piątek, 22 czerwca 2012

Rozdział 10: “Don't tell me it's not worth trying for, you can't tell me it's not worth dying for…”

Boże, ale ja głupia, nie ten rozdział wstawiłam! XD

MUSIC


Weszłyśmy na scenę, witane oklaskami zebranych ludzi, jakbyśmy były nie wiadomo jakimi gwiazdami; może i nasze szanowne One Direction było do tego przyzwyczajone, ale nie ja, szczególnie, że na scenie byliśmy tylko ja, Savie i Gi, która od razu zaczęła krótką przemowę:

- WITAJCIE! ZACZYNAMY PARTY HARD! – zrobiła przerwę na aplauz – Ale najpierw, specjalnie dla was… ONE DIRECTION, MAKE SOME NOISE FOR THEM!

Rozległy się szaleńcze piski, a obok nas stanęli uśmiechnięci chłopacy, machając do widowni.

- VAS HAPPENIN, EVERYONE?! – wydarł się Zayn, co spowodowało jeszcze większe piski, zapewne u żeńskiej części gości. – Dzięki Gi za zaproszenie! Dzisiaj będziemy bawić się razem z wami! Ale najpierw oklaski dla jubilatki!

Kolejny aplauz, po którym zeszłyśmy ze sceny i stanęłyśmy przed nią, a do nas dopadły tłumy, pytając się, czy naprawdę ich znamy i czy możemy zapoznać ich z nimi. Miałam minę, typu: „Błagam, bitches, podchodzicie tylko jak macie jakąś sprawę?”. Tępota niektórych ludzi mnie przeraziła, ale nagle wszyscy ucichli, gdy po pomieszczeniu rozeszły się pierwsze nuty jakiejś piosenki. Stojąca obok mnie Savie szeptała mi tytuły piosenek, bo ja nigdy w życiu – tak, mogę się do tego przyznać, nawet publicznie – nie słuchałam ich płyty! Ba, nawet nie wiedziałam, że coś wydali! Nawet nie słyszałam dobrze tekstu, ale mogłam przysiąc, że pewnie były o miłości. Takie się najlepiej sprzedają, nieprawdaż?

Spojrzałam na Niall’a, który zatracał się w śpiewaniu, jednak cały czas posyłając mi spojrzenia. Coś we mnie drgnęło. Dlaczego musiałam być taka nieczuła i udawać, że nic się nie stało? Dlaczego tak bardzo go odrzucałam? On poświęcał się dla mnie bardziej niż jakikolwiek inny chłopak… Ręce mnie zaświerzbiły i poczułam straszną ochotę zapalenia. Zauważyłam, że, od kiedy znam Nialla, robię to coraz częściej. Nie mogłam spokojnie wytrzymać… ze łzami cisnącymi się na oczy, odeszłam od sceny, przepychając się przez tłum. Podeszłam do baru, zamówiłam piwo i wyszłam z nim na zewnątrz, wychodząc przez tylne wejście.

Zimne powietrze przeszyło mnie do szpiku kości, ale nie przeszkadzało mi to. Upiłam łyk alkoholu, modląc się, by jak najszybciej przeniknął mi do krwi, bym w końcu stała się mniej ostrożna i zrobiła coś głupiego. Usiadłam na schodku i zaczęłam grzebać w mojej białej torebeczce w poszukiwaniu papierosów. Były takim zastępczym antydepresantem. W końcu, gdy je znalazłam, odetchnęłam z ulgą. Tego potrzebowałam. Nerwowo, trzęsącymi się rękoma, odpaliłam zapalniczkę i zaciągnęłam się, czując gryzący dym w płucach. Wypuściłam go i upiłam kolejny łyk. Objęłam się jednym ramieniem, a potem oparłam czoło o podkurczone kolana, zwijając się w kłębek. Przypomniała mi się tamta noc w jego mieszkaniu.

Słyszałam ten jego głos z irlandzkim akcentem i zastanawiałam się, jak to jest możliwe, by pięciu tak różnych chłopaków mogło się ze spokojem dogadać. Z każdym kolejnym słowem wypowiadanym przez Nialla, coraz bardziej oddawałam się Morfeuszowi w objęcia, ale chciałam słuchać. Chciałam wiedzieć, co tak naprawdę kryje się za dwoma słowami: One Direction. Okazało się, że naprawdę wiele.

