czwartek, 31 maja 2012

Rozdział 8: „But there's something between us that can't seem to get through it all”






Uniosłam się na łokciach, starając sobie przypomnieć, gdzie tak właściwie jestem. Chwila… coś mi się przypomina… opadłam na miękką poduszkę, gdy wspomnienia zalały mnie nagłą i trudną do okiełznania falą, strącając mnie z nóg. Za bardzo się przed nim otworzyłam, za bardzo. Nie powinnam… będzie kolejnym, który najpierw się postara, by zyskać moje zaufanie, a potem, gdy stwierdzi, że w sumie się mną znudził, to wyrzuci mnie na śmietnik, nawet nie pytając o miejsce docelowe lądowania.  Pokręciłam przecząco głową, wstając z kanapy, która jak na zastępcze łóżko okazała się naprawdę wygodna. Sprawdziłam, która godzina, biorąc komórkę z leżącej na podłodze torebki.

Siódma.

Powinnam się stąd zbierać i to jak najszybciej. Starała się iść jak najciszej, ale i tak, co jakiś czas coś zaskrzypiało, jakaś belka czy panel. But nevermind, jak to się mówi. Weszłam do łazienki, gdzie zauważyłam moje ciuchy, wiszące na sznurku. Były już całkowicie suche, co mnie niezmiernie ucieszyło. Ubrałam na siebie swoje jeansy i skarpetki, zostając jednak w bluzie Nialla. Była taka ciepła… Resztę swoich ciuchów upchałam w torebce i zaczęłam szukać pokoju Nialla. Wszystkie drzwi były pootwierane, więc nie musiałam się martwić, że kogoś obudzę. W końcu, znalazłam pokój. Wyrwałam kartkę z mojego szkicownika i napisałam na nim ołówkiem (jeju, czasami ubóstwiam siebie, za noszenie kartki i przyborów do pisania…) kilka zdań, by się nie martwił, jak się obudzi, że mnie nie ma:

„Wyszłam jak spaliście i nie chciałam cię budzić…”

Nie, to zupełnie bez sensu!

„Tak słodko spałeś, że…”

Tym bardziej bez sensu! Dziewczyno, weź się w garść!

„Najlepiej jak o tym zapomnimy. Dzięki za przenocowanie. Do zobaczenia na przyjęciu u Georgii. Leah xx”

Ta wersja chyba była najbardziej wyprana z uczuć i raniąca, ale chyba jednak najstosowniejsza. Napisałam słowa na kartce, ignorując dziwne ukłucie bólu, gdy je pisałam. Położyłam kartkę, uprzednio zginając ją w pół, na stoliku nocnym przy łóżku Nialla, które było najbliżej wejścia. Widziałam, jak śpi, z lekko rozchylonymi wargami i zmierzwionymi włosami, a moje serce jakby… roztopiło się jak masło na słońcu.

Czego Niall nie widział, to go nie zaboli…

Pochyliłam się nad nim i pocałowałam go w czoło. Było takie ciepłe i miękkie. Odskoczyłam, gdy Niall poruszył się lekko; jeśli się obudzi, to już po mnie. Wyszłam z pokoju najprędzej jak się dało, mając nadzieję, że on nie obudził się po moim czułym geście – w ogóle, od kiedy ja i czułe gesty tak się lubimy? Wydaje mi się, czy powoli się staczam po równi pochyłej? Odgarnęłam włosy i wyszłam z mieszkania, wkładając na siebie prochowiec i buty w tempie wyścigówki. Zauważyłam przystanek autobusowy, więc podeszłam do niego i sprawdziłam, czym mogę dojechać do domu. Okazało się, że najbliższy autobus miałam za pięć minut, więc nie musiałam wcale długo czekać. Z mieszanymi uczuciami wracałam do domu, modląc się, by ciocia nie zadawała więcej pytań. Gdy byłam już prawie przy domu, stwierdziłam, że zdążę jeszcze zapalić. Pogrzebałam w torebce i znalazłam swoje papierosy, jednak zamarłam, gdy zorientowałam się, że czegoś brakuje.

Mój szkicownik.

Został u nich w mieszkaniu.

Shit.

***

Miałem wrażenie, że śnię, że unoszę się w jakiejś dziwnej przestrzeni pozaziemskiej czy nawet pozakosmicznej. Zaśmiałem się ze swoich myśli. Przecież nie ma nic takiego jak przestrzeń pozaziemska ani tym bardziej poza kosmiczna. Czasami jednak jestem dziwny… nawet dziwniejszy od Leah. Tak, Leah… nareszcie poznałem jej imię, z czego byłem bardzo zadowolony. Za każdym razem, gdy wypowiadałem jej imię, czułem dziwne łaskotanie w brzuchu. Kurde i to niby ma być zauroczenie? Leah też była w moim śnie, ale taka strasznie rozmazana. Widziałem, jak się nade mną pochyla, a potem poczułem jej usta, jej malinowe, cudownie miękkie usta na swoim czole… to było jak sen. A może to nie było snem? Chciałem coś powiedzieć, ale nie mogłem, jakby wielka gula utkwiła mi w gardle… jakby wszystkie słowa, których kiedykolwiek się nauczyłem, zniknęły z mojej głowy. A potem ponownie zapadłem w sen…

Obudził mnie Louis skaczący po moim łóżku, krzycząc: „It’s time to Wake up, Nialler!”, a ja tylko zakryłem głowę kołdrą, krzycząc, żeby skończył tą dziecinadę i zostawił mnie w spokoju. Po chwili zdałem sobie sprawę, że przecież Leah u nas nocuje i tak zamaszyście ruszyłem nogą, by wstać, że podciąłem stojącego na moim łóżku Louisa, który runął na mnie jak długi, wbijając mi łokieć pomiędzy żebra, aż jęknąłem z bólu, a w oczach pojawiły mi się pierwsze łzy. Szybko jednak doszedłem do siebie, siadając na łóżku i łapiąc się za bok, który nadal bolał. Wstałem, chcąc zejść na dół, gdy nagle spod kołdry doszedł mnie stłumiony głos Lou:

- Nie ma jej, zniknęła.

Obróciłem się w jego stronę, odkopując go spod materiału. Chwyciłem go za koszulkę, podnosząc go tak, że spojrzał mi w oczy.

- Jak to zniknęła? – niedowierzałem, czekając na jakiekolwiek wyjaśnienia ze strony Lou.

- Zostawiła ci to – Lou wyciągnął w moją stronę mała karteczkę, zgiętą w pół – Chciałem ci to dać wcześniej, ale zwaliłeś mnie z nóg.

Zostawiłem Lou i wyrwałem mu z ręki karteczkę, czytając jej zawartość. Moje oczy przebiegały szybko po literach, ale nadal nie mogłem odczytać znaczenia podanych słów. Dopiero za czwartym razem zorientowałem się, co tak naprawdę chciała mi przekazać. Nie chciała mnie widzieć aż do urodzin Gi. Tylko dlaczego? Nic już nie rozumiałem… wczoraj była taka miła, znaczy miła jak na siebie, a do tego rozmawialiśmy. Chwila…

Kolejne BINGO.

Bała się do mnie zbliżyć, by za mocno się nie zaangażować. Musiałem zareagować, zanim ona uzna, że nie ma zamiaru już więcej ze mną rozmawiać. Louis nadal leżał na moim łóżku, trochę zdezorientowany moim milczeniem; ja podjąłem decyzję. W dzikim pędzie zacząłem się ubierać, w co popadnie. Przez głowę nałożyłem niebieską bluzę, trochę zaplatałem się w jeansy, a ze skarpetkami była zabawa przez pół korytarza. Wpadłem do kuchni, gdzie siedzieli już Harry i Liam, jedząc śniadanie (mieli czelność jeść beze mnie!) i gdy tylko mnie zauważyli, wystawili przede mną talerz naleśników. Zjadłem je prawie na stojąco, o mało co nie dławiąc się nimi.

- Śpieszysz się gdzieś? Dzisiaj nie mamy próby… - zapytał Zayn, mierzwiąc swoje „idealne” włosy, które od rana przypominały oklapnięty suflet.

Zanim zdążyłem odpowiedzieć przyjacielowi, Louis, który wszedł do kuchni, stwierdził, że mnie wyręczy i odpowiedział za mnie:

- Dostał notkę od naszej kochanej Leah, że jak to ona ładnie ujęła… nie chce go widzieć do urodzin Gi.

- Ooo, to już możemy posługiwać się jej imieniem? – zdziwił się Harry, pijąc swoja herbatę.

- Wyjawiła mi je wczoraj wieczorem – oznajmiłem z dumą, a potem przypomniałem sobie, dlaczego pędziłem do kuchni na złamanie karku. – To ja lecę.

- Gdzie niby? Jeszcze nie ma jedenastej… - westchnął Liam, grzebiąc w swoich naleśnikach.

Machnąłem na nich wszystkich ręką i już chciałem odejść, gdy Liamowi coś się przypomniało:

- A, byłbym zapomniał. Leah zostawiła u nas swój szkicownik – w biegu chwyciłem zeszyt z rysunkami, nakładając jednocześnie kurtkę – Masz teraz pretekst, by do niej pojechać.

- Dzięki! – rzuciłem na pożegnanie, biorąc do ręki kluczki od auta i wychodząc z mieszkania.

Dlaczego miałem wrażenie, że porywam się z motyką na słońce?

Show me the way, let me see, into your soul let me breathe, I will wait through the ages and watch you sleep straight through the night…

***


MUSIC

- Jesteś wredna! – stwierdziłam, siedząc w pokoju Leah, która skuliła się na swoim łóżku w kulkę, mając nadal na sobie jego bluzę; była na nią o jakieś kilka rozmiarów za duża, więc nie mogła być jej, co nie?

Nie mogłam zrozumieć, jak ona mogła go tak potraktować? Zostawić bez wyjaśnień… ale w końcu to była Leah. Uciekała, gdy traciła grunt pod nogami, gdy ktoś za bardzo się do niej zbliżał. Niall był genialnym chłopakiem. I nie mówiłam tego wyłącznie, jako jego fanka, ale także, jako ktoś, kto go poznał. Nie miałam pojęcia, dlaczego Leah nigdy nie chciała wspominać o swojej przeszłości. Byłam jej przyjaciółką, istniałam od tego, by jej pomagać, jak ona mi, ukrywając mnie pijaną przed ojcem i stając w mojej obronie nie raz. Byłam jej to w pewnym sensie winna. Czułam, że jest między nami dług. Powoli spłacałam go, dzieląc go na raty możliwe do spłacenia. Leah była naprawdę wspaniałą przyjaciółką, kimś, kogo nie mogłam znaleźć ani w podstawówce, ani gimnazjum. Zazwyczaj zadawałam się z innymi, bogatymi dziewczynami, ale okazywało się, że one były takie… puste. Za puste nawet jak dla mnie. Leah była ich przeciwieństwem. Czasami nie potrafiłam rozszyfrować, co do mnie mówi, czułam się jak głupiutka laleczka… imponowała mi. Naprawdę. Mimo swoich dziwactw, mimo tego strachu, który się w niej kumulował… była wystarczająco silna, by z tym żyć.

She ran away in her sleep and dreamed of para-para-paradise, para-para-paradise, para-para-paradise, every time she closed her eyes…

Miałam wrażenie, że Leah strasznie się broni przed tym, co czuje do Nialla. Nigdy nie widziałam NIGDY, by rozmawiała z chłopakiem na takim poziomie, jak z nim. Wydawało się, że nawet go toleruje. Tak by powiedział ktoś, kto jej nie zna. Ja ją znałam i wiedziałam, że Niall, czy ona tego chce, czy nie, podoba się jej, ale nie jest do niego przekonana na tyle, by wpuścić go do swojego własnego, wyimaginowanego świata. Widać było, że chłopakowi naprawdę na niej zależy… dziwne prawda? Pierwszy chłopak, który wydaje się naprawdę nią zainteresowany, a ona odgania go niczym natrętną muchę. Tylko ta natrętna mucha nie miała zamiaru zrezygnować tak szybko, jak się Lei wydawało. Niall nie wyglądał na takiego, co zbyt szybko się poddaje. Albo to, albo miała o nim mylne wrażenie.

- Wiem  - odezwała się w końcu Leah, wywiercając spojrzeniem dziurę w suficie – Ale nie chcę mu dawać złudnej nadziei. Jest… jest naprawdę w porządku, jak na faceta, oczywiście.

- Jasneee… - westchnęłam, poprawiając fryzurę w lustrze; przydałoby się poprawić makijaż, już trochę mi się rozmazał. – Wmawiaj sobie kochanie, wmawiaj.

- O co ci chodzi? – Leah miała strasznie zmęczony głos.

- O to, że nasz drogi Niall James Horan jest na ciebie napalony i ty na niego również – zaświergotałam, widząc w lustrze, jak policzki Leah stają się czerwone, kolorem przypominając piwonię – I nie zaprzeczaj, bo ja wszystko dobrze wiem!

- SAVIE! – wydarła się na mnie; zaraz mi się oberwie za ten niezbyt smaczny żart.

- Stwierdzam tylko fakty, kochanie – wzruszyłam ramionami – A co innego można pomyśleć, gdy nadal masz na sobie jego bluzę?

Leah otworzyła buzię, jakby chciała coś powiedzieć, a potem usiadła na łóżku, patrząc się w dół, na za dużą, szarą bluzę, którą miała na sobie i westchnęła, opuszczając ręce wzdłuż ciała. Patrząc na nią można było zauważyć, że w środku przeżywa rozterki spowodowane naszym blondynkiem. Potem zaczęłam się zastanawiać, kiedy ostatnio widziałam Leah, rumieniącą się? Hmmm… chyba… nigdy.

- Pogadaj z nim – zaproponowałam, gdy nagle rozległ się dzwonek do drzwi.

Zamarłyśmy, gdy nagle ciocia, Leah krzyknęła do swojej bratanicy, że ma gościa. Leah posłała mi błagające spojrzenie.

- Jeśli to on, błagam cię, spław go jakoś. Nie mam ochoty się teraz z nim widzieć – mruknęła, zatapiając się ponownie w kołdrę.

Westchnęłam i wstałam, kierując swe kroki na parter. Rzeczywiście, w przedpokoju stał Niall, mierzwiąc sobie włosy ze zdenerwowania. W ręce trzymał szkicownik Leah. Oh, niedobrze, jeśli go widział, Leah chyba obraziłaby się na niego, na wieki wieków. Nawet nam (czyli mnie i Georgii) zbytnio nie chciała go pokazywać…

Niall spojrzał na mnie i posłał mi uśmiech, wyjmując jedną rękę z kieszeni spodni.

- Hej, jest Leah? Zostawiła swój szkicownik u nas… - odezwał się pierwszy Niall, a ja stanęłam naprzeciwko niego.

- Jest, ale wiesz… - zmarszczyłam brwi – Ona potrzebuje trochę czasu, by sobie uświadomić, co do ciebie czuje. – kurde, Leah mnie zabije, że w ogóle to powiedziałam.

Niall zamrugał kilka razy w bardzo szybkim tempie, jakby oszołomiony moimi słowami, a ja zrobiłam facepalma. Pięknie, Savie, coś ty narobiła?

-Ale błagam cię, cicho sza! – wyszeptałam rozgorączkowana, biorąc od niego szkicownik – Ona mnie chyba zamorduje, jak się dowie, że wypaplałam ci, że prawdopodobnie się jej podobasz.

Bam. Kolejny sekret poszedł się bujać. Na twarzy Nialla pojawił się szeroki uśmiech, tak szeroki, że prawie przypominał Jokera z filmu o Batmanie. Chyba powinnam czasami trzymać język za zębami, naprawdę. Albo w ogóle obciąć sobie język. Tak, to też dobry pomysł. Kurcze, tylko jak potem będę flirtowała z chłopakami? O tym nie pomyślałam…

- Aaa….! – Niall prawie krzyknął, gdy sobie coś przypomniał - Przekażesz jej to?

W moje ręce dostała się mała paczuszka, niezbyt ciężka, ale owinięta w kolorowy papier, tak, że nie mogłam nawet dociekać, co mogło się w niej znajdować. Spojrzałam na nią ciekawym i łapczywym wzrokiem, a Niall zaśmiał się pod nosem, widząc moją reakcję.

- Nic takiego, naprawdę. – starał się mnie przekonać, co niezbyt mu wychodziło.

- Mhm, kurcze, teraz to rozbudziłeś moja ciekawość – mruknęłam, patrząc na pudełeczko pod różnymi kątami, jakby to miało mi coś pomóc.

- Ciekawość to pierwszy stopień do piekła – Niall pogroził mi palcem, a potem skierował się w stronę drzwi – Powiesz Leah, że byłem i chciałem się z nią spotkać i pogadać?

- Jasne, ale wiesz, łatwiej jak do niej zadzwonisz… – posłałam mu chytry pół uśmiech.

- Nie mam jej numeru – Niall zmarszczył brwi i trochę się zasmucił.

Pomachałam mu moja komórką przed nosem, wyciągniętą z kieszeni jeansów, a jego czy zaświeciły się jak dwie gwiazdy.

- Ale wiesz, ja mam – widziałam, jak Niall z prędkością błyskawicy wyciąga swoją komórkę i patrzy na mnie z oczekiwaniem, aż podam mu cyferki; zaśmiałam się i zaczęłam je wymieniać, nie mogąc uwierzyć, że tak łagodny i miły chłopak zakochał się w tak zimnej i obojętnej dziewczynie jak Leah, na zabój.




-----------------------------------------

I nareszcie rozdział 9! Jeszcze tylko jeden i dycha! Boże, jak ten czas leci, jeszcze niedawno wstawiała tu prolog... Aż mi się łezka w oku kręci. Dziękuję wam za wszystko. Kocham was i wasze komentarze! Jesteście dla mnie jak rodzina.... wiem, że się nie znamy, ale każde miłe słowo motywuje mnie do pisania. Dzięki wam czuję się potrzebna.

Cóż, jak przeczytałyście, relacja Niall-Leah się rozwija! Trololollollolo! I nadal nie mogę się zdecydować, czy mówić na nich Liall czy Neah. Jak myślicie?

Plus, dziękuję wam serdecznie za te 11 tys wyświetleń i 51 obserwatorów. love ya all! <3

 

16 komentarzy:

  1. Genialne!
    Wchodzę codziennie z nadzieją, że zobaczę nowy rozdział, i w końcu się doczekałam :)
    Dodawaj trochę szybciej jeśli masz czas, czytelnicy na pewno będą bardzo wdzięczni :)
    Czekam na to, jak rozwiną się ich relacje, pisz szybko :*

    OdpowiedzUsuń
  2. O ja cię nie mogę!
    Uwielbiam cię! Yeah! Akcja Niall+ Leah się rozkręca!
    Kiedy nastepny? Ja się nie mogę już doczekać!
    Czemu aż w takich odstępach dodajesz rozdziały?

    http://together-forever-in-love-for-you.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Jejuuuuu , ale sie jaram tym opowiadaniem , jest cudowne ! Hehe , ja codziennie wchodze na twój blog , żeby zobaczyć czy jest nn ! ;p A propos - dodawaj rozdziały częściej ! xd

    OdpowiedzUsuń
  4. świetny blog!
    miałaś na prawdę fajny pomysł!
    bardzo podoba mi się twój styl ;)
    codziennie zaglądam czy nie ma przypadkiem kolejnego rozdziału, a jak jest to po prostu skaczę ze szczęścia xd
    życzę weny ;*
    czekam na next ;p

    OdpowiedzUsuń
  5. wow! genialne! matko <3
    zapraszam do komentowania 26 rozdziału :)
    galaxy-strawberry.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. super!! cudo! jak każdy inny ten rozdział jest bombowy :) i chyba lepiej Neah :)
    zaoraszam do mnie :
    http://vas-hapenin.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. No w końcu jest 8 :P
    Nie mogłam się doczekać ;)
    Ja zawsze wspaniały rozdział ;*
    Preferuje Liall <3
    Pozdrawiam,
    M.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ekstra, ja tam bym wybrała Neah.

    OdpowiedzUsuń
  9. Haha, jakkolwiek ich nie nazwiesz i tak będzie w tym jedno - uczuuucie ^^ Yeah, Niallerek zachowuje się jak zakochany kundel, ale to takie słodkie, że nie wyrabiam ;D Ooh, jak on się zakochał to tego nie można lekceważyć! Nakopałabym Leah, mimo tego, ze rozumiem jej zachowanie xD
    Tak czy inaczej, Savie ma genialne poczucie humoru, istne odbicie mnie, z tym maałym szczegółem, że ona zna Nialla i... on jej się nie podoba -.-' tak, to nas zdecydowanie różni xd
    To tyle, pozdr. ;pp

    royal-life-with-one-direction.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja bym wybrała Neah ;D Czy informujesz na twitterze o nowych rozdziałach? Jeżeli tak to chciała bym by informowana a to mój nick: @ewciakonewcia98 ;**

    OdpowiedzUsuń
  11. aa leah wreszcie się przełamuję. powoluutku, ale to już coś! :* czekam z niecierpliwością. super się to czyta i mam nadzieję, że dużo będzie jeszcze :) bo wciąga, wciąga. twoje opowiadania są lepsze niż niejedna książka, którą czytałam. pisz i nie zmarnuj talentu!
    venus_bbe

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak ja kocham Twoje opowiadanie, tego się nie da opisać słowami.
    Niech Niall się nie poddaje, niech walczy o miłość.
    Jest na dobrej drodze do zdobycia serca Leahi :)
    Czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  13. Wow. Jesteś genialna. Naprawdę Cię podziwiam. To jak potrafisz przelewać myśli w słowa... szacunek. Twój pierwszy blog podoba mi się bardziej, ale ten też jest cudowny. Inny. Niesamowity.
    Zaintrygowała mnie Leah, zresztą jak chyba wszystkich. Mam nadzieję, że w końcu otworzy się przed Niallem, nie wydaje mi się jednak, że będzie to jakaś banalna historia.
    + Śłuchasz świetnej muzyki ;)
    Czekam na nn! xx

    [http://holdmetight-vick.blogspot.com/]
    [http://xeverlastinglovex.blogspot.co.uk/]

    OdpowiedzUsuń
  14. aa świetne! Mam nadzieję, że miłość Nialla jest na tyle mocna, że się nie zniechęci ;p nie rozumiem tylko jednej rzeczy xd w prologu jest że pocięła się i "wycięła" imię Niall i pierwszy raz wtedy zemdlała, a jego przecież później poznała xd chyba, że to jest jakby wyrwane z rozdziału, którego jeszcze nie znamy. ale znowu łączy się z pierwszym jak tam jest o tej cioci itp. no nie wiem xd

    OdpowiedzUsuń
  15. Jeny, tego bloga też zaniedbałam... Przepraszam! Już wszystko nadrabiam. Przede wszystkim jak ja się cieszę, że Leah wreszcie zdradziła swoje imię Niallowi! YEEEEAAAH! Jaram się jak pochodnia *__* Przepraszam, ale dzisiaj zaczyna mi odbijać. W każdym razie, Leah czuje coś do Niallerka! Czuję, że coś się może między nimi wydarzyć... Co ja gadam, ja tylko czekam, aż coś się wydarzy! Twoje opowiadanie jest naprawdę świetne, takie magiczne. Gdy je czytam po prostu czuję się świetnie, nagle cały świat znika, zostaję tylko ja i bohaterowie. Przeżywam wszystko razem z nimi, albo nawet bardziej niż oni. Kocham Twój styl pisania i jak już napisałam na Twoim pierwszym blogu, według mnie jesteś najbardziej utalentowaną bloggerką, jaką kiedykolwiek "spotkałam". Chciałabym jeszcze podziękować Ci za to, że piszesz, bo dzięki Tobie mogę czasem oderwać się od rzeczywistości i zatopić w świecie One Direction :)
    + Muszę zgodzić się z Vick, słuchasz świetnej muzyki ;)
    Pozdrawiam x

    OdpowiedzUsuń
  16. Zajebisty blog : )) . Ale czemu aż tak rzadko dodajesz rozdziały ? ;[[[

    OdpowiedzUsuń