środa, 4 lipca 2012

Rozdział 11: "And of all these things I've done I think I love you better now.”





- Pocałuj mnie, Niall – byłam tego pewna; chciałam tego, jak niczego na tym świecie.

Nigdy się nie całowałam, ale słyszałam, że to samo przychodzi. Tylko nie wolno się spinać i oddać się chwili. Westchnęłam, czując jak ogarniają mnie motyle w brzuchu. To było dziwne uczucie, ale w pewnym sensie… przyjemne? Niall stanął przede mną, patrząc na mnie, jak na zjawę, jakby nie dowierzając, co powiedziałam. Nie chciałam, by nasza znajomość się skończyła, przynajmniej nie tak. Starałam się uspokoić szalejące serce, ale ono jakby oddzieliło się od mojego ciała i stwierdziło, że czas na samodzielne życie. Oddech również mi przyśpieszył, gdy Niall przysunął się jeszcze bliżej. Z jednej strony, moje ciało krzyczało: „uciekaj!”, z drugiej umysł mówił: „to przecież tylko Niall”. Albo właśnie nie tylko, ale aż.

- Jesteś pewna? – spytał szeptem, a ja pokiwałam głową, czując, że pewnie nie zrobiłabym tego nie będąc pijana; bo już trochę byłam.

Niall przełknął nerwowo ślinę, ale nie mógł być bardziej zdenerwowany, niż ja. Wszystko jakby zrobiło się jak z waty, szczególnie moje nogi, a przecież nawet mnie jeszcze nie pocałował! Zamknęłam oczy, czując jego rękę na moim policzku, która powoli wplatała się we włosy. Westchnęłam lekko; wszystko się we mnie gotowało. Niech w końcu to zrobi… niech w końcu mnie pocałuje…

Nawet nie podskoczyłam, gdy jego usta dotknęły moich. Po prostu czułam się tak, jakby to powinno nastąpić. Wargi Nialla były ciepłe, ale trochę suche, i strasznie mi się to podobało. Gdy pierwsza sekunda minęła, postanowiłam też działać. Okazało się, że Niall pomyślał identycznie jak ja i to w tym samym momencie. Rozchyliliśmy usta, które złączyły się w prawdziwym pocałunku. Niall przygarnął mnie do siebie, a ja wplotłam rękę w jego włosy. Usłyszałam jego cichy jęk, gdy to zrobiłam – widocznie mu się podobało. Powoli rozkoszowałam się naszym powolnym pocałunkiem, chyba po raz pierwszy w życiu, czując się bezpieczna w ramionach mężczyzny. Zachwialiśmy się trochę, ale Niall w ostatniej chwili wyprostował się, tak, więc tylko ułamek sekundy była przechylona pod dziwnym kątem. Niall znowu mnie pocałował, a ja oddałam mu pocałunek, jeszcze bardziej do niego przylegając.

Chyba odnalazłam swój prywatny kawałek nieba, którego tak strasznie długo szukałam, ale bez skutku. Wszystko wokół mnie wirowało, powodując te dziwne uczucie „motyli” w brzuchu; nie miałam pojęcia, czy to dobrze, czy źle, że czuję cos takiego, gdy Niall nie całował, ale nigdy nie miałam tego typu doświadczeń… do teraz. Czułam tylko te ramiona, ten oddech, ten uśmiech, te szybkie bicie jego serca, te drżące ręce… Czyżby Niall był kimś, kogo potrzebowałam? Czułam, jak Niall się uśmiecha, przez pocałunek, gdy nagle do pomieszczenia wparowały Gi z Savie, kłócąc się o coś zawzięcie z Harrym:

- Ja tam muszę wejść! Puszczajjjjjjjjjjjjjj…!

Trójka zatrzymała się, patrząc na nas. Odepchnęłam zdezorientowanego Nialla, nie patrząc mu w oczy. Przejechałam opuszkami palców po mokrych wargach i wbiłam wzrok w moje balerinki. Czekałam, aż ktoś końcu coś powie, ale nic takiego się nie stało. Już zbierałam się, by im to wszystko wytłumaczyć, gdy nagle poczułam, jak coś przewraca mi się w żołądku i nie miało to bynajmniej nic wspólnego z naszym pocałunkiem. Chyba trochę za dużo wypiłam na prawie pusty żołądek, albo to przez te leki, które przedtem brałam…

- Niedobrze mi, zaraz wracam – chwyciłam się za brzuch, prawie biegnąc do łazienki.

W końcu dotarłam do zapchanego kibla, zamykając się w nim na klucz. Wszystko za mnie uleciało, gdy zwymiotowałam. Skrzywiłam się, czując ten dziwny, kwaśny posmak. Bardzo rzadko zdarzały mi się takie przygody, więc nie byłam przyzwyczajona do tego uczucia. Do drzwi kabiny zaczęły się dobierać Gi i Savie, więc otworzyłam im, najchętniej jednak wywaliłabym je z pomieszczenia. Chyba nikt nie chce patrzyć, jak ktoś inny wymiotuje, co nie?

- Co ci jest? Za dużo? Mamy już jechać do domu? – strzelała pytaniami, jak torpeda, Savie, odgarniając sobie włosy z twarzy.

- Nie wiem, to chyba przez… - zawahałam się, czy im powiedzieć – Przez leki antydepresyjne, które brałam. Wprawdzie odstawiłam je już tydzień temu, ale nadal… - i nie dokończyłam, bo znowu zebrało mi się na wymioty.

Savie z Gi spojrzały po sobie i kiwnęły potakująco głowami jednocześnie.

- Trzeba cię zabrać – stwierdziła Gi, trąc czoło – Tylko gdzie? Do domu raczej nie wrócisz…

- Gi, to twoje urodziny, masz tu zostać, jasne? To samo dotyczy ciebie, Savie! – wskazałam na nią palcem, a mój żołądek ponownie zaczął tańczyć makarenę.

- Liam jest trzeźwy, znaczy… w miarę – zachichotała Gi, a potem spoważniała – Może niech zabierze cię do ich apartamentu?

Pokręciłam przecząco głową.

- To chyba niezbyt dobry pomysł – zmarszczyłam brwi, zadowolona, że nie jest mi już tak niedobrze. – Może jednak pojadę do domu?

- Nie ma mowy! – usłyszałam jak Harry się wydziera, stojąc w drzwiach damskiej toalety – Witam szanowne panie… - przywitał się z innymi dziewczynami, będącymi w toalecie, po czym ponownie zwrócił się do mnie - Leah, jedziesz do nas, nie ma mowy! Jako eskortę proponuję Daddy’ego i Niallera. Dołączymy do was rano! Jeśli dojedziemy! – zaśmiał się z własnego żartu.

- Chyba nie mam wyboru – wymamrotałam, wstając z zimnej posadzki.

Wyszłam z łazienki razem z Gi i Savie, przed którą stał uśmiechnięty Harry, jakby właśnie trafiło mu się milion funtów w totku. Zmierzyłam go wzrokiem, co go już trochę zgasiło, ale naprawdę już na nic nie miałam siły, mimo, że nawet impreza się na dobre nie rozkręciła. Szłam o własnych siłach; do naszej małej „ekipy” dołączyła reszta zespołu. Wiedziałam – ba, byłam przekonana! – że Niall się na mnie patrzy, ale starałam się to zignorować. Nadal nie była pewna, czy nasz pocałunek nie był błędem. Chciałam… tak, można by powiedzieć, że chciałam z nim być. Jednak równocześnie bałam się go zranić. Bo co, jeśli nam nie wyjdzie? Albo on straci do mnie cierpliwość?

- No, wskakuj – Liam uśmiechnął się do mnie, wskazując taksówkę, gdy wyszliśmy z klubu.

Wsiadłam do auta, myśląc o wszystkim innym, tylko nie o moim przewracającym się żołądku. Niall usiadł obok mnie, a zaraz po nim wsiadł Liam, podając kierowcy adres. Jechaliśmy w ciszy; opierałam się o szybę, próbując zrobić między mną i blondynem odstęp, ale zawsze dziwnym trafem, odległość nie zmieniała się, nawet, gdy prawie przyciskałam się do szyby. W końcu, dojechaliśmy, z czego byłam niezmiernie zadowolona. Wysiadłam z taxi; Liam zapłacił, a także otworzył frontowe drzwi; nikogo nie było w na poły oświetlonej recepcji, ale nie zdziwił nas ten widok.

Zdjęłam buty, gdy już weszliśmy do mieszkania i skierowałam się do kuchni, łaknąc wody. Czułam się jak u siebie, mimo, że byłam tam dopiero drugi raz. W końcu znalazłam i wodę i szklankę. Wypiłam duszkiem, cały czas kontrolując żołądek. Na razie nic się z nim nie działo. Westchnęłam i dotknęłam zimna szklanką czoła.

- Wszystko okej? – podskoczyłam, usłyszawszy Nialla.

- Nic nie jest okej – prawie warknęłam, krzywiąc się; odłożyłam szklankę na blat, unikając jego wzroku.

Usłyszałam odgłosy człapania i po chwili Niall podszedł do mnie i chwycił mnie za brodę, nakierowując moją twarz na jego.

- Mogłaś zaprotestować, a nie teraz żałować. – szepnął Niall, marszcząc brwi ze smutku – Gdybym wiedział, że jeszcze bardziej będziesz mnie unikać, to nigdy bym cię nie pocałował.

- To nie tak, że żałuję… - westchnęłam, starając się wyswobodzić z uścisku jego dłoni – Muszę to… przemyśleć. Dokładnie.

- Przemyśleć… - mruknął Niall, przygryzając wargę.

Nie chciałam go ranić… jednak, obojętnie, co bym nie powiedziała i tak to robiłam. Zacisnęłam oczy, nie chcąc, by łzy ujrzały światło dzienne. Niall widząc to, chwycił moją twarz w swoje duże, ciepłe dłonie i przejechał kciukami po moich policzkach. Mimowolnie moje mięśnie rozluźniły się, a łzy popłynęły po skórze. Niall starł je ruchami kciuków, a potem pocałował mnie w czoło. To było nawet… przyjemne. Czułam się nawet… szczęśliwa. Nawet… bezpieczna.

- Nienawidzę patrzeć jak płaczesz, Leah – wyszeptał i zobaczyłam, że jemu też szklą się oczy. – Cii, maleńka, cii.

Jego czułe słowa sprawiły tylko, że jeszcze bardziej się rozpłakałam. A on cały czas powtarzał tym swoim cichym, spokojnym i lekko zachrypniętym głosem z irlandzkim akcentem: „Cii, maleńka, cii”. To były najsłodsze słowa w moim życiu, skierowane do mojej osoby. Dlaczego on był dla mnie taki miły? Miałam ochotę go wyrzucić przez okno. Dlaczego musi być taki słodki?!

Odepchnęłam jego ręce, nadal płacząc.

- Dlaczego musisz być dla mnie taki miły?! – zawyłam, odgarniając włosy z twarzy, patrząc na trochę wystraszonego Nialla. – Dlaczego musisz być tak cholernie uroczy i kochany?! Dlaczego nie potrafisz zostawić mnie w  spokoju?!

Na chwilę mnie zamroczyło, ale nie straciłam gruntu pod nogami. To pewnie przez ten alkohol. Słowa wylewały się tak szybko, tak głęboko raniąc…

- CO JEST TAKIEGO W TOBIE, ŻE MNIE PRZYCIĄGASZ?! DLACZEGO NIE MOŻESZ O MNIE ZAPOMNIEĆ?! DLACZEGO JA NIE MOGĘ ZAPOMNIEC O TOBIE?! – krzyczałam, podchodząc do niego i uderzając go w pierś, aż syknął – DLACZEGO TAK BARDZO CHCĘ Z TOBĄ PRZEBYWAĆ, SKORO TAK BARDZO PRZYPOMINASZ MI MOJEGO BIOLOGICZNEGO OJCA, PIJAKA, NARKOMANA I GWAŁCICIELA?! DLACZEGOOO…? - z każdym zdaniem, moja siła w rękach słabła, aż w końcu trzymałam ręce, zaciśnięte w pięści na jego klatce piersiowej, a łzy skapywały mi na podłogę; siła mojego głosu również słabła, tak, że następne zdanie wypowiedziałam prawie szeptem – Dlaczego Niall? Odpowiedz… Dlaczego tak ci zależy, chociaż pomiatam tobą jak śmieciem i jadę po tobie jak ostatnia suka…? Dlaczego tak bardzo się starasz, przysyłasz mi kwiaty, dajesz bransoletkę, chociaż udaję, że nic dla mnie nie znaczysz…?

Staliśmy chwilę w ciszy, po czym przytuliłam się do niego mocno, nadal płacząc. Niall przygarnął mnie do siebie, kładąc jedną z rąk na talii, a drugą na włosach. Ułożyłam głowę przy jego szyi. Dotknął swoim policzkiem mojego czoła i nadal szeptał do mnie te słowa: „Cii, maleńka, cii”. Jego głos działał na mnie kojąco. Bardziej, a niżeli bym chciała.

- Niall? Dlaczego to robisz? – zapytałam szeptem, ocierając sobie łzy.

- If you're broken I will mend you and keep you sheltered from the storm that's raging on now… ­– zanucił Niall, głaszcząc mnie po włosach. – Myślę, że to nazywa się miłość…

Westchnęłam, nigdy nie myśląc, że to słowo kiedykolwiek zostanie wypowiedziane w moim kontekście. Zmieniłam pozycję, kładąc brodę na ramieniu Nialla. Wtedy też zobaczyłam Liama stojącego w drzwiach kuchni i uśmiechającego się tryumfująco. Widząc, że mu się przypatruję, zrobił dziwną minę i czmychnął w długą, gdy zmarszczyłam brwi, chcąc już się do niego „miło” odezwać. Zamknęłam oczy, gdy nagle ponownie poczułam sensację w żołądku. Odsunęłam się do Nialla, rzucając mu tylko:

- Zaraz wracam – i pędem pognałam do łazienki.

Gdy było po wszystkim, oparłam się czołem o zimne kafelki na ścianie, a w drzwiach toalety stanął Niall, ze zmartwioną miną. Uklęknął przy mnie, trochę się kołysząc.

- Nic mi nie jest – wyszeptałam, gdy odgarniał mi włosy, opadające na moją bladą twarz.

- Właśnie widzę – mruknął ironicznie, powodując na mojej twarzy lekki uśmiech; wyglądało na to, że nawet jak był pijany, potrafił sobie pożartować. – Potrzebujesz czegoś?

- Świętego spokoju – odgryzłam się, uśmiechając się. – Ale nie pogardzę szklanką wody.

Mówisz – masz. Niall z prędkością światła przyniósł mi wodę, którą wypiłam duszkiem. Byłam strasznie spragniona. A do tego czułam się dziwnie pusta po tych wymiotach. Niall usiadł obok mnie, nie przejmując się tym, że było mało przestrzeni w łazience.

- Dlaczego tak nagle zaczęłaś wymiotować na imprezie? Za dużo na raz? – wziął ode mnie pustą szklankę i położył ją na blacie przy zlewie.

- Nie, to przez te leki… - westchnęłam, zastanawiając się, czy mu powiedzieć. – Od kilku dni nie biorę leków antydepresyjnych. Nie wiem, może to przez nie?

Nawet nie chciałam sprawdzać, jaką minę miał Niall. Nie zadawał też żadnych zbędnych pytań, tak jak powinno być. Wstałam, stękając, a za mną podniósł się Niall. Zrobiłam krok, źle następując na kostkę. Syknęłam i oparłam się o szafkę przy zlewie.

- Cholerna kostka – warknęłam, dusząc jęk bólu – znowu z nią coś nie tak…

- Daj, poniosę cię – zaoferował Niall, wyciągając ręce.

- Niall, po pierwsze jestem za ciężka, po drugie, nadal jesteś trochę pijany, pamiętasz? – przypomniałam mu, a on pokiwał głową, jakby dopiero to sobie uświadomił. – Chcę spać… chyba znowu zostanie mi kanapa…

- Nie, tym razem śpisz u mnie!  -prawie krzyknął Niall.

Westchnęłam; na szczęście wymiotowanie miało także pozytywne skutki – powoli trzeźwiałam. I dochodziło do mnie, co zrobiłam. Znaczy, nie całkowicie, ale mniej więcej… To dobrze, czy źle? Sama nie wiedziałam. Albo nie chciałam wiedzieć; następnego dnia wyrzuty sumienia zaleją mnie naglą falą i nie będę w stanie ich powstrzymać.

- Nie. Chcę spać na kanapie. Może jestem trochę ścięta przez alkohol, ale to nadal ja. Zaprowadź mnie do salonu.

I tak, podparta o Nialla i utulona przez niego do snu, ruszyłam do krainy marzeń w zadziwiająco szybkim tempie. A ostatnie, co zapamiętałam to usta Nialla, dotykające mojego czoła. Potem już był tylko nieświadomy błogostan, z którego nie chciałam się budzić. Już nigdy.






-------------------------------------

Przepraszam, za małe opóźnienie. Zaszalałam trochę i przez to mam szlaban na imprezy aż do piątku ;< Ale za to w piątek jest zakończenie roku i mój kolega wyprawia osiemnastkę. Będzie się działo! WHOOAAA!

Więc. Ten rozdział lubię. Bardzo. Ogólnie jakoś to opowiadanie bardziej mi się podoba, niż moje drugie, bo ma... nie wiem... duszę? Jest pełne mnie. Pełne tego, co we mnie siedzi. 

Cóż, do końca nie wiem, ile ludzi byłoby chętnych na ten Twitcam, ale myślałam o tym, by zrobić go w sobotę, tak około godziny 19.00. Napiszcie, czy wam pasuje.



I czywiście MASSIVE THANK YOU za wszystkie komentarze, obserwatorów i wejścia!



 FOLLOW @Pauline__1994
GG 4441489
MÓJ DRUGI BLOG

22 komentarze:

  1. hah.. pierwsza! oł yea!
    zajebisty rozdział ;)
    masz świetne pomysły ;p
    kiedy następny? ? ? xx

    OdpowiedzUsuń
  2. jeny.. nawet nie wiesz, jak uwielbiam to opowiadanie. Naprawdę, mogę powiedzieć szczerze, że to jest moje ulubione. Owszem, mam kilka które też mi się strasznie podobają, ale... temu nie dorównają.
    Niall idealnie tu pasuje. Rany, Leah nie wie, że on czeka na tą jedyną? Przecież... to najlepszy chłopak, na jakiego mogła trafić.
    A rozdział jest po prostu cudowny. Aż się poryczałam (; Znasz moje zdanie odnośnie twojego talentu, więc nie będę się powtarzać, ale powiem tylko, że chciałabym umieć pisać tak jak ty.
    Awww, czekam na nn <3

    (btw, sprawdź sobie numerację rozdziałów, bo zaraz po 9. jest 11. xD)

    Pozdrawiam xxx

    royal-life-with-one-direction.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Normalnie odjęło mi mowę. Jesteś niesamowita! Pocałowali się! Nie przypuszczałam, że kiedyś do tego dojdzie....ale doszło! jestem taka szczęśliwa jak to czytam....to historia doskonała pełna czułości i miłości;] czekam na nn;]
    ----------->http://together-forever-in-love-for-you.blogspot.com/
    ----------->http://my-love-one-direction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie mogę..
    Po prostu stać mnie tylko na słowo : ZAJEBISTE!

    OdpowiedzUsuń
  5. Jezuu.... Aż łezka mi pociekła czytając to zdarzenie w kuchni jak wbijala w niego pięści... Dziewczyno dodaj kolejny rozdział, mam nadzieję, że Leah i Niall będą ze sobą szczęśliwi ...Eh jesteś zajebista w tym co piszesz, to po prostu cuda... Ja z chęcią dołączę na twitcama w sobotę ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kocham. Ale, jestem na ciebie zła :p Jak możesz mówić, że ten blog jest lepszy ?! Oba są tak samo świetne, tyle że o innej tematyce. Ale i tak uwielbiam ten rozdział i git <3

    OdpowiedzUsuń
  7. super rozdział ;p nie wiem czy dobrze myślę ale zdaje mi się że Leah będzie w ciąży bo w końcu ojciec ją gwałcił ;/ mam nadzieję że tak nie będzie bo to by jeszcze bardziej skompikowało uczucia pomiędzy naszą ukochaną parą która i tak ma same przeciwności losu w drodze do szczęścia xd
    Pozdrawiam : natalia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie gwałcił jej, ale próbował, do tego działo się to, jak ona była mała, więc to raczej niemożliwe :)

      Usuń
  8. Oba opowiadania są niesamowite UWIERZ ! i ten rozdział OMG OMG OMG CUDOOOOOOOOOOOO *________________* Zresztą jak każdy, ale ten to no ŁAŁ no bo Niall i Leah i no wiesz ♥: 33 A i co do TC to bardzo Cię przepraszam, bo strasznie bym chciała na Nim być, ale wyjeżdżam w sbt, Mam nadzieję, że nie masz Mi tego za złe ? : cc A co do komenta wyżej od kogoś jakieś anonimowego no to Ojciec Leah ją gwałcił, ale nie teraz tylko kiedyś : 3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie gwałcił :) Na szczęście nie udało mu się.

      Usuń
  9. Kocham Cię normalnie :P
    Czytałam ten rozdział wtedy kiedy się pomyliłaś, ale i tak przeczytałam go po raz drugi ;)
    Niall i Leah <3
    Ten jej wybuch, w końcu po części powiedziała co czuje i dobrze ;D
    Ja chce szybko następny, proszę ;**
    Czekam na niego z niecierpliwością :P
    Pozdrawiam,
    M.

    OdpowiedzUsuń
  10. O matko, jakie to opowiadanie jest zajebiste <3 Zaczęłam je czytać wczoraj i zarwalam przez to noc, a i tak dokonczylam dziś xd Jest poprostu genialne! Najlepsze jakie do tej pory czytałam ;) Mam nadzieję, że szybko wstawiasz nowy rozdział, bo nie mogę się już doczekać.

    +zapraszam do siebie
    http://agata-1d-story.blogspot.com

    http://let-me-love-u.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  11. uwielbiam Cię dziewczyno! ten blog jest prze-ge-nial-ny! czekam na nowy jak najszyciej! <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Uwielbiam to jak piszesz i co piszesz .! Nosz fuck . czemu ja tak nie umię .? Oto mój blog. http://never-do-not-give-up.blogspot.com/2012/07/witam.html Dopiero zaczynam więc może będzie lepiej ... <3

    OdpowiedzUsuń
  13. Supcio i zapraszam do mnie
    people-help-the-people.crazylife.pl

    Nowy blog :)

    OdpowiedzUsuń
  14. JA PIERDOLE!!! TO BYŁ NAJLEPSZY ROZDZIAŁ EVER!!!!!!!!!!!!!!!!!

    uwielbiam to opowiadanie!
    Kocham po prostu!

    Boże ! Mój Boże! Jaki Niall jest tutaj cholernie słodki.. nie.. to za mało.. nie wiem nawet jak to opisać..! Po prostu.. po prostu.. niemożliwie słodki!!
    Prawie się popłakałam. no. prawie ;)

    nie mogę się odczekać następnego rozdziału! Ja muszę .. wręcz muszę go przeczytać! ZARAZ!! ^^ dawno nie było to może za niedługo dodasz. <33333
    KOCHAM!!! <33

    OdpowiedzUsuń
  15. Heyy super opowiadanie :) zapraszam na http://opowiadanieonedirection-cherry.blogspot.it/

    OdpowiedzUsuń
  16. Boski, jak ty piszesz takie super rozdziały ?
    Czekam na następny.
    Zapraszam do mnie : http://1d-zakazanamilosc.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. masz naprawdę świetne rozdziały.
    Z niecierpliwością czekam nn. ;)
    I zapraszam na mojego bloga: http://illtaketoanotherworld.blogspot.com/
    Pozdrawiam /A

    OdpowiedzUsuń
  18. OMG! OMG! OMG!
    rozdział super! z resztą, jak każdy poprzedni!
    ale ten no po prostu CUDO! *___*
    czekam na next! ;P

    http://illalwaysrememberforyou.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  19. minęło już 20 dni ;c nie torturuj nas dłużej :*

    OdpowiedzUsuń
  20. NOWYYYYYYYY NIECH JUŻ BĘDZIE ! BŁAGAAAAAMY !

    OdpowiedzUsuń