piątek, 18 maja 2012

Rozdział 7:" Illusion never changed, into something real..."



MUSIC


Długo zastanawiałam się, dlaczego to robię… i nie doszłam do żadnej porządnej konkluzji. Niall był naprawdę miły – jak na mężczyznę, oczywiście. Do tego naprawdę nie obchodziło go to, jak bardzo jestem wobec niego wredna, miałam wrażenie, że spływa to po nim jak po kaczce. Tak nie powinno być. Zazwyczaj kilka moich słów wystarczyło, by jakiś chłopak zniechęcił się do mnie na dobre, ale wyglądało na to, że tak nie jest w przypadku Nialla. Sprawiał wrażenie… jakby mu naprawdę zależało. Bo w końcu kto puścił by mimo uszu, że jego płeć jest jak śmieci? Albo, że jawnie daję mu znaki, że nie chcę się z nim widzieć? Unikam go i syczę,jak tylko go widzę? On nie tylko nic sobie z tego nie robi, co lepsze wysyła mi kwiaty! I to jakie kwiaty…

Nothing’s fine, I’m torn… (…)But you crawelled beneath my veins...

Gdy zjadłam kanapki i dokończyłam herbatę, nie miała pojęcia, co robić. Wpatrywałam się w moją torebkę, mając przed oczami paczkę Black devilów i od razu podjęłam się mojemu pomysłowi. Zapytałam Niall’a, czy gdzieś tu mają balkon, bo chcę zapalić. Zanim Niall zdążył odpowiedzieć, do kuchni wkroczył Zayn, jakby specjalnie nas sprawdzając.

- Słyszałem, że chcesz zapalić, NIEZNAJOMA – zachichotał, widząc krzywą minę Niall’a, który wstał i zaczął dobierać się do lodówki i wyciągnął z niej słoik ogórków – Kolejna? Powinieneś wziąć ślub z tymi ogórkami.

Niall zmierzył go wzrokiem, mając ochotę mu coś dopiec, ale Zayn otworzył drzwi od balkonu, na który wejście było w kuchni i zrobił przejście tak, żebym ja mogła wejść pierwsza. Wzięłam z torebki papierosy i zapalniczkę i skorzystałam z pierwszeństwa przejścia, nie przepuszczając okazji by spojrzeć na Zayna nieprzyjaznym wzrokiem. Usiadłam na suchym, plastikowym krześle i patrzyłam jak pada wokoło, dziękując za zakryty balkon, na którym nie straszna mi żadna burza. Oparłam pięty na siedzeniu krzesła tak, że kolanami prawie dotykałam podbródka. Zapaliłam swojego papierosa, patrząc w dal. Nie odzywałam się do Zayna, ale widocznie nie przeszkadzało mu to, gdyż sam nawet nie starał się podtrzymać, jako takiej konwersacji, wręcz przeciwnie, milczał, spokojnie paląc swojego papierosa. Gdy zaciągnęłam się po raz pierwszy, poczułam ten delikatny smak czekolady i od razu się odprężyłam. Paliłam tylko wtedy, gdy sytuacja tego wymagała – gdy chciałam gdzieś uciec i pobyć sama lub gdy moje zdenerwowanie sięgało zenitu. Tym razem chodziło o obie rzeczy, niestety, niebiosa zesłały mi, pożal się Boże, Zayna, więc moje przemyślenia automatycznie stawały się mniej dogłębne, bo czułam stałą potrzebę obserwowania go na zapas, czy się do mnie nie zbliża.

Wypaliłam jednego, drugiego papierosa, a Zayn nadal nie ruszał się ze swojego miejsca, aż zaczęłam coś podejrzewać. Niepewnie zerknęłam na niego i zauważyłam, że patrzy się na padający deszcz, jak zahipnotyzowany. To było trochę… dziwne. Wstałam chwiejnie, chwytając się za parapet, by nie upaść. Zayn również wstał, otwierając drzwi balkonowe. W kuchni nikogo nie było. Uniosłam ze zdziwienia brwi, patrząc zdezorientowana na Zayna, który zamykał za sobą balkon.

- Pewnie kończą film w salonie – wyjaśnił, więc chyba nie pozostawało mi nic innego, tylko udać się z nim do tego salonu (wzięłam moją torebkę, by nie pozostała na ich łasce, bądź niełasce), gdzie, razem z Zaynem było… już pięciu chłopaków; wzdrygnęłam się, czując na sobie ciężar tej liczby.

Rzeczywiście, Zayn nie mylił się. Cała czwórka siedziała na ogromnej kanapie i przedrzeźniała się jak małe dzieci, robiąc dziwne miny i rozmawiając z różnymi akcentami. To było nawet… śmieszne. Niall widząc mnie, od razu się trochę opanował. Reszta chłopaków patrzyła na mnie jak na zjawę, więc stwierdziłam, że wytłumaczę im, że nie muszą się mną przejmować. To też uczyniłam, mówiąc jednym zdaniem, że mają się zachowywać, jakby mnie tam nie było i cupnęłam sobie na podłodze, w kącie, wyjmując szkicownik z torebki. Oni wrócili do swoich zajęć, a ja zaczęłam szkicować scenki rodzajowe i martwą naturę: kubek, Harry’ego, który siedział Louisowi na kolanach, Zayna patrzącego się na telewizor, paczkę papierosów na stoliku, Nialla z anielskimi skrzydłami, gitarę, konsolę… Byłam szczęśliwa w swoim świecie, dopóki nie usłyszałam krzyku Harry’ego:

- Hej, NIEZNAJOMA, chodź oglądać z nami film!

Pokręciłam przecząco głową, wracając do szkicowania Liama przytulającego się do Nialla, gdy nagle ktoś zamknął mi szkicownik, co spowodowało u mnie tylko jedną reakcję – gniew. Podniosłam głowę, widząc uśmiechniętą twarz Harry’ego i zwalczyłam ochotę uderzenia go prosto pomiędzy oczy.

- Powiedziałam, że nie chcę – rzekłam cicho, mrużąc oczy.

- Nie daj się prosić, zrobimy specjalną strefę tylko dla dziewczyn – Harry posłał mi spojrzenie jak kot ze Shreka, myśląc, że się na to nabiorę.

Westchnęłam i wstałam, wiedząc, że i tak będzie mnie męczył, dopóki się nie zgodzę, opierając się o ścianę. Harry wydał odgłos, coś na kształt: Łiiiii!  I pognał przede mną, robiąc mi miejsce na kanapie, tak, że od najbliżej siedzącego mnie Liama dzieliła mnie przestrzeń, spokojnie mogąca pomieścić jednego człowieka na kanapie w pozycji siedzącej. Louis z miną profesjonalisty włączył płytę i ukazała się czołówka jakiegoś horroru. Niezbyt mnie to ruszyło, biorąc pod uwagę, że przeżyłam w dzieciństwie swój własny horror. Lejąc się krew, krzyki, straszna muzyka – to może jest przerażające dla innych, ale nie dla mnie. Harry piszczał jak baba, a Liam starając się zapanować nad strachem, wydawał takie dźwięki, jakby ktoś zarzynał prosię, co tylko śmieszyło resztę. Po chwili chłopacy zaczęli komentować film, a ja starałam się nie zasnąć. Piaskowy dziadek sypał tym swoim proszkiem nasennym na moje oczy, ale ja dzielnie starałam się dotrwać, chociaż do końca. Niestety, mimo, że mój rozsądek krzyczał: „Nie zasypiaj w pokoju z pięcioma mężczyznami!”, to umysł tylko warknął: „Chrzanić to”  i w ten oto sposób, ułożywszy się głową wystarczająco wygodnie, zasnęłam, oddając się Morfeuszowi w objęcia i witając go jak starego przyjaciela.


***


Dopiero po chwili zauważyłem, że zasnęła. Lou narzekał na film, podczas napisów końcowych tak głośno, że myślałem, że się obudzi, ale ona spała jak zabita, zwinięta w kłębek na kanapie. Widziałem jak lekko mokre włosy spadają jej na twarz i uśmiechnąłem się lekko. Wyprosiłem chłopaków z salonu – stwierdziłem, że rzeczywiście usytuowanie jej w moim łóżku nie było by najlepsze ani dla niej ani dla Zayna czy Liama. Oczami wyobraźni zobaczyłem tą scenkę, podczas której ona wydzierała się na mnie lub, co gorsza, w ogóle się nie odzywa. Dzisiejszy wieczór należał chyba do najdziwniejszych w całym moim życiu. Po tym, jak dostałem wiadomość od Gi, że ONA wraca sama i przydałaby się jej podwózka, w mojej głowie zakiełkował dziwny plan zagarnięcia ją do naszego apartamentu. I udało się, a co chyba najważniejsze… zaczęła się do mnie w miarę normalnie odzywać. Może nadal nie przypominało to normalnej rozmowy, ale mimo wszystko… cieszyłem się, że jest lepiej. Nie wspominała nic o kwiatach, co mnie trochę zasmuciło, ale potem pomyślałem sobie, że może nie zdaje sobie sprawę z tego, że są ode mnie?

Poszedłem do naszego schowka, biorąc koc i poduszkę dla NIEJ. Rzuciłem poduszkę na drugą stronę kanapy tak, by opierała się o podłokietnik. Zadowolony swoim rzutem, zatrzymałem wzrok na NIEJ. Tu pojawiał się problem. Musiałem ją przenieść tak, by opierała się głowa o poduszkę, jednocześnie nie budząc jej. Skrzywiłem się na samą myśl o jej pięści na mojej twarzy i aż wzdrygnąłem się. Koc położyłem na fotelu i zabrałam się do dzieła. Delikatnie uniosłem ją, podtrzymując jej głowę; dumny z siebie położyłem ją na poduszce, a jej włosy rozsypały się po materiale. Zamarłem, gdy coś wymamrotała i lekko drgnęła, ale na szczęście był to fałszywy alarm. Odetchnąłem i wziąłem koc z fotela; rozłożyłem go i okryłem nim NIĄ tak szczelnie, jak się dało. Wyprostowałem się i katem oka zauważyłem JEJ szkicownik, leżący na podłodze obok torebki. Nie powinienem, ale… Schyliłem się i wziąłem go do rąk. Otworzył się tam, gdzie został wetknięty ołówek – czyli na rysunku mnie i Liama, przytulających się. Zdusiłem śmiech i przewróciłem o jedną kartkę do tyłu. Kubek, gitara, konsola, Zayn, Louis i Harry… nawet ja. Zamrugałem oczami, patrząc z niedowierzaniem na rysunek mnie z anielskimi skrzydłami. Ja? I skrzydła? Do tego w jej szkicowniku… Uśmiechnąłem się, gdy na następnej stronie zamajaczył mi rysunek ogromnego bukietu. To mogło oznaczać tylko jedno – że jej się spodobał. Zamknąłem zeszyt i położyłem go przy NIEJ. Chyba nie byłaby zadowolona, gdyby wiedziała, że go przeglądałem.

Ukucnąłem przy NIEJ, patrząc jak śpi. Wyglądała tak niewinnie… nie to, co, jak nie spała. Odgarnąłem jej kosmyk włosów z twarzy, a ona nawet nie drgnęła. Musiała mieć naprawdę mocny sen… wtedy też pomyślałem o czymś, ale strasznie bałem się, że się obudzi, a wtedy chyba nigdy by nie przyszła do nas i się do mnie nie odzywała… jednak, raz kozie śmierć. Pochyliłem się nad nią i najdelikatniej jak umiałem, musnąłem jej policzek. Od razu też odsunąłem się jak oparzony.

Am I in too deep?  Have I lost my mind?  I don't care...  You're here, tonight…

Co ja wyprawiam? Zupełnie mi odbiło? Spojrzałem na swoje odbicie w wielkim, salonowym lustrze; na moich policzkach rozlewały się dwie, purpurowe plamy, a w oczach igrały radosne ogniki. Czułem też jak serce bije mi szybciej, a ręce strasznie się pocą. Do tego ten szybki, urywany oddech… Wtedy to do mnie dotarło.

Byłem w niej zakochany.

Parsknąłem cichym śmiechem i potarłem czoło ze zdumienia. Nie może być! A jednak… Ja, Niall James Horan oficjalnie oddałem serce dziewczynie, która nawet nie zdradziła mi swojego imienia, a do tego była dla mnie niemiła. Brawo, Horan, ty to potrafisz wybrać dla siebie idealną partnerkę. Przejechałem kciukiem po dolnej wardze, zastanawiając się, co powinienem zrobić, gdy nagle zza oknem niebo przeszyła błyskawica, a potem rozległ się oszałamiający huk. ONA jak na komendę usiadła na kanapie, rozglądając się ze zdezorientowaniem po oświetlonym pomieszczeniu. Widząc mnie, najpierw pisnęła cicho, a gdy uświadomiła sobie, że to ja, opadła z powrotem na poduszkę.

- Długo śpię? – zapytała szeptem, odgarniając włosy z twarzy.

- Nie, dopiero, co przykryłem cię kocem – zachichotałem, a ONA zdziwiła się, że leży pod kocem i ma pod głową poduszkę.

Kolejny piorun. Kolejny jej pisk. Zatkała sobie uszy rękoma i skuliła się na kanapie. Niepewnie usiadłem na podłodze, opierając się plecami o kanapę, dokładnie na wysokości jej rąk. Położyła się na boku, przytykając sobie rękaw mojej bluzy do twarzy i mocno zacisnęła oczy. Dopiero wtedy zauważyłem, że drżała. Błyskawica znowu błysnęła na niebie, a ja zobaczyłem jej szeroko otwarte oczy, przepełnione strachem.

- Cii, spokojnie – wyciągnąłem rękę w jej stronę i położyłem na jej przedramieniu – To tylko burza.

- Nie boję się samej burzy – wyszeptała, a ja dopiero zorientowałem się, że po jej policzkach ciekną łzy – Boję się wspomnień, które ona powoduje.

- Opowiedz mi.

Zamknęła na chwilę oczy, ocierając łzy. Boże, jak ja sam chciałem je otrzeć! Powstrzymałem się jednak, wiedząc, że nie zostałoby to dobrze odebrane. Trwaliśmy w ciszy, która przerywał hałas kropel deszczu uderzających o szyby. Nie odpowiadała mi na tyle długo, że odebrałem jej milczenie za odmowę. Chciałem się podnieść, gdy nagle poczułem jej rękę na swoim ramieniu.

- Proszę, nie zostawiaj mnie tu samej – pisnęła błagalnie, a w jej oczach ponownie zaszkliły się łzy.

Westchnąłem, wiedząc, że bacznie obserwuje każdy mój krok; skoro chciałem być dla niej kimś więcej, nie mogłem jej zostawiać w takich chwilach. Sięgnąłem po komórkę ze swoich spodni. Dochodziła jedenasta. Niby nie byłem zmęczony, ale ONA tak. Postanowiłem, że jak zaśnie, to wrócę do siebie. Usadowiłem się wygodniej i zapytałem:

- To co robimy?

- Opowiedz mi o zespole – poprosiła, opierając podbródek na przedramieniu.

- A co chcesz wiedzieć?

- Wszystko.

Wiedziałem, że chodzi tylko o zabicie czasu, ale zacząłem opowiadać jej jak postanowiłem wystąpić w X-Factorze, jak poznałem chłopaków, jak zrobili z nas zespół. Mówiłem jej o naszych pierwszych próbach, lekcjach śpiewu, występach na żywo, o finale, potem o rozpoczęciu nagrywania płyty, wydaniu pierwszego singla, o tłumach rozwrzeszczanych fanek, które potrafiły nas stratować, by dostać, choć kawałek naszego ubrania. Tak zatopiłem się we wspomnieniach, że nawet nie zauważyłem, kiedy zasnęła, z lekkim uśmiechem na ustach. Przerwałem, gdy jej ręka zawisła obok ramienia, zupełnie bezwiednie, przez śpiącą już dziewczynę. Okazało się, że potrzebowała tylko dziesięciu minut, by zasnąć.

- I can be your hero baby, I can kiss away the pain, I will stand by you forever, you can take my breath away… - zanuciłem, głaszcząc jej przedramię, na tyle lekko, żeby nic prawie nie poczuła.

Przez chwilę czuwałem przy niej, po czym stwierdziłem, że sam też muszę się ogarnąć. Wstałem, a kolana strzyknęły mi, jakbym cierpiał na przewlekły reumatyzm. Posłałem ostatnie spojrzenie śpiącej blondynce, po czym sam udałem się na spoczynek, mając wrażenie, że będę śnił tylko o niej.

- Niall? – przeszedł mnie dreszcz, gdy wypowiedziała cicho moje imię.

- Tak? – odwróciłem się w jej stronę, zdziwiony, że nie śpi; wyglądała jakby spała…

- Leah.

Zdziwiłem się. Przeczesałem blond włosy palcami, nie wiedząc, co powiedzieć.

- Co?

- To moje imię. Jestem Leah. – wyszeptała, przewracając się na drugi bok – Dobranoc.

Uśmiechnąłem się do siebie, gasząc światło.

- Dobranoc… Leah.



----------------------------------------

AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA. To jest mój drugi najukochańszy rozdział wszech czasów. I LEAH NARESZCIE WYJAWIŁA MU SWOJE IMIĘ AWWWW *___________*
Hhahaa, rozczulam się jak małe dziecko, ale jest się z czego cieszyć nooo! 

Chcę podziękować za te 19 komentarzy pod poprzednim rozdziałem i za ponad 10 tys wejść. Whooo! YEAH BUDDY.

 this says it all! <3

15 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne :D
    Cudo!!
    No po prostu MISTRZOSTWO ŚWIATA!
    ~W.

    OdpowiedzUsuń
  3. cuuuuudo! <3
    zapraszam do komentowania u mnie 22 rozdziału ktory niedawno sie ukaazał!
    http://galaxy-strawberry.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. swieetne. bomba. cudo. nie wiem jak jeszcze nazwac. kocham tego bloga.

    i przy okazjii zapraszam do mnie :) :
    http://vas-hapenin.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Zakochałam się w twoim opowiadaniu od pierwszego wejrzenia ;x
    Ale baaaardzo proszę ;( Dodawaj rozdziały częściej : o

    OdpowiedzUsuń
  6. oooooooooooooow *.* moja krew, nie poddaje się, Nialler jest moim bohaterem, tak trzymać stary!
    no ja nie mogę, jak zwykle brak mi słów, co się ze mną dzieje?? ahh już się nie mogę doczekać nexta <3

    hyhy, a tak korzystając z okazji to zapraszam Cię (i wszystkich, którzy właśnie teraz czytacie tego komenta ;D) na mój nowy blog o Oneee Direectiooon!
    - > royal-life-with-one-direcion.blogspot.com

    pozdr. ;pp

    OdpowiedzUsuń
  7. Boże kocham to !!! :D
    Zdradziła mu swoje imię , więc idziemy w dobrym kierunku :P
    Czekam na następny ;)) który mam nadzieje pojawi się szybko ;D
    Pozdrawiam,
    M.

    OdpowiedzUsuń
  8. Aaaaaaaaa! Powiedziała, jak ma na imię, to było takie ghsdgjgfjasdghasd! *_* Nawet nie potrafię tego nazwać, podskakuje na krześle z podniecenia, czy to nie dziwne? Zresztą, nieważne. Rozdział fantastyczny, jak każdy inny. Chcę już następny. Niall jest taki fantastyczny, no kurczę<3

    OdpowiedzUsuń
  9. OMGGGGGG !!!!! Powiedziała mu jej imięęęęę !! <333
    Skacze , skaczee jak tygrysek ;D
    Czekam na nn :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ojejkuuuu . .Powiedziała mu jak ma na imię . .To takie słodkie . .
    Kocham twoje opowiadania .. I w końcu postanowiłam coś skomentować .. Tak, to moje lenistwo . .;p
    Ni moge sie doczekać następnego rozdziału .:D
    IzuŚ ..

    OdpowiedzUsuń
  11. O jejku! o Jejku! JA cię normalnie uwielbiam...
    Zaraz zemdleje... kurde czemu to opowiadanie tak na mnie działa?

    OdpowiedzUsuń
  12. Uwielbiam twój blog ;) Piszesz świetne rozdziały ;)
    zapraszam do mnie ;) o Niall'u
    http://my-story-one-direction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak ty to robisz, że tak czekam aż Leah opowie o swojej przeszłości?
    Mam nadzieję, że niebawem się dowiem :)
    Czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Super rozdział czekam na następny : )

    OdpowiedzUsuń