czwartek, 14 czerwca 2012

Rozdział 9: „Sometimes love is not enough when the road gets tough”




Impreza urodzinowa Georgii zbliżała się wielkimi krokami, a ja dałam się w końcu przekonać całkowicie do kupienia sobie nowej sukienki. Gi i Savie wybrały dla mnie jasno żółtą sukienkę w beżowe i białe bardzo małe groszki. Musiałam przyznać, że była urocza ( i powiedziała to dziewczyna, która miała sukienkę jakieś kilka razy w życiu!) i do tego dobrze na mnie leżała. Miała gorsetową górę i lekko rozkloszowany dół. Do tego dobrała sobie białe baleriny ( tak, udało mi się wynegocjować baleriny i żadne słowa nie przekonały mnie do założenia szpilek – wolałam by niższa, ale przynajmniej żywa!), które zazwyczaj zakładałam na ważne wydarzenia. Do tego na nadgarstek postanowiłam założyć bransoletkę od Nialla.

Gdy tamtego pechowego dnia Savie wróciła do mojego pokoju, cała uśmiechnięta, wiedziałam, że coś musiało się stać na dole, ale wolałam nie pytać, co. Zamiast jakiegokolwiek wyjaśnienia, dostałam do ręki małe pudełeczko, owinięte czerwonym papierem. Spojrzałam dziwnie na Savie, która nadal się szczerzyła i kazała mi odpakować podarek.

- To od niego? – zdziwiłam się, unosząc pudełeczko.

Savie przytaknęła, a ja tylko niepewnie zaczęłam odpakowywać prezent, aż ukazało się czarne opakowanie, zawierające niewiadomy prezent. W końcu, otworzyłam pudełko, a moim oczom ukazała się srebrna bransoletka czterema zawieszkami. Pierwszą był piorun, drugą serce, trzecią ptak, a czwartą pędzel. Czułam twarde srebro pod opuszkami, gdy przejeżdżałam po jego fakturze. Okazało się, że w środku jest również liścik…

Piorun – byś już nie bała się burzy; Serce – byś nie bała się kochać tych, których powinnaś; Ptak – byś w końcu rozwinęła skrzydła i latała; Pędzel – byś zawsze rysowała i nigdy nie przestawała. Niall xx”

Poczułam, jak w gardle rośnie mi wielka gula. Nikt, nigdy jednym zdaniem nie zwalił mnie do tego stopnia z nóg, że ledwo mogłam się pozbierać. Wpatrywałam się w bransoletkę, jak zahipnotyzowana, zastanawiając się, czy ją założyć. W końcu rozpięłam ją i męczyłam się chyba całą minutę, by zapiąć ją samodzielnie na swoim nadgarstku. Przypatrzyłam się mojemu nadgarstkowi z zadowoleniem i otarłam oczy, w których powoli zbierały się łzy. Nie chciałam płakać. Wystarczająco dużo łez wylałam w swoim życiu…

- Savie, zadzwoń do Gi. Mam wam coś ważnego do powiedzenia – oznajmiłam Savannah, która bawiła się rąbkiem kołdry.

Tak, to był ten czas. Musiałam im w końcu powiedzieć, dlaczego jestem taka, a nie inna.

Gi przyjechała tak szybko, jak mogła. Razem z Savie usiadła na moim łóżku, patrząc na mnie nieodgadnionym wzrokiem. Westchnęłam i spojrzałam na bransoletkę, lśniącą na moim nadgarstku, która dodawała mi odwagi. Musiałam im to w końcu powiedzieć, przecież są jednymi z najważniejszych osób w moim życiu. Nabrałam wdech i zaczęłam chyba najbardziej wypranym z emocji głosem w historii świata…

Historia, którą wam opowiem, jest prawdziwa, ale oczywiście nie musicie mi wierzyć. Nie jestem tu po to, by wydawać osąd nad dziewczyną, czy krytykować ją za to, co zrobiła lub za to, czego nie zrobiła. Powiedzmy, że miała kilkanaście lat. Nie była jednak nastolatką, tylko małym dzieckiem. Długo, naprawdę długo ukrywała się z tym, co czuje, ale w końcu postanowiła, że nie będzie dłużej milczeć, bo to tylko zabija ją od środka. Wyniszcza niczym trucizna, wpuszczona do jej żył z nadzieją, że umrze. W tym przypadku, trucizną możemy nazwać rodzinę. Rodzinę, która powinna być ostoją. Jednak nie w tym przypadku. Dziewczyna miała ojca alkoholika, matkę narkomankę… była jedyną, której udało się przeżyć. Widziała nie raz matkę z brzuchem, jednak po jakiejś sprzeczce, brzuch nagle znikał, nie wiadomo jak. Rok po roku traciła kolejne rodzeństwo, modląc się, by skończyć jak one – w niebie. Mieszkała z daleka od cywilizacji, ale chodziła do szkoły. Nikt jej nie lubił, wszyscy ją wyśmiewali, ale ona zaciskała zęby i ze łzami w oczach, mówiła w duchu: „oni nic nie wiedzą” i to podtrzymywało ją na duchu. Wstydziła się tego, co dzieje się w jej domu. Chciała umrzeć, jako dwunastolatka, ale jej się nie udało. Była za słaba, by się zabić. Mimo, że nie miała, dla kogo żyć.

Nienawidziła burzowych wieczorów. Kojarzyły jej się z wieczorami, gdy zawsze ojciec wracał spity z miasta, ledwo trzymając się na nogach; przychodził wtedy do jej pokoju i wślizgiwał się do jej łóżka, ale ona zazwyczaj, w porę uciekała do małej komórki na tyłach domu i tonąc we własnych łzach, czekała na świt. Nie raz jednak nie udawało jej się wydostać na zewnątrz, a wtedy krzyczała i protestowała, widząc, że ojciec ściąga spodnie. Gdy wierzgała, zawsze trafiała go w czuły punkt, a on zamiast się z nią zabawić bił ją. Często tak, by potem można było ukryć siniaki. I mimo, że nigdy jej nie zgwałcił, ona i tak nosiła jego piętno na swoim ciele. Piętno dotyku, naznaczone jej własną krwią.

Przypadkiem, kiedyś, nauczycielka od w-f’u zauważyła siniaki na jej ciele, gdy się przebierała. Nie prosiła jej o pomoc, ale było za późno. Rodziców wezwano do szkoły, a kilka dni później zamknięto w więzieniu, a dziewczynę zamknięto w sierocińcu. Miała trzynaście lat, gdy tam trafiła. Nienawidziła każdego dnia spędzonego z innymi dziećmi, mówiącymi tylko o tym jak czekają na nowe rodziny. Ona nie chciała mieć więcej rodziny. Chciała umrzeć w samotności. Wtedy też po raz pierwszy spotkała Kinię, która okazała się jej najlepszą przyjaciółką. Okazało się, że ból fizyczny jest mniej krzywdzący od bólu psychicznego. Polubiła go, nawet nie przeszkadzał jej widok krwi na przedramionach. Nareszcie mogła poczuć, jak wszystkie smutki odlatują gdzieś w przestrzeń.

Gdy miała piętnaście lat, ktoś zgłosił się po nią do sierocińca. Wtedy już była wyniszczoną, buntowniczką, która potrafiła zrobić strajk głodowy przez tydzień, albo nic nie mówić przez długie tygodnie, nawet w szkole. Na początku nienawidziła kobiety, która ją wzięła. Niby była jej ciotką, ale to oznaczało, że jest spokrewniona z którymś z jej rodziców. Potem dowiedziała się, że to siostra jej ojca i tylko jeszcze bardziej jej znienawidziła. Ale okazało się, że nie jest taka zła. Jej mąż też nie był taki zły. A do tego okazało się, że dziewczyna ma małego kuzyna. Uroczego małego kuzyna. Nawet nie przeszkadzało jej to, że jest płci męskiej, od której starała się izolować.

Nienawidziła każdego mężczyzny, który obok niej przechodził, bo przypominali jej o biologicznym ojcu i jego pijaczej twarzy oraz dziwnym uśmiechu szalonego naukowca. Co ona by dała, by zapomnieć? Chciała, ale nie mogła. Pocieszała ja tylko jedna rzecz.

Że ona i on urodzili się, by umrzeć.
                                                                                                                    

***


Patrzyłam na Gi i Savie, czekając, aż coś powiedzą. Ta cisza niezmiernie mnie męczyła. Mimowolnie poczułam, jak łzy zbierają mi się w oczach i nie mogę ich powstrzymać, co tylko jeszcze bardziej mnie rozzłościło. Zacisnęłam ręce w pięści, już nie mogąc. Ugryzłam się z język, a potem poczuła słony smak krwi w moich ustach.

- Powiecie coś w końcu?! – krzyknęłam, a łzy poleciały mi po policzkach i wstałam tak nagle, że obydwie aż się wzdrygnęły, w końcu patrząc na mnie.

Trzęsłam się, jakby było mi zimno, ale tak naprawdę w środku mnie wszystko buzowało jak w wulkanie. Niech one coś powiedzą, błagam, niech one coś powiedzą, muszą powiedzieć… muszą! Prawda? PRAWDA?!

- Leah – Gi wstała, mając zmarszczone brwi, a usta wygięte w podkówkę – Dlaczego nie powiedziałaś nam wcześniej?

- A co by to zmieniło? – prychnęłam, krzyżując ręce na piersi. – Powiem wam, co. NIC.

Gi wstała i zrobiła coś, czego bym się po niej nie spodziewała w tym momencie. Najzwyczajniej w świecie przytuliła mnie. Wtedy też kompletnie się rozkleiłam i objęłam ją w talii, płacząc na jej bluzkę. Po chwili dołączyła do nas Savie. Trwałyśmy tak w potrójnym uścisku kilka dobrych minut, a ja nadal ryczałam jak głupia. Wszystko uchodziło ze mnie jak powietrze z przedziurawionego balonu. To chyba… dobrze.

- Dziękuję, że nam zaufałaś na tyle, by opowiedzieć nam swoją historię, Leah  -usłyszałam szept Savie – To znaczy, że naprawdę nam ufasz.

- Tylko wy na razie o tym wiecie. No i moja ciocia z wujkiem – przyznałam, gdy już oderwałyśmy się od siebie. – Bardzo trudno mi się o tym mówi…

Mój wzrok znowu skierował się na bransoletkę, po której przejechałam opuszkami palców prawej dłoni. Savie nie uszedł ten gest…

- Podziękujesz mu?

Zawahałam się.

- Do imprezy jeszcze trzy dni. Może poczekać. A ja muszę wszystko przemyśleć… - mruknęłam, drapiąc się po nadgarstku – Nie chcę zrobić niczego pochopnie. To wciąż ta sama ja…

- Jeśli ci na nim zależy, to nie spieprz tego, Leah – ostrzegła mnie Gi – Niall jest wyjątkowy. Bardziej niż ci się wydaje. Może powinnaś go lepiej poznać?

- Impreza to niezbyt dobre miejsce – skrzywiłam się mimowolnie, a po twarzach Gi i Savie przeszedł ten sam uśmiech – Cokolwiek wam przyszło do głowy, niech odejdzie!

- Nie, Leah, nie tym razem – rzekła Savie, wyjmując telefon i wychodząc do innego pokoju.

Co one kombinują?, pomyślałam, nerwowo obgryzając skórkę paznokcia, patrząc podejrzliwie na Gi, nadal będącą w moim pokoju.

Wolałam nie wiedzieć. Naprawdę.

Lost but now I am found, I can see but once I was blind, I was so confused as a little child, tried to take what I could get, scared that I couldn't find all the answers, honey...

***


Skrzywiłam się, gdy Savannah zaczęła jeździć wielgachnym pędzlem po mojej twarzy, nakładając na nią puder. Nienawidziłam, gdy musiałam nakładać podkład i takie tam, ale dziewiętnaste urodziny ma się tylko raz w życiu. Miałam nadzieję, że Georgia docenia to, jaka bardzo się dla niej poświęcam. Ubrana już w moją idealną sukienkę, z pomalowanymi paznokciami i uczesanymi włosami, siedziałam w domu Gi, męczona przez Savie. Gdy skończyła, odetchnęłam z ulgą, widząc jak Gi poprawia w lustrze swoją cudowną, czerwoną sukienkę, ściśle przylegającą jej do ciała. Savie miała na sobie kieckę, która według mnie była za krótka ( ledwo jej tyłek zakrywała!), ale trzeba było przyznać, że seksowna. Wyglądała cudownie w srebrnej, cekiniastej sukience i nie przypominała ani trochę blachary, naprawdę. Materiał idealnie opinał się na jej chudym, ale nie kościstym ciele.

W końcu, zrobione, mając pewność, że wszystko jest dopięte na ostatni guzik, wpakowałyśmy się, do specjalnie wynajętej na tą okazję limuzyny i podjechałyśmy pod nią pod klub. Mój plan z odstawieniem leków powiódł się, więc bez problemów mogłam pić, nie robiąc sobie krzywdy. W limuzynie wypiłyśmy po jednym drinku, by być już gotowe na imprezę. Jeden drink to nic, ale jak nie piło się długo… to już trochę rozgrzewa.

Weszłyśmy do klubu tylnym wejściem, bo akurat musiałyśmy najpierw pojawić się na scenie, by zapowiedzieć chłopaków i takie tam. To miało być moje pierwsze spotkanie z Niallem i resztą od feralnej nocki. Zrobiłam głęboki wdech i wydech, gdy Gi oznajmiła nam, że gdzieś w głębi klubu powinni być chłopacy.

Nie myliła się. Stali, z wyłączonymi mikrofonami w rękach, rozmawiając o czymś namiętnie, dopóki Gi nie wydarła się jak pojeb jakiś:

- HAAAAARY! – zaczęła biec w stronę kuzyna (jeśli dziwne podskoki na szpilkach można nazwać biegiem) i rzuciła się mu z ramiona, aż oboje zaczęli się śmiać.

Chcąc, nie chcąc, podeszłam tam z Savie, która zarumieniła się na widok Zayna i zaczęła chichotać jak napalona fanka, ale uciszyła się, gdy dałam jej sójkę w bok. Miała wrażenie, że Niall uparcie się na mnie patrzy, ale ja starałam się skupić na czubkach moich butów, gdy nagle usłyszała JEGO głos, strasznie blisko mnie.

- Hej.

Zadarłam głowę do góry i aż odsunęłam się. Stał za blisko mnie. Zdecydowanie za blisko…

- Widzę, że ci się podoba – Niall wyciągnął palec w stronę mojego prawego nadgarstka, na którym dyndała bransoletka.

- Dziękuję – tylko tyle potrafiłam z siebie wyksztusić.

- Mogę zarezerwować sobie jeden taniec? – nie dawał za wygraną Niall, próbując złapać ze mną jakikolwiek kontakt.

- Ja nie tańczę – skrzywiłam się, patrząc za Nialla, gdzie Gi i Savie w najlepsze gadało z resztą chłopaków. – A szczególnie nie z tobą.

Chyba zrobiła mu przykrość, bo zobaczyłam, jak jego brwi marszczą się. Boże, dlaczego znowu to robiłam? Dlaczego znowu go raniłam, chociaż był dla mnie taki miły? Zacisnęłam usta w cienką linię, chcąc w tym momencie cofnąć czas i powiedzieć zupełnie, co innego. Ale niestety, nie mogłam.

 I keep playing it inside my head, all that you said to me, I lay awake just to convince myself, this wasn’t just a dream…

Uratował mnie facet, mówiący, że mamy już wyjść na scenę. Wtedy spojrzałam Niallowi w oczy, na krótką chwilę. I to mnie przekonało… że on nie ustąpi. Ta determinacja, którą widziałam przez ułamek sekundy, upewniła mnie… że nieważne, co się stanie, co ja powiem, jak bardzo go zranię…

Niall nadal będzie nadal starał się do mnie dotrzeć.

Za wszelką cenę.

Nawet za cenę życia.





---------------------------------------

AAAAAAAAAAA. Rozdział 9 nadszedł! Mogę wam powiedzieć, że w następnym rozdziale wydarzy się coś STRASZZZZZZNIEEEEE ważnego, nie możecie tego przegapić! Bo to będzie COŚ WIELKIEGO I NIESPODZIEWANEGO. Spróbujcie zgadnąć, co? Trorooolollollolol, nawet jak będziecie mnie męczyć, to i tak wam nie powiem! Ha, ale jestem wredna ;< No nic, mówi się trudno i żyje się dalej! haahha <3

Whoa, 14 tysięcy wyświetleń i 54 obserwatorów! Bless you all!

19 komentarzy:

  1. Awwwwwwwwwwww ! twoje opowiadanie jest takie cudowne ! inne niż wszystkie <3 Widzę że Leah się rozkręca , chciałabym żeby już było coś między nią a Niallem . CZEKAM NIECIERPLIWIE NA NASTĘPNY ROZDZIAŁ ! DODAJ JAK NAJSZYBCIEJ !

    OdpowiedzUsuń
  2. O boże ! ! ! Wiem, wiem już to pisałam, ale to jest genialne
    1 !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Czemu te rozdziały takie krótkie? edług mnie to mogłabyś pisać i pisać i pisąć caaaaaaaaaaaaaaaaaaaaałe kolumny a i tak nie odeszłabym od kompa nawet na pół sekundy :P proszędodaj kolejny rozdział szybciutk ;P Jak i tak masz więcej na stanie dodawaj częęęęęęęęsto!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! jesteś genialna ;**

    OdpowiedzUsuń
  3. OMNOMNOMNOMNOMNOMNOMNOMNOMNOMNOMNOMNOMNOMNOMNOMNOMNOMNOM .... *_* UWIELBIAAM TO OPOWIADANIE , I JA CI MÓWIĘ , ŻE MASZ DODAWAĆ ROZDZIAŁY CZĘŚCIAJ , JASNE ? O.o Nie , no , po prostu koooocham to opowiadanie , codziennie wchodze żeby obczaić , czy jest nowy rozdział , warto czekać , jednak wolałabym żeby były częsciej ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też codziennie sprawdzam i czekam na kolejne ;PP

      Usuń
  4. hahaha Leah jaka :D :D :D Wez zesparuj ją z niallem <3
    zapraszam do mnie gdzie ukazał się 30 rozdział
    http://galaxy-strawberry.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Awwwwwwwwwwwww :333 To jest cudowne.
    BŁAGAM, BŁAGAM, BŁAGAM, DODAWAJ CZĘŚCIEJ ROZDZIAŁY.
    Wchodzę codziennie i sprawdzam, czy coś dodałaś. Genialne, świetnie piszesz.
    Już nie mogę się doczekac co będzie w następnym rozdziale :**

    OdpowiedzUsuń
  6. Wnioskując po tym co napisałaś, to na serio akcja się rozkręci. Co ja wygaduję, przecież już się tyyyyyle dzieje :D Kurczę, wchodzę tu codziennie i wchodzę i sprawdzam czy jest kolejny rozdział.Definitywnie mam obsesję na punkcie tego co piszesz. Coś strasznie ważnego, hm? Mam nadzieję,że nic złego (zazwyczaj mam jakieś chore myśli o śmierci lub czymś podobnym w życiu bohaterów)...uff..muszę się uspokoić z moim pesymizmem. +Czekam na kolejny rozdział :)
    @IzabelaGrzymala

    OdpowiedzUsuń
  7. kobieto błagam cię nie trzymaj nas długo w niepewności! :3 świetne jak zawsze, ale wzdrygnęłam się i zrobiło mi się niedobrze jak opisywałaś to o żyletce xd ja jestem na takie rzeczy jakoś wrażliwa bo nie wyobrażam sobie, że mogłabym coś takiego zrobić, od razu mi się zbiera na wymioty ;p kocham cię za to, że to piszesz i pisz dalej i prooszę dodaj jak najszybciej kolejny rozdział! :*

    OdpowiedzUsuń
  8. czemu tak długo nie dodajesz??? prosze dodawaj częściej bo tu z niecierpliwości wytrzymać się nie da ;) świetny rozdział <3

    zapraszzam do mnie:
    http://vas-hapenin.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeny, a ja cały czas nie mogę uwierzyć, że on zna jej imię... To jest takie nierealne. W każdym razie, historia Leah bardzo mnie wzruszyła, ona naprawdę nie miała łatwego życia. Bardzo jej współczuję, ale uważam, że chyba na imprezie potraktowała Nialla trochę za ostro. Ale ta bransoletka i ten list! Horanowi naprawdę na niej zależy, wpadł po uszy. Jestem pewna, że nie odpuści i mam nadzieję, że pewnego dnia dotrze do niej. Gdy czytam tego bloga to nie mogę przestać. Mogłabym go czytać bez przerwy, dzień i noc. Dlatego zrobiło mi się smutno, gdy skończyłam czytać rozdział. No nic, teraz muszę czekać na następny :) Dodaj szybko!
    Pozdrawiam x

    OdpowiedzUsuń
  10. Jezu dziewczyno to jest genialne :))
    Pewnie już to pisałam ale uwielbiam to opowiadanie ;)
    Po tej zapowiedzi że będzie się działo coś ważnego to nie mogę doczekać się następnego :P
    Pozdrawiam,
    M.

    OdpowiedzUsuń
  11. Dlaczego, ja cię tak bardzo uwielbiam? Dlaczego tak bardzo kocham to opowiadanie? Dlaczego? - Bo wprawia mnie w niesamowity nastrój i wzbudza we mnie emocje, które trudno opisać. Dziewczyno, czemu ty urywasz to w takim momencie? Dlaczego ten rozdział nie jest dłuższy? Chcę wiedzieć szybko co będzie dalej! I jeszcze tym twoim stwierdzeniem że w następnym rozdziale wydarzy się coś Strasznie Ważnego, tylko jeszcze bardziej sprawiłaś, że nie mogę się doczekać nexta;]
    http://together-forever-in-love-for-you.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Dobra, Nialler jest tak romantyczny i tak bardzo NIE-kiczowaty, że chyba tylko on tak potrafi, ja cie, normalnie... brak mi słów, on jest mega strasznie uroczy. a ona go tak strasznie potraktowała... matko, myślałam, że się popłaczę, jak można powiedzieć komukolwiek COŚ takiego? w dodatku on się tak stara, żyły sobie wypruwa, a ona jednym zdaniem rujnuje te resztki nadziei, które mu zostały... kurde, no nie! ale boskie zakończenie. serio, "za wszelką cenę. nawet za cenę życia." kurde, takie napięcie, że chyba potrzebuję tlenu. mam to uznać za zapowiedź czegoś ostrego? tylko powiem ci, że jak mi zabijesz tego romantycznego blondasa to wiesz.. nie daruję! xD no i teraz bd czekać na nexta jak psychol na ofiarę, ty to potrafisz zaciekawić czytelników...
    Pozdr. xxxx

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetny rozdział!!! ;d Nialler tak się stara ;D

    OdpowiedzUsuń
  14. To dodaj szybko ten rozdział żebyśmy nie musieli żyć w oczekiwaniu :P
    Zapraszam :D
    http://diary-strewn-with-roses.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetny rozdział :)
    Nareszcie Leah powiedziała dziewczyną o swojej przeszłości.
    To było takie smutne, współczuje jej i nie dziwię się, że tak się teraz zachowuje w stosunkach to płci męskiej.
    Niall jest taki słodki gdy się stara. A ona go tak rani :(
    Czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  16. Trafiłam na Twojego bloga przypadkiem. Ale dobrze się stało.
    Jest świetny. Cały blog , opowiadanie , rozdział.
    Naprawdę świetny pomysł.
    Piszesz świetnie! Cudooo :*
    Czekam na następny rozdział z niecierpliwością. :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Genialne! Dobrze że Leah wreszcie powiedziała o wszystkim dziewczyną <3
    zapraszam do siebie - http://evenyouforever-story.blogspot.com/ ;*

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja pierdziele. Ale masz talent! Kocham te opowiadanie! Jeśli chcesz przeczytać moje to tu masz: www.always-is-hope.blogspot.com albo możesz uczestniczyć w konkursie na najlepszy blog miesiąca, w zakładce "Konkurs" na stronie onedirectionfanpolish.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń