
    Ponawiam prośbę, pisz dalej:)
    Na zawsze wierna fanka
    Eliza

    OdpowiedzUsuń
  2. Pozazdroscić takiego talentu do pisania jaki posiadasz. Nie zmarnuj go (; Jak zawsze świetny rozdział i z ogromną niecierpliwością czekam na następny (;

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten rozdział jest genialny jak zawsze <3 Mogę tak jak osoba wyżej pisać ze 100 komentarzy jeśli tylko bd pisać dalej ;) Kooocham to opowiadanie i czekam na kolejny rozdział ! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Załóżmy kampanię "nie marnujmy talentów"
      !!!Emmo nie przestawaj!!!

      Usuń
    2. popieram! niesamowity rozdział. czytam bardzo dużo blogow i wiesz co mnie w twoim zafascynowało? tak odmienność, tą historia, Leah. błagam cię, pisz dalej!

      Usuń
  4. Wspaniały rozdział!
    Uwielbiam twoje opowiadanie, jest niesamowite. Masz ogromny talent i nie marnuj go tylko pisz!!!!
    Pisz i to dużo bo nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału ;)
    Zapraszam do mnie :)
    http://i-need-you-here-with-me-now-a.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. kocham to opowiadanie , a rozdział jest boski!
    czekam na następny rozdział. :)
    zapraszam do mnie:http://1d-zakazanamilosc.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam Cię za to, że opisujesz prostą historię w niesamowity sposób. Poniekąd utożsamiam się z Leah po przeczytaniu wszystkich rozdziałów i to naprawdę niezwkle przyjemne uczucie. Napisałaś początek jednej z najpiękniejszych i najbardziej delikatnyh opowieści o miłości, jaki kiedykolwiek czytałam. Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  7. Kocham to opowiadanie , błagam , nie przestawaj pisać bo jest ono najpiękniejszym jakie do tej pory czytałam . Ba ! Jest lepsze od wielu książek ! Czekam na następny rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Swietnie piszesz . Jest to najlepsze opowiadanie jakie piszesz i mam nadzieje ze nie przestaniesz pisac jak wiele innych blogerek to zrobiła ;)
    Powodzenia xoxo

    OdpowiedzUsuń
  9. kochana pisz dalej bo robisz to swietnie <3 twoje opowiadanie jest najlepszym jakie czytam. Mam nadzieje ze nie skończy sie tak szybko jak inne blogi. Pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń
  10. świetny, świetny, świetny, świetny, świetny, świetny, świetny!
    Kocham ♥
    Pisz dalej bo uwielbiam ! :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Najlepszy. Najlepszy. Twój blog jest zdecydowanie najlepszy <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Niall czemu nie poszedłeś za Leah??????????
    Niall! Ty durniu :PPP
    KOCHAM! Chcę następny rozdział!! Błagam szybko dodaj!

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo Cię przepraszam, że rzadko komentuję, ale ostatnio mam mały, że tak powiem 'zastój' i wszystko przychodzi mi z trudem. Nie wiem, może jestem leniwa, może zmęczona, a często po prostu nie mam czasu. Ale możesz być pewna, że czytam każdy rozdział na bieżąco, a to chyba jest najważniejsze, prawda? Ja kocham to opowiadanie, dla mnie jest w pewien sposób idealne, wydaje się dokładnie przemyślane. Nie od dziś wiem, że masz ogromny talent, a ten blog tylko to potwierdza. Uwielbiam postać Nialla w Twoim opowiadaniu, jest strasznie słodki. Ogólnie rzecz biorąc, jestem 'po uszy' zakochana w tej historii i z pewnością możesz być dumna, że stworzyłaś coś takiego :) Ja osobiście postaram się poprawić i częściej komentować, ale nic nie obiecuję, nie będzie łatwo, czas strasznie szybko leci.
    Pozdrawiam xxxx

    http://i-wanna-die-in-your-arms.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Rzadko komentuje blogi i wszystko... po prostu nie wiem co tu pisać, każdy rozdział jest świetny, nie mam żadnych zastrzeżeń, a pisanie w kółko "super, świetny, wspaniały" jakoś mnie nie przekonuje do zostawiania komentarzy. Więc nie wiem co napisać tu, gdybyś dodawała rozdziały tylko co 3 miesiące i tak bym tu była, bo nie potrafiłabym się rozstać z tym blogiem i przeraża mnie myśl, że kiedyś (mam nadzieję, że w dalekiej przyszłość ;*) pojawi się tu epilog. Także mimo, że nic nie wiem o pisaniu uważam że jesteś świetna w tym, czyta mi się łatwo i nawet nie zauważam kiedy się kończy i to jest niesamowite.
    Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  15. TAk szczerze, to zgadzam się z @XD.....To głupie pisać ciągle to samo, skoro ty i tak to wiesz.....każdy twój rozdział jest wyjątkowy i odznacza się jedyna w swoim rodzaju zajebistością...Ona wreszcie powiedziała że go kocha! A ten nawet za nia nie pobiegł?! Oni muszą być razem jak najszybciej!!!! A LWWY jest genialnym teledyskiem i piosenką! JAram się jak głupia mokrym Zaynem i Hazzą oraz Niallem bez koszulek;]

    OdpowiedzUsuń
  16. Uwielbiam Twojego bloga.. Jest moim ulubionym o 1D ze wszystkich które czytam ;) Historia jaką tu 'opisujesz' jest oryginalna i całkowicie mnie urzekła. ;) Czekam na kolejny rozdział ;DD

    OdpowiedzUsuń
  17. Jest cudowny. Uwielbiam tego bloga. Jest najlepszy ze wszystkich jakie czytam. Codziennie patrze czy nie dodałaś nowego rozdziału, a każdym nowym rozdziałem jaram się jak głupia :) Nie wyobrażam sobie co by było gdybyś przestała pisać ro opowiadanie. Jesteś najlepsza. :) :*

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie przestawaj! Kocham twojego bloga i bardzo chce poznać dalsze losy! Więc pisz kolejny i przestań marudzić!
    Kocham cb i twojego bloga
    Alex xox
    (Zapraszam do mnie)

    OdpowiedzUsuń
  19. one jej nie powiedziały, że na tę wyspę jadą chłopcy, prawda? cóż... j bym się wkurzyła xD
    ii.. ooooooow, powiedziała mu, że go kocha! jejeje! to teraz czekać na jakiś rozwój akcji ^^
    a co do tego o czym wspomniałaś o społeczności blogerów to.. zauważyłam to samo. naprawdę żal mi niektórych blogów, bo były genialne, a zostały przerwane. co do komentarzy to również się zgadzam, patrząc na własnego bloga. ale cóż, trzeba być dobrej myśli i zwalić wszystko na szkołę ;p
    żałuję, że nie mogę napisać więcej, ale jestem chora i bakterie zeżarły moje IQ potrzebne do dłuższego komentarza ;|| ale oczywiście rozdział mi się podoba (mimo że mam co do niego jakieś mieszane uczucia, sama nie wiem czemu).

    Pozdr. xxx

    royal-life-with-one-direction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  20. Ubóstwiam Cię i Twoje opowiadanie! :*

    OdpowiedzUsuń
  21. pisz...........bo.......UMRĘ !!!!!!!! Moi rodzice podadzą cię do sądu, ze to ty jesteś winna mojej śmierci. A teraz tak na serio, pokochałam twoje opowiadanie jest w nim to "Coś" przez co czytam jeden rozdział po 10, a nawet 20 razy !!! Jest w nim...yyy...jakby to powiedzieć... magia? czar? odmienność? indywidualność? Nie mam pojęcie co to jest, ale przez to kocham to co robisz. Chociaż wiem, że dodajesz rzadko rozdziały, a teraz jeszcze rzadziej wchodzę na twojego bloga po 20 razy dziennie w nadziei, że coś dodałaś. Każdy chciałby mieć taki talent jak TY, uwierz każdy, tego talentu cholernie ci zazdroszczę i to nie wiesz jak bardzo. Jest on po prostu bezcenny tak jak i to opowiadanie. Przepraszam, że taki długi rozdział, podsumowując po prostu PISZ DALEJ !!!!!

    OdpowiedzUsuń
  22. matkomatkomatkomatko, pisz , pisz , pisz nie przestawaj !!!!!!!!!!!!!!
    loveya <3

    OdpowiedzUsuń
  23. naprawde uwielbiam ten blog jest niesamowity masz talent czekam na następny! jestem ciekawa co dalej będzie z leah i niallem

    OdpowiedzUsuń
  24. Uwielbiam, wprost ubóstwiam takie opowiadania. Są takie przemyślane.. Kocham Twoje opowiadanie. Piękny rozdział i zrób żeby oni byli w końcu ze sobą! :D <3

    OdpowiedzUsuń
  25. @butelkapowhisky27 września 2012 22:08

    Twoje opowiadanie jest świetne, dziewczyno, nie przestawaj pisać proszę! ;)
    Z przyjemnością czytam każde słowo. Naprawdę. Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału;)

    Nie martw się, czytelnicy są tylko się nie ujawniają;)
    Obiecuję, że zacznę:D

    OdpowiedzUsuń
  26. ja czytam i z niecierpliwością czekam na kolejne rozdziały xx to moje jedno z dwóch ulubionych opowiadań. Tak sobie czasem marzę, żebyś wydała kurde książkę, żebym mogła to przeczytać jednym tchem, od początku do końca i to taką książkę na 737467384 stron ;) pisz dalej, bo bez tego moje directionerskie życie nie będzie już takie samo! :D

    OdpowiedzUsuń
  27. Dziewczyno piszesz wspaniałego bloga i wciąż czekam na następne części.! Po prostu ubóstwiam Twoje opowiadanie.!Jest najlepsze jakie czytałam i chciałam Ci strasznie podziękować za to,że tworzysz kolejne części.! Ostatnio siedziałam do 2 w nocy czytając cały czas je od nowa,bo nie mogłam doczekać się następnego.!Kocham Cię i Twojego bloga.!I proszę pisz go dalej,bo nie wytrzymam bez niego;*Dziękuję za to,że poświęcasz swój czas.A co do LWWY to ja też słucham i słucham nawet nagrałam sobie teledysk na tel.bo nie mogłam wytrzymać..Aww..<3

    OdpowiedzUsuń
  28. .KamCiaaa ! ;***29 września 2012 17:13

    Jezu!! Kocham Cię i Tego Bloga!! :D
    Jesteś Nieziemska ! :D Nigdy nie spotkałam się z taką tematyką bloga to jest coś dla mnie nowego i bardzo mnie to cieszy :D Poruszyłaś wiele trudnych tematów przez co inni po prostu się boją, albo piszą nie zrozumiale :D A u Ciebie czyta się to niesamowicie dobrze i to bardzo wciąga ;D I tyś chyba zwariowała żeby przestać pisać tego Bloga :D Ktoś tu chyba potrzebuje dobrego kopa w cztery litery.. Hm?? :D
    Tak się cieszę że Leah odważyła się w końcu powiedzieć Niallowi co do niego czuje :D Tylko szkoda ,że ten nic nie zrobił tylko stał jak kołek ;D Ale rozumiem go i wybaczam :D Odcinek jest Genialny !! <33
    Nie mogę się doczekać Nowego Rozdziału ;D
    A co do LWWY ta piosenka jest Extra!! ;D Chłopaki odwalili kawał dobrej Roboty :D I Życzę Ci Duuuużo Weny :**

    OdpowiedzUsuń
  29. Dziewczyno nie przestawaj pisac! Piszesz super opowiadania a to ze komentarzy jest mniej spowodowane jest szkołą. To opowiadanie jest genialne i po prostu pisz je dalej tak zajebiscie jak to robisz teraz :]

    OdpowiedzUsuń
  30. Dziewczyno hipnotyzujesz mnie każdym swym rozdziałem. Jesteś świetną pisarką i zarazem przykładem dla mnie. Twoje każde słowo jest tak dobrane do reszty. Matko też tak chcę umieć! Nie przestawaj pisać tylko dlatego, że nie masz za wiele komentarzy. W sumie to poprzednie zdanie nie ma sensu, bo masz ich już ponad 30, no alee... W każdym razie piszesz naprawde genialnie i proszę, pisz dalej.
    Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział.



    I zapraszam do mnie : http://illtaketoanotherworld.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  31. qurczę znowu długo nie ma rozdziału ;( kiedy następny ? ;D

    OdpowiedzUsuń