Oddychałam miarowo, zamykając oczy, a ręka opadła mi bezwiednie na kanapę, bo nie miałam siły dłużej jej kulić,. Zaniepokoiło mnie to, że Niall już nie mówił, jednak czułam przy sobie jego obecność i słyszałam jego oddech. Minuty mijały, a on nie odchodził. Dlaczego? Co go powstrzymywało od pójścia spać? Poczułam lekki nacisk na moje przedramię, ale byłam już w takim letargu, że było mi wszystko jedno. Niezauważalnie otworzyłem jedno oko i przez rzęsy zauważyłam, jak Niall głaszcze moje przedramię tak, jakby bał się, że jego najlżejszy nawet dotyk może mnie spłoszyć. Opierał brodę na ręce, patrząc na swoje palce sunące po jego bluzie, którą miałam na sobie. A po chwili usłyszałam jego cichy śpiew:

- I can be your hero baby, I can kiss away the pain, I will stand by you forever, you can take my breath away

Wtedy stał się moim prawdziwym bohaterem.

Wspomnienia zalały mnie tak gwałtownie, że aż osunęłam się na ścianę budynku. Zauważyłam też, że chociaż nie zaciągałam się papierosem, podmuchy wiatru skutecznie go spalały, tak, że został prawie sam filtr. Zaciągnęłam się ostatni raz, a potem zgasiłam go. Mając jeszcze dym w ustach, popiłam go piwem, które powoli zaczęło na mnie działać. Po policzku poleciała mi pojedyncza łza. Byłam naprawdę żałosna.

Wstałam nagle, biorąc do ręki piwo, prawie już opróżnione i skierowałam się do wyjścia. W końcu to była impreza Gi. Nie chciałam okazać się złą przyjaciółką i zniknąć na cały wieczór. Właśnie otwierałam drzwi, gdy nagle poczułam, że ktoś również je otwiera, tylko, że z drugiej strony. Odskoczyłam, gdy nagle moim oczom ukazała się rumiana twarz Nialla.

- Szukałem cię – rzekł, mierzwiąc sobie włosy; zauważyłam, że zawsze tak robił, gdy mnie spotykał. – Gi i Savie się martwią.

- Nie ma, o co, już wracam – mruknęłam, a Niall przepuścił mnie w drzwiach.

Weszłam do środka, gdzie było o wiele cieplej niż na dworze. Mimo, że był czerwiec. I spróbuj tu ustalić mniej więcej pogodę…

- Niall – nie miałam pojęcia, czy to przez te piwo, czy po prostu poczułam, że tak trzeba; otworzyłam usta, by coś powiedzieć i słowa wyleciały bardzo gładko – Przepraszam. I dziękuję.

- Za co? – zdziwił się Niall, robiąc wielkie oczy.

- For everything you do, that you do it for me. – szepnęłam, wiedząc, że Niall I tak nie załapie, z jakiej piosenki wzięłam to zdanie, bo po pierwsze była to parafraza, po drugie, Bryan Adams dawno temu wyszedł z „mody”.

Spojrzałam ostatni raz na Nialla i poszłam sobie, usilnie starając się nie patrzeć za siebie.

There's no love - like your love, and no other - could give more love , there's nowhere - unless you're there , all the time - all the way…


***



Patrzyłem na odchodzącą Leah I zastanawiałem się, czy zdawała sobie sprawę z tego, że wygląda jak kupka nieszczęścia. Z tym piwem w ręku, pachnąca dymem papierosowym i ze łzą na policzku… miałem ochotę ją przytulić mocno i nigdy nie puszczać. Wiedziałem jednak, że nie mogłem. Po prostu by mi na to nie pozwoliła. Dołączyłem do chłopaków, którzy już bawili się w najlepsze, otoczeni przez wianuszek dziewczyn, które starały się im przypodobać. Do mnie od razu też się przykleiły, ale widząc, że jestem markotny, dobrały się do Harry’ego, któremu wziąłem drinka; był tak zajęty dziewczynami, że nawet tego nie zauważył. Gdy przechodziła kelnerka poprosiłem ją o kilka porcji whiskey, które po chwili dostałem. Pijąc z pierwszej szklanki, starałem się odnaleźć Leah wzrokiem, aż w końcu ją znalazłem. Siedziała niedaleko nas z Gi i Savie. Z wyrazu jej twarzy zorientowałem się, że nie lubi tego typu imprez, ale taktownie udawała, że świetnie się bawi. Była dobrą aktorką. Nawet bardzo dobrą.

Kolejna szklanka. W głowie coraz bardziej mi się kręciło. Od kiedy piłem, by starać się zapomnieć? Chyba od kiedy poznałem Leah. Zayn miał rację… ona mnie wyniszcza od środka. Ale mnie potrafiłem od tak rzucić tego wszystkiego.

Minęły dwie godziny, a towarzystwo było już nieźle podpite. Ja również. Wszystkie pięć szklanek whiskey stały przede mną opróżnione, a obraz trochę się rozmywał, ale to chyba normalne, jak się jest już lekko pijanym. Wstałem od stołu, ignorując pytania kierowane w moją stronę przez chłopaków. Przed oczami miałem tylko ją, siedzącą samą przy stoliku i mieszającą słomką w swoim drinku. Było strasznie duszno i parno, co chwilę jakaś dziewczyna dotykała mnie po ręce lub placach, zachęcając, bym do niej podszedł. A ja nie widziałem już innych dziewczyn.

Zmarszczyłem brwi, gdy, będąc już prawie przy stoliku Leah, zobaczyłem jakiegoś kolesia, który do niej podszedł i zaczął coś mówić. Ona pokręciła przecząco głową, a ten tylko zbliżył się do niej tak, jakby chciał ją pocałować. Widziałem, że ONA się boi. Zacisnęła ręce w pięści i szykowała się do ataku… podbiegłem, krzycząc, by ją zostawił i uderzyłem go w twarz. Nie panowałem nad sobą, za dużo wypiłem, za bardzo mi zależało… Leah patrzyła na mnie przestraszonym wzrokiem, a po chwili usłyszałem, jak krzyczy:

- Uważaj! – niestety, ostrzegła za późno; dostałem prosto w skroń, chociaż przeciwnik pewnie celował w oko.

Chwyciłem się za uderzone miejsce, miałem wrażenie, że piecze, jakby ktoś oparzył mnie ogniem. Krew we mnie zabuzowała i oddałem cios, trochę już na oślep. Nie pamiętałem, ile już tak się okładaliśmy, ale po chwili usłyszałem przy sobie JEJ anielski głos.

- Niall, przestań już. Proszę.

Ręce opadły mi wzdłuż ciała i spojrzałem na nią. Po chwili przeniosłem wzrok na jej rękę, dotykającej mojej. Serce podskoczyło mi do gardła, a żołądek zaczął tańczyć inbetweener dance. Zacisnąłem palce mocniej na jej ręce, modląc się, by mi nie uciekła. Nie tym razem, proszę…

- Chodź, trzeba cię opatrzyć. – pociągnęła mnie lekko w nieznaną stronę, ale ja stałem jak zaklęty; czy to naprawdę sen czy już jawa? – Niall?

Poddałem się jej całkowicie, nie widząc już nikogo wokół mnie. Była tylko ona, ona i nikt inny. Nawet chłopacy zniknęli. Nie wiedziałem, dokąd mnie prowadzi, ale nie obchodziło mnie to. Chciałem jej powiedzieć wszystko…

Don't wait, just let your heart speak, don't waste another heartbeat, cause we'll never know till we, let it out, let it out…

Leah posadziła mnie na jakimś krześle z dala od tłumu. Było dziwnie cicho, aż do czasu, gdy przyszli chłopacy...

- Niall, co ci odbiło?! – bulwersował się Daddy, lekko mną potrząsając.

- Dobierał się do niej – mruknąłem, nawet nie patrząc na Liama. – Skurwysyn się do niej dobierał…

Widziałem jak Harry i Lou gadają cicho pomiędzy sobą, po chwili do nas dołączyły Gi i Savie z apteczką. Otworzyły ją, gdy nagle przeszkodziła im Leah, biorąc ją z ich rąk. Wyjęła wodę utlenioną i wacik i przyłożyła go do mojej skroni. Syknąłem, gdy zabolało. Leah nie przerywała czynności przez chwilę, po czym usłyszałem jak mówi:

- Zostawicie nas samych?

I znowu zatopiliśmy się w ciszy.

- Dlaczego to zrobiłeś, Niall? – zapytała, nadal odkażając mi ranę.

- Dobierał się do ciebie – powtórzyłem to, co wcześniej, czując, że mamroczę już jak pijak.

- Ale to chyba nie powód, by wszczynać bójkę –mówiła nadal ze stoickim spokojem, naklejając mi plaster na ranę.

Teraz, albo nigdy.

- Leah – chwyciłem jej rękę, którą naklejała mi plaster; cieszyłem się jak głupi, że nie wyszarpnęła się z mojego uścisku – Wiesz, od tamtej nocy, naprawdę starałem się zapomnieć. Ale nie potrafię tego tak zostawić. Nie mogę bez ciebie żyć. Ja… ja chyba się w tobie zakochałem.

Widziałem, jak Leah zamiera, patrząc na mnie. Jej twarz była taka bez wyrazu, jak maska…

- Majaczysz, Niall, za dużo wypiłeś – wyszeptała w końcu, zamykając apteczkę wolną ręką – Trzeba cię zabrać do domu.

- Nie majaczę i dobrze o tym wiesz! – trochę się uniosłem, a potem z powrotem zacząłem mówić – Musisz wiedzieć, że byłe przytomny, jak całowałaś mnie w czoło. I słyszałem od Savie, że też ci się podobam. Dlaczego ty tak wszystko komplikujesz? Nie widzisz, że jestem w stanie rzucić to wszystko… tylko dla ciebie? Powiedz coś, proszę – wyszeptałem, patrząc jej w oczy – nigdy nie będę już na tyle odważny, by ci to wyznać. Kocham cię jak szalony, ta miłość mnie zabija. Twoja obojętność mnie zabija. Musisz mi powiedzieć, że moje cierpienie ma sens. Chcę cię lepiej poznać, chcę widzieć jak się śmiejesz, jak rysujesz, jak mówisz… chcę być przy tobie. Budzić się przy tobie i zasypiać przy tobie, robić ci śniadanie do łóżka, śpiewać piosenki na dobranoc. Zabierać w ciekawe miejsca. Kupować ci kwiaty. Powiedz to, co czujesz teraz. TERAZ.

Ale ona milczała.

- POWIEDZ TO TERAZ, ALBO NIGDY! NA, CO CZEKASZ?! – wydarłem się, wstając, a ona odsunęła się ode mnie.

Chciałem już odejść, gdy z jej ust padły te słowa…


----------------------------------------



I przerywam w najlepszym momencie na świecieeeeeee hahahhahha, jaka ja jestem wrednaaaaa! Trololololo! Przepraszam, ale nie mogłam się powstrzymać XD To kolejny z moich ulubionych rozdziałów EVER. A do tego następny będzie jeszcze bardziej ciekawy... i zaskakujący. Pozytywnie, czy negatywnie to musicie same ocenić! 

MASSIVE THANK YOU ZA TO, ŻE JESTEŚCIE DAJECIE MI KOPA DO PISANIA ! KOCHAM WAS!  <3



TT @Pauline__1994
GG 4441489
MÓJ DRUGI BLOG

22 komentarze:

  1. Haha czyli sama zepsułaś sobie niespodziankę wstawiając nie ten rozdział xd
    Fajny czekam na następny ( 12 ) xdd

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajny tylko szkoda że przerwałaś w takim momencie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny :D Czekam na 12stkę bo 11stka jest już przeczytana :D
    11 jest świetny!!! :D

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja z 11 przeczytałam pierwsze słowa ;D
    Dodaj nowy szybko bo cie zabije ! No może nie tak ostro .. sory chodze na terapie spokojnie .. jestem pod opieką fachowców ;p

    OdpowiedzUsuń
  5. wstaw ten 11 bo ja go nie zdążyłam jeszcze przeczytać. Proooooooosze :) mam nadzieje że ona mu powie, że go kocha i będą razem <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Widać On zrobi wszystko dla Niej , też tak chce :(
    To wyznanie na końcu, po prostu brak mi słów... aż łezka się w oku kręci ;(
    Ale piękne ;))
    Wiem co będzie dalej ale to nic i tak chce przeczytać ten rozdział jeszcze raz :P
    I proszę niech to będzie szybko ;)
    Pozdrawiam,
    M.

    OdpowiedzUsuń
  7. Czekam na 12 ;P bo 11 czytałam i pamiętam co się działo, o dziwo (mam słabą pamięć), ale nie będziemy psuć niespodzianki tym, którzy nie czytali 11 ;*

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja cię chyba zabiję ..
    Jak mogłaś . ?
    Jak mogłaś przerwać w takim momencie . .?
    Czy ty chcesz mnie zamęczyć . .?
    Chyba sie na cb fochnę . .Albo nie .. ;p
    Uwielbiam twojego bloga . .Jest zajebisty (przepraszam za słownictwo) . . Mam nadzieję, że w następnym rozdziale mu to wyzna i nikt im nie przerwię .. Albo niech przerwie, będzie więcej sie działo .. :D
    Nie moge sie doczekać nastepnego rozdziału, ale przeczytam go z opuźnieniem bo wyjeżdżam na kolonie .. chyba że zdarzysz wstawić przed poniedziałkiem .. Choć wątpię ..

    http://time-oof-love.blogspot.com/
    Poczatek mojego bloga . .:D

    OdpowiedzUsuń
  9. Hahahahahahaha zdążyłam już przeczytać 11. rozdział :) Ale i tak ten jest bardzo ciekawy. Myślę, że Leah czuje do Nialla coś więcej niż tylko zwykłą sympatię. Bardzo się cieszę, że coraz bardziej się do siebie zbliżają i że dziewczynie udało się zaufać osobnikowi płci przeciwnej. Zaskoczyło mnie trochę wyznanie Nialla, nie spodziewałam się z jego strony czegoś takiego. Mimo, że już czytałam następny rozdział i tak nie mogę się doczekać, kiedy go dodasz, chcę go przeczytać jeszcze raz! Teraz jedyne, o czym myślę to KISS KISS KISS! :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Awww... Świetny rozdział :) już nie mogę doczekać się 12 :P ale 11 jeszcze raz też z chęcią przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. SUUUUPER! CZEKAM NA 12!!
    zapraszam do komentowania u mnie:
    galaxy-strawberry.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. No i teraz wszystko ma sens (; Przedtem nie wiedziałam wgl czemu stało się to, co się stało (co będę zdradzać niespodziankę xD)
    Genialny rozdział, aż brak mi słów. Aww, niech ona mu wreszcie zaufa, on jest idealny pod każdym względem <3
    Nialler jaka agresja: powiedz to teraz albo nigdy. A co, jakby mu nigdy nie powiedziała? Oh, sądzę, że nie poddałby się ;p
    Już czekam na 11 (przeczytać jeszcze raz nie zaszkodzi ;p) ^^
    Moje zdanie co do twojego talentu już znasz, więc nie będę się powtarzać ;] Tak tylko na marginesie powiem, że mogę nie skomentować następnych, bo wyjeżdżam ;< ale oczywiście to nadrobię! <3

    Pozdrawiam xxxx

    OdpowiedzUsuń
  13. GENIALNE . ! :D <3

    OdpowiedzUsuń
  14. DEFINITYWNIE TO NAJLEPSZY ROZDZIAŁ JAKI NAPISAŁAŚ ! :D ALE ŻEBY PRZERYWAĆ W TAKIM MOMENCIE? XD ZABIJASZ MNIE WŁAŚNIE !

    OdpowiedzUsuń
  15. gdzie wy wszyscy czytaliście rozdział 11 ? czyżbym coś przegapiła ? ;p

    OdpowiedzUsuń
  16. I love it. Rozważam dwie opcje. Na 100% któraś jest prawdziwa.
    1. Leah powie wreszcie Niallowi co czuje (ckliwa rozmowa, wyznawianie uczuć i ta typowa niepewność :p)
    2. Powie, że go nie kocha, ale w głębi serca tak. Naturalnie...
    A jak powie, że nie wie ?
    Ty musisz mi powiedzieć, czy któraś opcja jest prawdziwa
    <3 <3 <3
    www.onesecondformeonedirection.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja chcę nexta ;** Marii
    P.S. wredna jesteś

    OdpowiedzUsuń
  18. Wariatko !
    Kiedy będzie kolejny rozdział ? Tak strasznie przywiązałam się do twojego opowiadania, na prawdę jest cudowne. Mam nadzieję, że jak najszybciej dodasz rozdział a po nim kolejny <3.
    Jesteś niesamowita z tym co piszesz, podziwiam Cię.

    OdpowiedzUsuń
  19. Świetny! Uwielbiam twojego bloga :* <3
    http://spotkanie-po-koncercie-1d.blogspot.com/
    http://przypadkionedirection.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  20. Gdzie kolejny rozdział? ojj coś zaniedbujesz bloga !!!

    Czytelniczki ! zaraz tutaj manifestacje jakies zaczniemy robic, bo nam nasza droga autorka coś się opiepsza z pisaniem hehehehe :*

    OdpowiedzUsuń
  21. nooo ile można czekać na następny rozdział
    nie zdążyłam przeczytać jedynastego. Masakra i pech jednocześnie.
    Życze weny...chociaż tobie nie jest potrzebna
    zapraszam do mnie:

    http://mylifewithme-dominika.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń